Lublin 1989
Żydzi i inne mniejszości w Lublinie
Tajemniczy Lublin

Żydzi i inne mniejszości w Lublinie

Od setek lat Lublin przyjmował przybyszów z odległych stron, pragnących osiedlić się tu i prowadzić swoje interesy. Proces ten potęgowało rosnące znaczenie miasta i jego rozwój terytorialny. Przedstawiciele różnych kultur przez wieki żyli obok siebie: współpracowali, kłócili się i wymieniali doświadczeniami. Życie i wielopłaszczyznowa działalność obcokrajowców wpłynęły nie tylko na rozwój, ale także na dzieje miasta.

Kiedy Żydzi przybyli do Lublina?

Przyjmuje się, że Żydzi osiedlali się w naszym mieście od czasów Kazimierza Wielkiego. Zdaniem niektórych badaczy (Stefan Wojciechowski), z racji istnienia wówczas gminy w Przemyślu, osadnictwo Żydów w tej części Polski mogło sięgać nawet XI wieku. Z pewnością jednak zjawisko to nabrało masowego charakteru dopiero ze wrostem znaczenia miasta w dziedzinie handlu. Osadnictwo żydowskie w Lublinie poświadcza przywilej Kazimierza Jagiellończyka z 1453 roku. W 1510 roku lokalizuje się istnienie siedmiu domów żydowskich na Podzamczu. Wydaje się to całkiem wiarygodne, jeśli przyjmiemy za Andrzejem Trzcińskim, że stary lubelski kirkut powstał najpóźniej w II połowie XV wieku, bo najstarsze, choć niezachowane macewy, datuje się na 1489–1490 rok (5250 rok według kalendarza żydowskiego). Zgodnie z przekazem Jana Długosza, w 1475 roku przybył do miasta rabin Jakub z Trydentu . Gmina lubelska musiała być już wówczas znana i nabierała coraz większego znaczenia. Dalszy napływ ludności żydowskiej odnotowuje się w końcu XVI wieku, kiedy to Zygmunt III Waza potwierdził prawo magdeburskie dla lubelskiego Podzamcza. Potwierdza to najstarszy, tym razem zachowany pochówek rabina lubelskiego Jakowa Kopelmana pochodzący z 1541 roku, a także wiele innych szesnastowiecznych nagrobków.

Czytaj więcej>>> fakty i wydarzenia z życia lubelskich Żydów

Czytaj więcej>>> kalendarium lubelskich Żydów

Widok ze Starego Kirkutu na Kalinowszczyźnie na Stare Miasto i dzielnicę żydowską w Lublinie

Stare Miasto i dzielnica żydowska. Widok ze starego kirkutu w 1924 roku, fot. Jan Bułhak

Czy Żydzi osiedlili się na Podzamczu?

Tak, ale nie tylko tam. Pierwszym i najstarszym miejscem osadnictwa żydowskiego były tereny położone na północ od zamku, między nim a targowym Czwartkiem. Teren ten był wprawdzie bagnisty, ale ze względu na sąsiedztwo zamku i targu sprzyjał ekonomicznemu rozwojowi gminy, która rozbudowywała się, a z czasem całkowicie przywarła i okrążyła górę zamkową. Prawdopodobnie w 1557 roku przeprowadzono próbę przeniesienia Żydów na podlubelskie Piaski, czyli terytorium między Bronowicami a Wrotkowem. Nowe osiedle, choć bardziej suche, pozostawało na uboczu życia politycznego i handlowego, co było powodem sprzeciwu zainteresowanych. Część lubelskich starozakonnych z czasem osiedliła się i tu, a Piaski nazwano Nowym Kazimierzem. Obszar osadnictwa żydowskiego objął też przedmieścia, takie jak: Czwartek łączący się z dzielnicą żydowską od północy i Wieniawę, która do 1916 roku mogła szczycić się statusem niezależnego miasteczka z murowaną synagogą i cmentarzem. Starozakonni osiedlali się również na Kalinowszczyźnie położonej na wschód od dzielnicy żydowskiej. Usytuowany był tu kirkut, targ zwany Słomianym Rynkiem i bożnica. Dzisiejszy Lublin obejmuje też dawne prywatne miasteczko Głusk, gdzie również kwitło życie żydowskie.

Zobacz więcej>>> panoramy Lublina z lat 1901, 1938, 2011

Zobacz więcej>>> trójwymiarowa makieta przedwojennego Lublina 

Marcin Fedorowicz opowiada o kirkucie na Wieniawie

Czy Żydzi mogli osiedlać się w tzw. mieście w murach?

Nie mogli. Ósmego września 1535 roku Zygmunt Stary wydał dla Lublina przywilej de non tolerandis judaeis, nakazujący osiedlać się Żydom tylko i wyłącznie na terenie odrębnego miasta żydowskiego. Być może stało się tak na skutek skargi wniesionej do króla przez lubelskich mieszczan, po tym jak zrównano w prawach kupców żydowskich i chrześcijańskich. Czy przepis ten był przestrzegany? Mało prawdopodobne, bo choć w XVI wieku jedynym Żydem uprawnionym do zamieszkiwania w mieście był dzierżawca ceł Josko Szachnowicz i jego rodziną, z czasem coraz więcej starozakonnych wiązało swoje życie z miastem chrześcijańskim. Taki podział w jakimś stopniu wpłynął na separację obu społeczności, ale też na przyśpieszenie rozwoju podzameckiej gminy.

Czy chrześcijanie mogli osiedlać się w mieście żydowskim?

Też nie. W 1568 roku Zygmunt August wydał bliźniaczy przywilej de non tolerandis Christianis, który podobnie jak pierwowzór, miał chronić prawa mieszkańców i zabraniać chrześcijanom osiedlania w obrębie gminy żydowskiej. W praktyce i ten przepis nie był respektowany przez żadną ze stron. W 1611 roku na terytorium gminy wystawiono kościół św. Wojciecha wraz z klasztorem św. Łazarza; z kolei do miasta w murach stale napływali kupcy żydowscy.

Dlaczego przybyli właśnie tutaj?

Przede wszystkim dlatego, że w Europie Zachodniej dochodziło wówczas do prześladowań. Wyprawy krzyżowe otworzyły drzwi europejskiej nietoleracji. Oskarżano Żydów o zamordowanie Jezusa, profanowanie hostii i dokonywanie mordów rytualnych na dzieciach chrześcijańskich, aby dodać ich krew do pesachowej macy. Doszukiwano się ich winy w zarazach, nieurodzajach czy okresach głodu. Antagonizm potęgowała też rywalizacja ekonomiczna na tle handlowym. Żydów wygnano z Anglii, Francji, Hiszpanii, Portugalii i Neapolu, nie byli mile widziani także w Rzeszy Niemieckiej – musieli poszukiwać nowych i względnie bezpiecznych terytoriów do osadnictwa. Legenda głosi, że po przybyciu do Polski niemieccy Żydzi wykrzyknęli: Po-lin! - a więc: przenocuj tu! Warto zauważyć, że nazwa ta w języku hebrajskim oznacza właśnie Polskę, a protekcja i polityka tolerancyjna kolejnych władców sprawiła, że nieprzypadkowo określano nasz kraj „niebem dla szlachty, czyśćcem dla mieszczan, piekłem dla chłopów i rajem dla Żydów”. W połowie XVI wieku Żydzi polscy stanowili blisko 80 proc. światowej diaspory. Dlaczego przybyli do Lublina? Być może ze względu na sieć szlaków handlowych przecinających nasze miasto i odbywające się wówczas targi. Duże znaczenie miały też przywileje otrzymane w XIV i XV wieku, podnoszące atrakcyjność gospodarczą miasta.

Ciekawostka: Kto przybył do Lublina – Żydzi aszkenazyjscy czy sefardyjscy?

Aszkenazyjscy. Dlaczego? Bo przybysze żydowscy pochodzili z terenów niemieckich, a Aszkenazy jest żydowskim określeniem Niemiec. Ta grupa od średniowiecza komunikowała się w języku jidisz, będącym mieszanką niemieckiego, hebrajskiego i języków słowiańskich. Żydzi sefardyjscy zamieszkiwali terytorium Półwyspu Iberyjskiego i posługiwali się językiem ladino, powstałym w wyniku przemieszania języka starohebrajskiego i hiszpańskiego. Jedynym miejscem na Lubelszczyźnie, gdzie można było kiedyś spotkać sefardyjczyków był Zamość. Warto wiedzieć, że do dziś można podziwiać w Zamościu synagogę wystawioną przez tamtejszą gminę.

Synagoga w Zamościu

Synagoga w Zamościu na zdjęciu z 1930 roku, autor nieznany

Kiedy gmina osiągnęła szczyt rozwoju?

W XVI wieku, kiedy to ruszyła intensywna praca nad zabudową terenów zamieszkiwanych przez starozakonnych. W 1550 roku Żydzi za trzy floreny polskie wykupili od ówczesnego starosty Andrzeja Tęczyńskiego parcelę „przy drodze do stawu Czechówka” pod budowę rzeźni, a potem miejsce pod szpital tuż przy samej górze zamkowej. Równie ważną kwestią dla gminy było miejsce na utworzenie cmentarza. Najbliższym, względnie suchym miejscem było terytorium wcześniejszego grodu warownego, Grodzisko, którego trzecia część została im przekazana w 1555 roku przez starostę Stanisława Tęczyńskiego. Między 1565 a 1614 rokiem cmentarz powiększono, wtedy też powstał istniejący do dziś mur okalający go od strony wschodniej i południowo-wschodniej. U podnóża góry zamkowej, w jednym z domów powstała synagoga legendarnego jednodniowego króla Polski Saula Wahla. Dziś trudno ustalić, czy Saul Wahl, a w rzeczywistości Saul Kacenellenbogen, był rzeczywistym fundatorem, czy tylko odwiedzał ją w trakcie kilkutygodniowych wizyt w okresie jarmarków. Jedenastego października 1550 roku żydowski lekarz Izaak Maj wykupił działkę w pobliżu stawu (okolice nieistniejącej ulicy Jatecznej) pod budowę szpitala oraz Wyższej Uczelni Talmudycznej wraz z synagogą. Murowana synagoga Maharszala, zastępująca wsześniejszy, drewniany budynek, powstała w 1567 roku i nosiła imię pierwszego rektora akademii Salomona Lurii. Kilka lat później stanęła obok niej mniejsza bożnica Maharama, nosząca imię trzeciego rektora uczelni i rabina lubelskiego Maira Lublina. Dwudziestego trzeciego sierpnia 1567 roku król Zygmunt August wydał przywilej uprawomocniający wspomnianą wyżej uczelnię talmudyczną. Jak wiemy z poprzednich rozdziałów, kompleks synagogalny został zniszczony w trakcie wojen w drugiej połowie XVII wieku. W Lublinie działała także słynna drukarnia żydowska, omówiona w rozdziale dotyczącym kultury XVII i XVIII wieku. Powstawały nowe ulice – Szeroka (Żydowska), Podzamcze, Jateczna, Krawiecka, a miasto rozbudowywało się w kierunku Mostu Żydowskiego i Bramy Żydowskiej. W XVI wieku gmina podzamecka stała się jedną z najsławniejszych na ziemiach polskich i znalazła się na trzecim miejscu pod względem zaludnienia (po Krakowie i Lwowie). 

Czytaj więcej>>> o ulicy Nadstawnej

Czytaj więcej>>> o ulicy Zamkowej

Synagoga Maharszala na tle Zamku Lubelskiego - trójwymiarowa makieta przedwojennego Lublina

Jak rozwijała się gmina w późniejszym okresie?

Szybko, choć już nie w takim tempie, jak w wieku poprzednim. Szesnastego lipca 1636 roku nadworny faktor Władysława IV, Hirsz Doktorowicz, otrzymał od króla zezwolenie na wybudowanie synagogi przy ulicy Szerokiej. Dwunastego sierpnia 1645 roku gmina uzyskała pozwolenie na budowę dwóch łaźni przy ulicy Żydowskiej, a także przywilej zezwalający na strzyżenie w łaźniach i domach prywatnych. Łaźnie te miały służyć tylko Żydom, zakazane było wpuszczanie mieszczan chrześcijańskich. Piętnastego czerwca 1649 roku król Jan Kazimierz potwierdził wszystkie przywileje wcześniejszych władców – Zygmunta Augusta, Henryka Walezego, Stefana Batorego i Zygmunta III Wazy – nadane Żydom lubelskim. Otrzymywali oni prawo do synagogi, mykwy i cmentarza. Ponadto zyskali prawo do posiadania studni, gruntów, placów i domów. Starosta lubelski, Mikołaj Firlej, 1 września 1632 roku wydał nakaz przeniesienia żydowskiej rzeźni z terenu sąsiadującego z zamkiem, ze względu na odrażającą woń rozprzestrzeniającą się w mieście. Na zbudowanie jatki wyznaczył plac na bagniskach, położony za szpitalem żydowskim.

Lublin. Elewacja zachodnia Synagogi Maharszala

Synagoga Maharszala, lata 30. XX wieku. Elewacja zachodnia, autor nieznany

Na jakich podstawach prawnych opierała się działalność gminy żydowskiej w Lublinie?

Na przywilejach generalnych i specjalnych. Żydowska gmina lubelska korzystała z gotowych wzorców zaczerpniętych od gmin powstałych wcześniej, a więc Krakowa, Lwowa i Sandomierza. Gminy te zawdzięczały swój ustrój prawny przywilejowi zasadniczemu Bolesława Pobożnego z 1264 roku. Statut ten, rozszerzony na całą Koronę, jeszcze parokrotnie potwierdzali kolejni władcy. Gmina lubelska starała się o niego już od jakiegoś czasu. Zrównanie w prawach żydowskich mieszkańców Lublina ze współwyznawcami zamieszkującymi resztę kraju odbyło się 27 lutego 1523 roku. Wystarał się o niego starosta lubelski Jan z Pilczy, doceniając w ten sposób zaangażowanie starozakonnych w naprawę wałów i oczyszczanie rzeki. W 1556 roku wydano również przywilej specjalny dla kahału, potwierdzający żydowską autonomię w zakresie jurysdykcji i swobodę wyboru urzędników i starszyzny gminnej. Dwudziestego trzeciego września 1634 roku uwolniono Żydów od służby wojskowej. Los kahału lubelskiego dotkniętego wojnami XVII stulecia nie był obojętny władcom. Aby Żydzi mogli odbudować swoje miasto, w kwietniu 1649 roku król uwolnił na rok gminę lubelską od opłat na rzecz kredytorów, a w 1650 roku przedłużył zwolnienie o kolejne dwanaście miesięcy. W lutym 1650 roku otoczył opieką Żydów podzameckich, których domy (26 budynków) spłonęły w pożarze i na cztery lata zwolnił ich od podatków, świadczeń państwowych i publicznych. Do ponownego uwolnienia społeczności od świadczeń doszło w 1658 i 1663 roku. Gmina uległa zniszczeniu także w trakcie najazdu tatarskiego w 1672 roku.

Czy lubelska gmina też otrzymała przywileje gospodarcze?

Tak, i to znaczące. W 1532 roku Żydzi lubelscy zostali zwolnieni od ceł i zrównani w prawach z mieszczanami. Pozwoliło im to na rozwinięcie możliwości handlowych. Przywilej ten był wielokrotnie potwierdzany i uzupełniany. Żydowscy mieszkańcy Podzamcza mieli więc prawo do handlu zarówno na przedmieściach, jak i w murach miasta w okresie jarmarków i poza nimi, a także swobodnego, bezcłowego wwożenia i wywożenia towarów.

Dokument interaktywny: Akt Zygmunta Starego z 1518 roku (ze zbiorów Archiwum Państwowego w Lublinie, dokument opublikowany w ramach projektu „Lublin w dokumencie”) 

Czym jeszcze zajmowali się lubelscy Żydzi?

Muzykowaniem, faktorowaniem i dzierżawą propinacji, a więc prawa do wytwarzania i sprzedaży trunków. Z powodu braku prawa do ziemi, tylko z rzadka zajmowali się rolnictwem. W 1654 roku przyznano muzykom żydowskim prawo do swobodnego grania w mieście. W 1656 roku indywidualny przywilej na budowę browaru przy ulicy Żydowskiej otrzymał Moszek Berowicz. Mógł w nim ważyć piwo, sycić miody i palić gorzałki. Wielu Żydów zajmowało się prowadzeniem karczm. W 1657 roku Izrael Abramowicz trudniący się cukiernictwem, otrzymał pełną swobodę wypieku i sprzedaży pierników oraz miodowników. Wielu Żydów było także faktorami czyli pośrednikami handlowymi oraz dzierżawcami budynków i podatków. Od 1768 roku mogli trudnić się jedynie tymi zajęciami, na które pozwalały im układy z miastem.

Jak wyglądały żydowsko-chrześcijańskie stosunki handlowe?

Nie jest tajemnicą, że Żydzi i chrześcijanie rywalizowali ze sobą na tle ekonomicznym. Starozakonni bardzo szybko rozwinęli się w kwestii rzemiosła. Prawo mojżeszowe stanowiło o wyłączności wytwarzania przez nich takich produktów jak mięso czy strój, co zaowocowało rozwojem krawiectwa, rzeźnictwa i szewstwa. W Lublinie bardzo szybko pojawili się też piekarze, złotnicy czy kuśnierze, sprzedający chrześcijanom wyroby po konkurencyjnie niskich cenach. Nie było to korzystne dla cechów, które często nie tolerowały konkurencji, wnosiły skargi do króla i wymuszały wprowadzanie pewnych restrykcji.

Jakie to były ograniczenia?

Pierwszą znaną regulacją tego typu był akt z 1518 roku, zakazujący ludności żydowskiej handlu w obrębie murów miejskich i ograniczający go tylko do Podzamcza, kolejny zakazywał im skupowania zboża poza miastem. W XVI wieku osobom niepodlegającym jurysdykcji miasta, w tym żydowskim krawcom i kuśnierzom, pod karą dziesięciu grzywien zabroniono handlu swymi wyrobami w domach i na ulicach w okresach poza jarmarkami. Do ugody w tej kwestii mogło dojść jedynie za zgodą cechów, ale te uparcie trwały przy swoim. W 1659 roku potwierdzono Żydom zakaz handlu, wyznaczono komisję do kontrolowania sklepów i warsztatów, a w 1633 roku zakazano im sprzedaży także w pobliżu bramy miejskiej. W tym samym roku Grekom, Ormianom, Węgrom i Żydom zakazano nabywania, zamiany i wywożenia towarów mohylewskich poza granice kraju. Kramarzom zakazano handlu czapkami futrzanymi i futrami, a za złamanie zakazu groziła kara konfiskaty. Bardzo surowe restrykcje najwidoczniej nie zraziły Żydów lubelskich, bo już w 1634 roku król Władysław IV w uniwersale skierowanym do starosty Mikołaja Firleja i Rady Miejskiej nawoływał do zahamowania fali produkcji żydowskiej i handlu artykułami kuśnierskimi. Kres sporom położyła ugoda, na mocy której zezwolono Żydom na handel towarami kuśnierskimi w mieście, także poza jarmarkami, w zamian za coroczne wpłacanie stosownych opłat do kasy cechu. Podobną ugodę zawarto także z cechem rzeźniczym. W 1782 roku król Stanisław August zakazał Żydom wyrobu i sprzedaży szkła w Lublinie i na przedmieściach, chyba że będą jedynymi trudniącymi się tym zajęciem w mieście. Liczne ograniczenia wydawane na skutek protestów środowisk cechowych skłaniały mieszkańców żydowskiego Podzamcza do tworzenia własnych organizacji, co zostało szerzej omówione w rozdziale dotyczącym gospodarki.

Ciekawostka: Czy lubelscy Żydzi mogli zatrudniać chrześcijan?

Formalnie nie. Kategorycznie zabraniała tego konstytucja sejmowa z 1565 roku, ale nie była przestrzegana. Dlaczego? Ze względu na fakt świętowania przez Żydów szabatu, podczas którego wykonywanie pewnych czynności (np. rozpalanie ognia) postrzegane było jako religijne wykroczenie, do zadań tych zatrudniano chrześcijan. Z perspektywy Kościoła praca u Żydów była nie do przyjęcia, ale biedocie nie przeszkadzała. Król Jan Kazimierz w 1653 roku wydał uniwersał, w którym potępił praktykę zatrudniania chrześcijańskiej czeladzi w domach żydowskich, zwłaszcza mamek, a także zobowiązał Żydów do usunięcia pracowników w ciągu sześciu tygodni, z wyjątkiem furmanów w trakcie podróży oraz rzemieślników. Także ten nakaz był respektowany jedynie przez nielicznych.

inf. 38

Czytaj więcej>>>

>>> Chanuka

>>> Tu Bi Szwat

>>> Purim

>>> Pesach (Pascha)

>>> Szawuot

>>> Rosz Ha-Szana

>>> Jom Kippur

>>> Sukkot i Simchat Tora

Czy Żydzi i chrześcijanie żyli w zgodzie?

Wydaje się, że tak. Z racji sąsiedztwa musieli prowadzić w miarę spokojną koegzystencję. Świadczy o tym nie tylko omijanie królewskich zakazów, ale także fakt, że Żydzi i chrześcijanie wzajemnie udzielali sobie pożyczek, zawierali umowy-zlecenia, a także handlowali nieruchomościami. Mimo wzajemnej niechęci, do współpracy na gruncie finansowym dochodziło także z instytucjami religijnymi obu religii. Jak widać, w chwilach potrzeby chęć zarobku spychała nienawiść na dalszy plan.

Ale dochodziło także do konfliktów?

Tak. Wiemy o tym z zachowanych dokumentów. Najczęściej były to konflikty wynikające z zazdrości o bogactwo oraz z pobudek osobistych i handlowych, czyli pobicia, awantury, procesy o długi, sporne kawałki gruntów i prerogatywy gospodarcze. Nie bez znaczenia były też różnice religijno-kulturowe obydwu społeczności. Żydzi mieli inne zwyczaje, obrzędy, stroje, posługiwali się innym językiem. Czasem tę odmienność wykorzystywali jezuici, prowokując tumulty, czyli agresywne wystąpienia mieszczan przeciwko innowiercom. Napaści na gminy żydowskie organizowała także dla zabawy szlachta biorąca udział w obradach Trybunału Koronnego. Aby zapobiec podobnym przypadkom, w 1632 roku starosta lubelski zezwolił na postawienie w mieście żydowskim trzech bram murowanych: „pierwsza pod Żórawiem, począwszy od rogu kamienicy Jelenia Doktorowicza Żyda, do rogu domu Danielki Żydówki; druga na Dyskim Gościńcu począwszy od domu Józwa Kalmanowicza Żyda do domu Żyda Kopla Szmerlowicza; trzecia na Gościńcu Podzameckim podle cerkwi ruskiej, począwszy od rogu domu Dawida Żyda aż do rogu, gdzie kończy się mur cerkwi”. Rozporządzenie królewskie z 13 sierpnia 1636 roku nakazywało władzom miejskim, aby wszelkimi sposobami zapobiegały wystąpieniom i tumultom przeciwko Żydom. Najwyraźniej zarządzenia te nie były przestrzegane – 3 sierpnia 1638 roku, w związku ze swoim wyjazdem z kraju, król wydał uniwersał skierowany do władz miejskich w całej Rzeczypospolitej, z apelem o poszanowanie praw żydowskich w czasie jego nieobecności.

Władysław IV Waza (ze zbiorów Biblioteki Narodowej, www.polona.pl)

Czy znamy szczegóły tych tumultów?

Tak. Do takiego zdarzenia doszło w marcu 1646 roku podczas jarmarku na świętego Tadeusza. Wywołali go studenci kolegium jezuickiego. Śmierć poniosło ośmiu Żydów, pięćdziesięciu zostało rannych, zniszczono około dwudziestu domów. Interweniował w tej sprawie sam król Władysław IV, zobowiązując dekretem lubelski magistrat do podjęcia działań mających zapewnić Żydom bezpieczeństwo i spokój. Tumulty w mieście miały miejsce także w latach: 1637, 1650 i 1668. Do rozruchów antysemickich doszło w Lublinie także w 1919 roku. W 1924 roku kością niezgody stał się kawałek gruntu: gmina żydowska zamierzała poszerzyć nowy kirkut w kierunku miasta, co spotkało się z ostrym sprzeciwem części polskiej społeczności miasta. Ostatecznie kirkut został rozszerzony w 1927 roku. 

Mogiła zbiorowa na nowym cmentarzu żydowskim w Lublinie

Nowy cmentarz żydowski przy ulicy Walecznych, fot. Małgorzata Miłkowska

Co z procesami o mordy rytualne?

Plotki o rzekomych mordach rytualnych, których miała dopuszczać się społeczność żydowska w celu uzyskania krwi chrześcijańskiej na pesachową macę, krążyły w Lublinie zwłaszcza w okresach obrad Trybunału Koronnego. Podejrzanych przeważnie torturowano do momentu przyznania się do winy, po czym skazywano na śmierć. Wyroki, zawsze jednakowe, wykonywano w szabat przed synagogą, aby mogli zobaczyć je współwyznawcy. Na szczelnie wypełnionych trybunach przyglądała się egzekucjom także ludność chrześcijańska. Trybunał Koronny cieszył się złą sławą wśród społeczności żydowskiej, bardzo szybko mieszkańcy gminy ustanowili w dniu otwarcia obrad post obowiązujący „po wsze czasy”. W 1636 roku balwierz żydowski Marek wraz ze wspólnikami, oraz luterański lekarz Smith, zostali oskarżeni o zwabienie nowicjusza zakonu karmelitów i próbę wytoczenia z niego krwi. Posadzenie przedstawicieli dwóch wrogich religii na ławie oskarżonych dało pretekst do nasilenia represji przeciwko wyznawcom obu wyznań. W tym samym roku lubelscy Żydzi zostali oskarżeni o zabójstwo chrześcijańskiego dziecka. Mimo tortur posądzeni nie przyznali się do winy, przez co wniosek oddalono. Czternastego października 1816 roku w sprawie śmierci czworga dzieci chrześcijańskich w powiatach włodawskim i chełmskim przesłuchano i zaaresztowano członków lubelskiego kahału.

Obraz Karola de Prevota przedstawiający rzekomy mord rytualny. Dzieło znajduje się w katedrze w Sandomierzu (źródło: www.wikipedia.org.pl)

Czy kwestia własności na Podzamczu rodziła konflikty?

Tak. Stopniowo domy chrześcijańskie na Podzamczu przejmowali Żydzi. Odbywało się to za sprawą kupna, donacji czy w ramach rekompensaty za długi, na co otrzymali pozwolenie w 1633 roku. Na głosy sprzeciwu nie trzeba było długo czekać. Już w 1634 roku władze jurydyki zaprotestowały przeciwko Żydom, którzy wbrew zawartym umowom wykupili domy chrześcijańskie, nie wpłacając do skrzynki podzameckiej stosownych opłat. Kwestię rozwiązano w 1642 roku. Od tej pory Żydzi mogli nabywać i przejmować nieruchomości na gruntach podzameckich tylko za zgodą starosty. Ponadto zobowiązano ich do spłat powinności, jakimi były obarczone nabyte obiekty.

Jak była zorganizowana gmina lubelska?

System autonomii żydowskiej zorganizowany był na trzech szczeblach. Gmina, zwana też często kahałem czy synagogą, stała na najniższym. Wyższy stanowiły ziemie i ziemstwa, od połowy XVII wieku - po reorganizacji ziemstw - także okręgi, które obejmowały mniejszy teren województw. Te z kolei na wzór szlachecki organizowały zjazdy, podczas których dokonywano wyboru delegatów na najwyższy szczebel: Sejm Czterech Ziem. Wszystkie kahały, w tym i lubelski, posiadały własny zarząd i dzieliły się na kilka kategorii. Lublin był zaliczany do najważniejszych gmin, nazwanych ziemskimi bądź głównymi, czyli takich, które wysyłały delegatów bezpośrednio na zjazdy naczelnego organu z pominięciem zjazdów niższych szczebli. Na czele kahału stali parnasi, zmieniający się każdego miesiąca, w języku polskim znani pod nazwą starszych lub burmistrzów. Do kompetencji starszyzny należało kierowanie gminą i reprezentowanie jej na zewnątrz. Pomocnikami parnasów – razem z nimi na szczycie hierarchii kahalnej – byli towim, zwani ławnikami przez analogię do władz miejskich. Jedni i drudzy wspólnie stanowili najwęższe ciało kolegialne kahału i zobowiązani byli do uczestniczenia w zgromadzeniach, na których zasiadali także kahalnicy - „przywódcy” czuwający nad wydatkami i dochodami gminy oraz wykonawcy uchwał. Zgromadzenia obradujące zazwyczaj w niedziele, pełniły funkcję sądów gminnych, a na ich barkach spoczywał wybór elektorów, rozdzielanie urzędów i modlitw. Zazwyczaj miejscem spotkań była bożnica lub dom modlitwy, jednak z braku źródeł trudno określić konkretne miejsca zebrań w Lublinie. Ze względu na ogromne znaczenie działalności charytatywnej w tradycji żydowskiej, wysokie stanowisko w hierarchii zajmowali wybierani każdego miesiąca gabaje, zwani także szpitalnikami czy prowizorami. Obowiązkiem gabajów było przede wszystkich sprawowanie pieczy nad ubogimi oraz synagogami, łaźniami i rzeźnikami. Sędziami gminnymi byli dajani. Przez analogię do nazwy polskiej sędziami nazywano urzędników zasiadających w procesach żydowsko–chrześcijańskich. Kwestią podatków zajmowali się taksatorzy, których nie ujawniano mieszkańcom. Wybierano także osoby odpowiedzialne za nadzorowanie finansów, porządku w gminie, działalności gospodarczej czy religijnej.

Ciekawostka: Czym kierowano się przy wyborze kandydatów na urzędników?

Statusem materialnym. Warto podkreślić, że sprawowanie urzędów w społeczności żydowskiej traktowano jako zaszczyt, przez co w większości funkcje te były nieodpłatne, rezerwowane tylko dla elity finansowej gminy. Wybory do władz gminnych regulowane statusem krakowskim z 1595 roku odbywały się co roku podczas wolnych (środkowych) dni świąt Pesach i były pośrednie, dwu- lub trzystopniowe. Członkowie władz (parnasi, towim i kahalnicy) po złożonej przysiędze wrzucali karteczki z nazwiskiem do urn. W przekonaniu społeczności żydowskiej losowanie było najpełniejszym obrazem woli bożej. Zabronione było kierowanie się pokrewieństwem i zawieranie wcześniejszych umów, co nie znaczy, że nie dochodziło do różnego rodzaju nadużyć. Wylosowani elektorzy wybierali znaczniejszych członków kahału i urzędników, mniej ważne wakaty pozostawiano gestii kahału.

A funkcjonariusze?

Funkcjonariusze z reguły byli zatrudniani w większych gminach, do których możemy zaliczyć także Lublin. W przeciwieństwie do urzędników pobierali pensje za wykonywany zawód, a często otrzymywali także mieszkania i przedmioty pracy od kahału. Zawierano z nimi umowy czasowe, przeważnie na rok lub trzy lata. Głównym funkcjonariuszem był rabin, symbol statusu i zamożności gminy. W Lublinie rabina wybierały ziemstwa, a nie, jak w większości gmin, kahał. Przeważnie zostawała nim osoba spoza kahału, wybierana w sposób legalny, bez względu na koligacje czy stan portfela, choć oczywiście i tu zdarzały się wyjątki. Do kompetencji rabina należało: objaśnianie i nauczanie Tory, wygłaszanie kazań, kierowanie jesziwą, egzaminowanie uczniów, udzielanie ślubów i rozwodów, przyznawanie tytułów i rzucanie cherem (klątwy). Ponadto rabin nadzorował szkolnictwo, przestrzeganie przepisów religijnych i zasad uboju rytualnego, a także wybory gminne. Podpisywał zarządzenia kahału, które wówczas nabierały mocy prawnej, współpracował z taksatorami, a także zdarzało się, że w razie potrzeby przewodził sprawom sądowym. Rabin przyjmował wynagrodzenie z kasy kahału i z rąk ziemstwa, często dodatkowo od gmin filialnych i za wykonanie określonych czynności dodatkowych. Darszan służył rabinowi pomocą i w razie konieczności był jego zastępcą. Kantorzy kierujący nabożeństwami, byli właściwie śpiewakami synagogalnymi. Wykonawcą rozporządzeń kahalnych był szames, znany w Rzeczypospolitej pod nazwą szkolnika, ze względu na pierwotne zajmowanie się synagogą, zwaną szkołą. Z urzędu szamesa, w XVII wieku wyodrębnił się szladlan (syndyk), który utrzymywał kontakty z władzami nie-żydowskimi poza gminą. Syndyk niósł pomoc mieszkańcom w zatargach z chrześcijanami i organizował pożyczki. Gmina zatrudniała ponadto pisarzy, nauczycieli (mełamedów) i rzeźników (szochetów).

Macewa lubelskiego rabina Szaloma Szachny z 1558 roku (źródło: Andrzej Trzciński, Jan Paweł Woronczak, Nagrobki z XVI wieku na starym cmentarzu żydowskim przy ulicy Siennej, [w:] Żydzi w Lublinie. Materiały do dziejów społeczności żydowskiej Lublina, t. II, Lublin 1998)

Czy Żydzi posiadali własne prawo obywatelskie?

Tak. Chazaka (zezwolenie wydawane przez kahał) uprawniała do korzystania z praw obywatelskich, a więc przywilejów, prawa wybierania i bycia wybieranym, swobody gospodarczej, prawa do zaszczytów synagogalnych, wyprawiania pogrzebów, brania ślubów czy ogłaszania zaręczyn. Przyznawano ją na podstawie okresu pobytu w gminie i zawarcia małżeństwa. Chazaka (choć nie zawsze) przechodziła na potomstwo. Osoby spoza gminy, ubiegające się o przyznanie praw, zwracały się do kahału, gdzie za opłatą rozpatrywano sprawę.

Czym był Sejm Czterech Ziem?

Sejm Czterech Ziem, Waad Arba Aracot, był działającym nieprzerwanie przez ponad dwieście lat, jedynym akceptowanym przez Rzeczpospolitą, najwyższym organem władzy społeczności żydowskiej Małopolski, Wielkopolski, Wołynia i Rusi Czerwonej. Początkowo swym zakresem obejmował również Litwę, ale ta w 1623 roku z powodu odmienności fiskalnej odłączyła się, tworząc własny Sejm Żydów Litwy (hebr. Waad Medinat Lita), którego zasady działania pozostały bardzo podobne. Sprawami wspólnymi zajmowało się przedstawicielstwo obu Waadów, zasiadające w Łęcznej. Sejm obradował w Lublinie, a w drugiej połowie wieku XVII został przeniesiony do Jarosławia. Jakie miał kompetencje? Rozstrzygał sytuacje konfliktowe między kahałami, czuwał nad ich moralnością, bronił autonomii żydowskiej, ustanawiał wspólne stanowisko wobec władz, a także wyznaczał swoich reprezentantów działających w okresach pomiędzy zjazdami, między innymi sztadłana (marszałka). W drugiej połowie XVI wieku wykształcił się przy nim Wielki Sąd Sejmowy, zwany trybunałem, w którego skład wchodzili rabini głównych gmin. Zajmował się rozpatrywaniem sporów między delegatami ziemstw, ziemstwami a kahałami, czy też gminą a jednostką. Sejm Czterech Ziem był fenomenem na tle całej Europy. Podobne zjazdy organizowane były wprawdzie na Sycylii, w Hiszpanii czy księstwach niemieckich, ale nigdy nie otrzymały tak szerokiego zakresu autonomii, nie działały stale i nie były takim autorytetem. Jego funkcjonowanie było możliwe za sprawą niezbyt silnego mieszczaństwa i słabej władzy państwowej, a także poparcia rosnącej z roku na rok w siłę magnaterii, która korzystała w znacznym stopniu z ich gospodarczej smykałki.

Akta Sejmu Czterech Ziem - Szymon Dubnow (źródło: www.wikipedia.org.pl)

Dlaczego w ogóle powstał?

Z powodów fiskalnych. W 1512 roku Zygmunt Stary chciał wzmocnić swoją władzę i zorganizować oddziały zaciężne, nałożył więc podatki na Żydów. Do ich poboru wyznaczył rabinów generalnych, którzy w zamian za otrzymaną jurysdykcję, klątwą zmuszali gminy do spłat należności. Takie rozwiązanie naruszało ich autonomię, toteż rabini spotkali się z wielkim niezadowoleniem kahałów i trudnościami w poborze podatków. System rabinatów głównych ostatecznie zniesiono w 1551 roku. Zapanował chaos, zwłaszcza że w 1549 roku nałożono na Żydów Korony i Litwy tzw. pogłówne w wysokości jednego złotego polskiego na rok. Nie ustanawiono przy tym żadnej administracji do egzekwowania pieniędzy, zostawiając tę kwestię samym Żydom. Gminy stanowiące dotąd najniższy szczebel w organizacji żydowskiej zaczęto łączyć w ziemstwa. Ziemstwa organizowały zjazdy odbywające się podczas jarmarków lubelskich i jarosławskich. Obok kwestii finansów dyskutowano nad ustaleniem stanowiska wobec władz wspólnego dla wszystkich Żydów Rzeczypospolitej. Jednak i takie rozwiązanie nie przynosiło zadowalających efektów. W 1579 roku nałożono na Żydów zryczałtowane pogłówne w wysokości 10 000 złotych dla Korony i 3000 złotych dla Litwy. Taka praktyka – ze względu na wygodę i słabo rozwinięty system fiskalny – była bardzo powszechna: nikt nie musiał zliczać Żydów i pobierać od nich należności. Właśnie w takich okolicznościach powstał w 1580 roku Sejm Czterech Ziem. Powołano go z powodów podatkowych, jednak bardzo szybko zaczął rozszerzać zakres działalności. Takie rozwiązanie było korzystne dla obu stron: Żydzi wyręczali państwo w poborze należności i przy okazji (a może nawet przede wszystkim) zajmowali się sprawami własnego narodu.

Dlaczego Sejm Czterech Ziem działał właśnie w Lublinie?

Z takiego samego powodu, z którego powołano Trybunał Koronny. W wyborze miejsca z pewnością miały znaczenie dogodna lokalizacja i sława jarmarków. Ponoć to właśnie tutaj podczas jarmarków w XVI wieku miały odbywać się sądy rabinackie, rozstrzygające konflikty i wydające wyroki na Żydów pochodzących z różnych gmin.

Co sprawiło, że Sejm Czterech Ziem zakończył działalność?

Funkcjonowanie Sejmu Czterech Ziem z czasem straciło swoje znaczenie. Po 1648 roku sejm obradował nieregularnie, a w początkach XVIII wieku zaczął tracić swoją niezależność. Urzędnicy królewscy - podskarbi - zaczęli ingerować w sprawy fiskalne, obrady przeniesiono z wielkich ośrodków handlowych do ich prywatnych włości. System zryczałtowanego poboru podatku ostatecznie zniosła reforma skarbowa przeprowadzona w początkach panowania Stanisława Augusta Poniatowskiego. W 1764 roku wprowadzono bezpośredni pobór podatku w wysokości dwóch złotych od osoby, oparty na spisach ludności. Z perspektywy państwa istnienie Sejmu Czterech Ziem stało się wówczas bezcelowe, formalnie zakończył swoją działalność, choć nielegalne zjazdy odbywały się jeszcze przez pewien czas. Do upadku Sejmu Czterech Ziem przyczyniły się też inne czynniki. Od drugiej połowy XVII wieku systematycznie postępował proces wewnętrznego zepsucia systemu. O kryzysie mówi osiemnastowieczny pamiętnikarz Dow Ber z Bolechowa. Według jego relacji zniszczone i osłabione ekonomicznie w wyniku wojen gminy szukały wszelkich możliwych sposobów, aby to Waad Arba Aracot pokrył za nie należne koszty. Często działo się to przy poparciu magnackich protektorów. Nic dziwnego więc, że Sejm nie radził sobie z powierzonym mu przez państwo zadaniem. Równie istotne były także konflikty wewnątrz społeczności. Mniejsze gminy dążyły do uniezależnienia i nie stosowały się do zaleceń większych. Wojny XVII wieku, a zwłaszcza powstanie Chmielnickiego, spowodowały zwrot w stronę mistyki. Rozpowszechniły się sekty, takie jak kabała, frankizm, sabataizm i chasydyzm. Dysputy religijne rodziły konflikty.

Czy do Lublina dotarł chasydyzm?

Oprócz Zamościa i Litwy (choć i tu wyjątkiem jest np. Karlin) chasydyzm dotarł i zakorzenił się praktycznie wszędzie. Lublin był jednym z głównych ośrodków chasydyzmu na ziemiach polskich. Ściągał do miasta tłumy wiernych gromadzących się wokół cadyka i wybudowanej w 1794 roku synagogi „de Chassidim”. Chasydyzm (hebr. chasidim – sprawiedliwi) był żydowskim ruchem mistycznym powstałym w XVIII wieku na Ukrainie. Jego twórcą był Baal Szem Tow, Pan Dobrego Imienia. U jego podstaw leżała tradycja kabalistyczna dostrzegająca okruchy Bożej obecności w każdym przejawie stworzenia, świat istnieje „wewnątrz Boga”, dlatego można Go czcić nawet najprostszymi zajęciami. Ważnym elementem ideologii chasydzkiej było emocjonalne i żywiołowe przeżywanie modlitwy, radość i ekstaza, zatracenie w tańcu i śpiewanie dla Boga. Na czele gmin chasydzkich stał cadyk (sprawiedliwy), mistrz duchowy posiadający cudowne moce uzdrawiania i obcowania ze Stwórcą. Pierwszym i najsłynniejszym cadykiem lubelskim był Jakub Icchak Horowic, znany jako Widzący z Lublina (hebr. chozeh - wizjoner, widzący). Jego przydomek wiązał się z niezwykłą intuicją i rzekomą umiejętnością przewidywania. Mieszkał na Wieniawie, a następnie w Lublinie przy ulicy Szerokiej 28. Jego ohel, a więc grób, znajduje się na starym cmentarzu żydowskim przy ulicy Kalinowszczyzna. Zbudowany z metalowych krat, na planie kwadratu, nakryty okrągłym dachem – jest miejscem żydowskich pielgrzymek z najdalszych zakątków świata.

Lublin, ulica Szeroka 28 i Szeroka 30

Ulica Szeroka 28 i 30, fot. Stefan Kiełsznia

Ciekawostka: Czym jest lubelskie oko cadyka?

Określenie to jest silnie związane z chasydyzmem, oznacza tyle, co: cadyk patrzy i czuwa, a dotyczy Jakuba Icchaka Horowica, Widzącego z Lublina. Horowic był cadykiem, który osiadł na Wieniawie, a następnie przeniósł się na ulicę Szeroką w Lublinie. Jego przydomek wziął się z daru jasnowidzenia. Okiem cadyka nazywa się tak również plac Zamkowy w Lublinie. W czasie II wojny światowej gmina podzamecka wraz z ulicą Szeroką uległa zniszczeniu. Teren został ponownie zabudowany – powstał plac Zamkowy, który ma kształt... oka. Dar jasnowidzenia oraz miejsce dawnego zamieszkania niezwykłego cadyka symbolicznie uwidoczniło się w kształcie tego placu. Oko cadyka znalazło też swój wyraz w formie graficznej logo „Lublin – miasto inspiracji”.

Czy chasydyzm objął wszystkich żydowskich mieszkańców miasta?

Nie, nie wszystkich. Co prawda chasydzi zajmowali dość silną pozycję w mieście, ale w dalszym ciągu przeważali tzw. misnagdzi, czyli wyznawcy obrządku aszkenazyjsko-niemieckiego. W mieście mieszkali także maskile, którzy asymilowali się i przyjmowali obrządek reformowany.

Czy po rozbiorach zmieniła się sytuacja prawna lubelskich Żydów?

Tak. W latach 80. XVIII wieku roku wypędzono ich z miasta w murach i Krakowskiego Przedmieścia. Nakaz ten, choć wyegzekwowany, nie usunął Żydów z Lublina. W 1791 roku przyjęto prawo o miastach, na mocy którego jurysdykcję nad Żydami oddano sądom miejskim. Od władz miejskich zależało także żydowskie prawo zamieszkania w danej miejscowości, a także prerogatywy gospodarcze. W wyniku trzeciego rozbioru Polski Lublin, a wraz z nim i lubelscy starozakonni, dostali się pod panowanie austriackie. Cesarz Józef II już w 1787 roku nakazał Żydom przyjąć nazwiska niemieckie, nałożył na nich obowiązek szkolny (1787), a w 1789 roku wydał dla nich tzw. patent tolerancyjny. Na mocy tego dokumentu przyznano Żydom prawo wolnego handlu i przynależności do cechów, lecz zlikwidowano odrębność i jurysdykcję kahalną, potwierdzono obowiązek służby wojskowej(1788), usankcjonowano przywilej de non tolerandis Judaeis, zakazano zamieszkiwania we wsiach, określono stałą liczbę żydowskich mieszkańców w poszczególnych miastach, a nawet kontrolowano małżeństwa, aby nie dopuścić do wzrostu demograficznego społeczności. W dalszym ciągu nie przyznano im praw obywatelskich. W 1797 roku cesarz Franciszek I wprowadził ponadto tzw. świeczkowe - podatek od palenia świec szabatowych, chanukowych i weselnych. Zarządzenia władz austriackich z 1805 i 1807 roku zabroniły Żydom nabywania i dzierżawienia domów, a także gruntów w miastach. Pewne zmiany przyniosła dopiero doba Królestwa Polskiego. W 1821 roku zlikwidowano kahały i wprowadzono dozory bożnicze, których kompetencje ograniczono do działalności religijnej i charytatywnej, w 1822 roku utworzono specjalne rewiry przeznaczone pod osadnictwo żydowskie. W 1829 roku wyznawcy judaizmu zakupili teren położony przy obecnej ulicy Walecznych, gdzie powstał nowy cmentarz (kirkut na Kalinowszyźnie był przepełniony). Zniesienie ograniczeń i przyznanie Żydom praw obywatelskich nastąpiło w 1862 roku. Część z nich wyszła poza dotychczasowy rewir i zamieszkała w północno-wschodniej części Starówki i na Krakowskim Przedmieściu.

Macewy na nowym cmentarzu żydowskim w Lublinie

Nagrobki na nowym cmentarzu żydowskim w Lublinie, fot. Małgorzata Miłkowska

Czy dziewiętnastowieczne zmiany dosięgnęły wszystkich lubelskich Żydów?

Nie, tylko tych najzamożniejszych i najbardziej zasymilowanych. Reszta, raczej z przyzwyczajenia i przywiązania niż z przymusu, żyła w separacji językowej, gospodarczej, obyczajowej i intelektualnej. Lubelscy Żydzi byli dość słabo wykształceni i biedni, a zakorzeniony tu chasydyzm tylko pogłębiał ich izolację i zacofanie.

Kiedy zaczęły tworzyć się żydowskie partie polityczne?

W końcu XIX wieku. Żydzi, podobnie jak inne grupy narodowościowe, dokonali wówczas samoidentyfikacji: dostrzegli, że nie są jedynie grupą religijną, a mniejszością narodową. Na podatny grunt zaczęły docierać nowe prądy: syjonizm czy Bund. Z czasem liczba partii znacznie wzrosła i znajdowała nowych zwolenników. W dwudziestoleciu międzywojennym funkcjonowało już dziewięć partii politycznych: Agudas Israel, Fołkspartaj, Bund, Organizacja Ogólnych Syjonistow, Mizrachi, Organizacja Syjonistów-Rewizjonistów, Poalej Syjon Lewica, Poalej Syjon Prawica, a także Syjonistyczna Partia Pracy Hitachdut. Niemal każda posiadała własne, młodzieżowe przybudówki, prowadziła działalność społeczną i kulturalną.

Jak lubelscy Żydzi odnaleźli się w niepodległej Polsce?

Chyba dobrze. W 1921 roku zamieszkiwało tu 37 337 wyznawców judaizmu, co stanowiło blisko 40 proc. ogółu mieszkańców, ale w 1931 roku ich liczba wzrosła do 38 935. Dekretem Naczelnika Państwa z 7 lutego 1919 roku, Ministra Spraw Wewnętrznych z 28 marca, a następnie ustawą z 5 kwietnia 1928 roku potwierdzono żydowski status prawny. Podobnie jak w wiekach poprzednich nakazano Żydom organizować się w podległe wojewodzie gminy, mające na celu zaspokajać potrzeby religijne swoich członków. A tych w Lublinie było blisko 5 tysięcy! To całkiem dużo, ale pamiętajmy, że swym zasięgiem gmina obejmowała także Wieniawę, Kalinowszczyznę i Piaski. Gminy miały utrzymywać synagogi, własne instytucje, a także wszystkich urzędników i funkcjonariuszy. Władzę ustawodawczą sprawowała Rada, a wykonawczą – Zarząd. Od 1936 roku do wybuchu II wojny światowej funkcję przewodniczącego Zarządu sprawował Szloma Halbersztadt, a Rady inżynier Henryk Bekker. W 1931 roku rabinem w mieście był Majer Szapiro, twórca znanej Jeszywas Chachmej Lublin.

Miniwykład dra Adama Kopciowskiego o historii lubelskich Żydów przed wojną

Ciekawostka: Czym domy żydowskie różniły się od katolickich?

W zasadzie niczym, jeśli pominiemy drobne elementy wystroju związane z religią. Zarówno chrześcijańskie, jak i żydowskie były przepełnione i ciasne. Żydowskie domy wyróżniały wycięcia na mezuzę przy drzwiach wejściowych oraz kuczki, drewniane przybudówki wykorzystywane w trakcie święta Sukkot. Kuczki możemy podziwiać dziś w Lublinie przy ulicy Lubartowskiej 10, na tyłach budynku mieszczącego synagogę Chewra Nosim, przy ulicy Cichej w ostatnim budynku po lewej stronie, oraz przy ulicy Niecałej.

Kuczka z ulicy Niecałej 6 w Lublinie

Kuczka na budynku przy ulicy Niecałej 6, fot. Marcin Skrzypek

Jak wyglądało życie przeciętnego Żyda?

Życie rodzin żydowskich toczyło się podobnie, jak życie innych mieszkańców miasta: wokół domu, świąt religijnych i pracy. Chodzono do synagogi, na szabatowe spacery i do mykwy, dzieci bawiły się w różne gry, np. drejdel, i słuchały żydowskich bajek. Co bogatsi mogli sobie pozwolić na więcej rozrywek, o ile zezwalała na to religia. Biedniejsi najczęściej prowadzili handel domokrążny. Głową rodziny był ojciec, który miał zapewnić rodzinie utrzymanie. Kobiety były odpowiedzialne za opiekę nad dziećmi, przygotowywanie posiłków i odprawianie szabatowych modlitw.

Czytaj więcej>>> szlak lubelskich Żydów

Czytaj więcej>>> życie codzienne w dzielnicy żydowskiej w latach 1918–1939

Ciekawostka: Czy można jeszcze zobaczyć ślady po dzielnicach żydowskich?

Tak. Mimo że żydowska część miasta została zniszczona przez hitlerowców w czasie II wojny światowej, gdzieniegdzie można jeszcze zobaczyć jej pozostałości. Są to przede wszystkim budynki użytkowane niegdyś przez starozakonnych, cmentarze i inne obiekty związane z tą społecznością. Odnalezienie ich może być ciekawym sposobem na spędzanie wolnego czasu, a przy okazji – na poznanie bogatej historii miasta.

Zobacz więcej>>> rekonstrukcja dźwięków z dawnej dzielnicy żydowskiej

Zobacz więcej>>> miejsca związane z historią Żydów na mapie Lublina

Album Lublin 1940. Max Kirnberger – fotografie getta

Czy wśród lubelskich Żydów były znane osobistości?

Tak. Przedstawimy teraz kilka znanych postaci urodzonych w Lublinie lub tu osiadłych, znanych powszechnie nie tylko w kraju, ale i za granicą. Pierwszym z nich jest Chaim ben Dawid Szachor, drukarz. W latach 1512–1526 pracował w oficynach hebrajskich w Pradze. Po nabyciu odpowiedniego wyposażenia typograficznego ruszył w świat z własnym warsztatem drukarskim. Dotarł do Oleśnicy na Śląsku, gdzie przebywał w latach 1529–1531, Augsburga, Bawarii i Frankfurtu nad Menem, ostatecznie około 1547 roku osiadł z rodziną w Lublinie. Dzięki jego pomocy zięć Josef ben (Jaakow) Jakar i syn Chaim ben Icchak otworzyli w Lublinie drugą (po Krakowie) drukarnię hebrajską w Rzeczypospolitej. Chaim ben Dawid Szachor najprawdopodobniej zmarł w Lublinie około 1550 roku. Kolejną postacią związaną z naszym miastem był lekarz włoskiego pochodzenia Chaim Vitalis, który przebywał i działał w Lublinie do 1676 roku. Król Michał Korybut Wiśniowiecki mianował go nawet nadwornym lekarzem i przyznał mu rozliczne przywileje indywidualne. Po okresie spędzonym w Polsce Vitalis wyruszył z powrotem do Włoch, zmarł w Livorno. Filozof Załkind Hurwic urodził się w 1740 roku w Lublinie i znany był jako „Le Juif de Lublin” [Żyd z Lublina – red.]. Należał do czołówki osiemnastowiecznych filozofów francuskich, był autorem dzieła Apologia Żydów nagrodzonego przez Królewskie Towarzystwo Wiedzy i Sztuki Paryża. Aktywnie uczestniczył w Rewolucji Francuskiej, walczył w Gwardii Narodowej i publikował na łamach prasy francuskiej. W czasie napoleońskiej wyprawy do Egiptu kierował drukarnią arabską, a także francuską szkołą w Kairze. Równie znana była także rodowita lublinianka Franciszka z Meyersonów Arnsztajnowa, poetka, żona znanego lekarza i społecznika Marka Arnsztajna. Publikowała swoje dzieła w języku polskim, a kilka tomów poezji poświęciła tematyce rodzinnego miasta. Współpracowała z Józefem Czechowiczem, w 1934 roku wydała Stare Kamienie. Zginęła w czasie likwidacji getta warszawskiego w 1942 roku.

Jakie inne nacje zamieszkiwały Lublin?

Lublin już od średniowiecza był wielokulturowy. Miasto sławne i silne gospodarczo przyciągało osadników z najbardziej odległych terytoriów. Oprócz Ukraińców i Rosjan osiedlali się tu Niemcy, Szkoci, Ormianie, Węgrzy, Włosi, a nawet Chińczycy i Francuzi. Miasto wabiło przybyszów zyskami z handlu, a potem także z przemysłu.

Zobacz więcej>>> szlak wielokulturowego Lublina

Kiedy do miasta trafili wyznawcy prawosławia?

Z racji sąsiedztwa polsko-ruskiego – prawdopodobnie bardzo szybko. Warto przypomnieć, że artyści z kregu rusko-bizantyjskiego ozdobili freskami kaplicę Trójcy Świętej z polecenia króla Władysława Jagiełły. Pierwszą lubelską cerkiew prawosławną źródła notują już w końcu XIV wieku. W 1588 roku w mieście powstało bractwo cerkiewne, do którego należeli między innymi Czartoryscy i Sanguszkowie, niewątpliwie miało więc ono charakter ponadlokalny. Spaloną w XVII wieku świątynię drewnianą, zastąpiono nową. Nie obeszło się przy tym bez problemów, bo prawo do niej uzurpowali sobie nie tylko dyzunici, ale też unici. W końcu, po niemal stuletniej batalii, w 1695 roku trafiła w ręce tych drugich, a ich przeciwnikom w 1785 roku wybudowano nową cerkiew przy ulicy Zielonej. Sytuacja ludności prawosławnej zmieniła się z chwilą przejścia terenów lubelskich pod zabór rosyjski. Do miasta masowo napływali żołnierze i urzędnicy carscy z rodzinami. O ile w 1892 roku Lublin zamieszkiwało 3911 prawosławnych, to w 1913 roku ich liczba wzrosła do 6793! Liczba wyznawców prawosławia nigdy już nie była tak wysoka, jak w tym okresie. W 1875 roku unicką diecezję chełmsko-lubelską zlikwidowano i przyłączono do Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego. Mniej więcej w tym samym czasie wybudowano sobór pw. Podwyższenia Krzyża Pańskiego, a Lublin został, choć tylko tytularnie, stolicą rezydujących w Chełmie biskupów. Po odzyskaniu niepodległości w 1918 roku w Lublinie zaczęto burzyć świątynie prawosławne jednoznacznie kojarzące się mieszkańcom z latami zaborów. Społeczność prawosławna liczyła wtedy już niewiele ponad 500 osób, zdołała jednak utworzyć tu parafię i prowadzić organizacje charytatywne, np. Prawosławne Towarzystwo Dobroczynności, a w latach 80. XX wieku chór i Bractwo Młodzieży Prawosławnej. Rok 1989 przyniósł reaktywowanie diecezji chełmsko-lubelskiej.

sobór prawosławny na placu Litewskim

Prawosławny sobór na placu Litewskim w 1918 roku, autor nieznany (ze zbiorów rodziny Magierskich)

Kiedy do Lublina przybyli Szkoci i Niemcy?

Szkoci pojawili się w mieście prawdopodobnie między XVI a XVII wiekiem, kiedy to na Wyspach Brytyjskich trwały walki pomiędzy anglikanami a prezbiterianami. Niewykluczone, że przyciągała ich także dość silna wówczas pozycja Lublina w handlu krajowym i międzynarodowym – jak wiemy, Szkoci trudnili się przede wszystkim kupiectwem. Skąd jednak mamy pewność, że tu byli? Zachowane dokumenty poświadczają przyjmowanie społeczności szkockiej do prawa miejskiego. Według Jerzego Sadownika tylko w XVII wieku przyjęto do niego 39 mężczyzn, ale musimy pamiętać, że faktyczna liczba musiała być znacznie wyższa, ze względu na fakt, że mężczyźni ci posiadali rodziny. Zapewne jeszcze przed 1680 rokiem powstało w mieście bractwo, będące formą szkockiego samorządu. Szkoci nie asymilowali się łatwo, jednak z czasem wtopli się w miejską społeczność (w 1668 roku Tomasz Mirus był rajcą miejskim), a także w lubelską gospodarkę. O wiele trudniej jest określić dokładną datę napływu ludności niemieckiej do miasta. Najprościej byłoby rzec, że zaczęli osiedlać się tu w okresie rozpowszechniania się prawa magdeburskiego, choć pewnie i tak część z nich wcześniej zadomowiła się w Lublinie. Zdaniem Romana Szewczyka w latach 1583–1650 było ich ok. 184, ale po dodaniu osiedleńców czasowych liczba ta była wyższa co najmniej o połowę. Niemcy byli licznie przyjmowani do prawa miejskiego i bardzo szybko wtopili się w lubelski krajobraz. Polonizowali się, wielu z nich zasiadało w samorządzie miejskim, a nawet piastowało urząd burmistrza. Społeczność niemiecka dobrze radziła sobie nie tylko w polityce, ale także w gospodarce. Kupcy i rzemieślnicy bogacili się i z czasem weszli do grona czołowych lubelskich przemysłowców. W 1905 roku należało do nich 24,2 proc. wszystkich zakładów przemysłowych w Lublinie, 60 proc. fabryk przemysłu ciężkiego i 44,4 proc. przedsiębiorstw spożywczych!

A Włosi, Francuzi i Węgrzy?

Podobnie jak Szkoci, Włosi pojawili się w mieście między XVI a XVII wiekiem. W księgach miejskich dość często występują wówczas włosko brzmiące nazwiska. W XVII wieku mieszkało tu już około 140 Włochów. Zajmowali się głównie handlem, działalnością artystyczną (muratorstwo, budownictwo, malarstwo, złotnictwo), ale także zawodami związanymi z medycyną (cyrulictwo, aptekarstwo) i polityką (burmistrzowie). I oni ulegali szybkiej asymilacji, czemu niewątpliwie sprzyjało wspólne wyznanie rzymskokatolickie i zawieranie małżeństw mieszanych. Z czasem ich nazwiska zaczęły przyjmować polskie formy, a ślad po włoskiej odrębności całkowicie zanikł.
Francuzi byli w Lublinie grupą stosunkowo niewielką, w XVII wieku liczba nie przekraczała 30 osób. Oni także wżeniali się w polskie rodziny i ulegali szybkiej asymilacji; zajmowali się handlem, rzeźnictwem, krawiectwem i złotnictwem. Zasiadali w lubelskim samorządzie – siedemnastowieczne źródła wymieniają francuskiego burmistrza w mieście. Podobnie nieliczna była społeczność węgierska i ormiańska. Za sprawą zawieranych w Lublinie związków małżeńskich jedni i drudzy ulegli szybkiej asymilacji.

Tomasz Dolabella

Tomasz Dolabella, włoski artysta doby baroku związany z Lublinem, portret autorstwa Jana Feliksa Piwarskiego (ze zbiorów Biblioteki Narodowej, www.polona.pl)

A Chińczycy?

Ta grupa była chyba najbardziej egzotyczna... Nie znamy historii osadnictwa chińskiego na terenie miasta, ale z dokumentów wynika, że podczas II wojny światowej przy ulicy Kapucyńskiej zamieszkiwało ośmiu obywateli chińskich, w tym trzech z żonami narodowości polskiej. Trudno stwierdzić, czy mieszkali tu także przed wojną. W 1941 roku władze niemieckie nakazały im opuszczenie Lublina.

Najkrócej mówiąc...

Lublin od wieków przyciągał ludzi z różnych rejonów świata. Niektórzy uznali nawet nasze miasto za swoją małą ojczyznę: tu zakładali rodziny, pracowali i piastowali funkcje publiczne. Przybysze z zewnątrz nadawali miastu koloryt, wzbogacali jego kulturę, przynosili nowe idee, przyczyniali się do rozwoju gospodarczego, urbanistycznego i społecznego. Do największych grup mniejszości narodowych zamieszkujących Lublin na przestrzeni dziejów należeli: Żydzi, Rosjanie, Ukraińcy, Niemcy, Szkoci, Włosi, Francuzi i Węgrzy.

Czytaj więcej>>>

>>> wielokulturowość

>>> kalendarium lubelskich Żydów – najważniejsze fakty

>>> zarys dziejów Żydów w Lublinie

>>> słownik terminów religii i kultury żydowskiej

>>> przewodnik – śladami lubelskich Żydów

>>> materiały dla nauczycieli – dziedzictwo kulturowe Żydów na Lubelszczyźnie

>>> warsztaty dla uczniów

Spis treści