Gospodarka Lublina w okresie międzywojennym
Rozwój kultury lubelskiej po odzyskaniu niepodległości
Lublin w okresie II wojny światowej

Rozwój kultury lubelskiej po odzyskaniu niepodległości

 

Fakt odzyskania przez Polskę niepodległości nie przeszedł bez echa w polskiej kulturze. Swoboda tworzenia w rodzimym języku i zniesienie zaborczej cenzury spowodowały rozkwit życia kulturalnego także w naszym mieście. Pisano o Lublinie i rejestrowano jego pejzaże w malowidłach i rysunkach. Powstały tu nowe instytucje i towarzystwa pozwalające na wymianę poglądów oraz prezentację efektów pracy twórczej nie tylko w środowisku lokalnym, ale także na organizowanych wystawach, a więc szerszej publiczności.

Jaki styl dominował w lubelskiej architekturze okresu międzywojnia?

Modernizm – styl całkowicie zrywający z historyzmem i eklektyzmem XIX wieku. Cechą charakterystyczną modernizmu było przerzucenie zainteresowania z ornamentyki na rzecz konstrukcji i funkcji budowli. Budynków wybudowanych w tym stylu jest w naszym mieście wiele. Są to m.in. gmach NBP, kościół pw. św. Michała Archanioła na Bronowicach, budynek dawnego banku Gospodarstwa Krajowego (dziś Bank Peako S.A. przy Krakowskim Przedmieściu 64), Gimnazjum i Liceum im. Stanisława Kostki (tzw. Biskupiak), gmach dawnej Kasy Chorych przy ulicy Hipotecznej 4. Te mordernistyczne budowle projektowali znani architekci. Do lubelskiej czołówki należeli: Oskar Wiktor Sosnowski, Tadeusz Witkowski i Jerzy Siennicki. Modernistyczne budowle powstały też na terenie tzw. Obozu Zachodniego: architekt Bohdan Kelles-Krauze zaprojektował domy oficerskie przy ulicy Lisa-Kuli (obecnie Dubois) 10, 12, 13,14,16, Poniatowskiego 6, 8, 10, 12 i Weternarnów 22 i 24. 

Zobacz więcej>>>

>>> film o Lublinie z 1937 roku

>>> szlak lubelskiego modernizmu

Jakie gazety wydawano w przedwojennym Lublinie?

Różne. W Lublinie wydawano wówczas blisko 40 tytułów prasowych! Co prawda były to większości pisma lokalne, mało znane poza regionem, ale sama ich liczba była imponująca. Dla przykładu nakład poczytniejszego „Ekspresu Lubelskiego” wynosił około 5 tys., podczas gdy „Kuriera Warszawskiego” już 40 tys. egzemplarzy. Mimo wszystko lublinianie śledzili chyba nowinki z regionu i świata, na co wskazuje fakt, że w latach 30. największym zainteresowaniem cieszyły się dzienniki takie jak „Głos Lubelski” czy „Ziemia Lubelska” zastąpiona w 1932 roku „Kurierem Lubelskim”. Rynek prasowy uzupełniały dodatkowo dzienniki o charakterze społecznym: „Ekspres Poranny”,„Kurier Poranny” i „Robotnik”.

Czytaj więcej>>> o historii lubelskiej prasy

Czy rozwój lubelskiej prasy zahamował zainteresowanie książką?

Nie całkiem. Oczywiście popyt na książki się zmniejszył, a ich sprzedaż nie przynosiła już tak wielkiego bogactwa jak w wieku poprzednim, ale nie przestano czytać. Sławą cieszyła się w mieście księgarnia św. Wojciecha oferująca swoim klientom dowóz publikacji... dyliżansami! Funkcjonowały tu też księgarnia Gebethnera i Wolfa (kontynuująca działalność księgarni i składu nut Raczkowskiego) i, powstała 15 lutego 1921 roku, księgarnia nauczycielska Michał Arct i Spółka, filia warszawsko-lwowskiej spółki księgarsko-wydawniczej stworzonej na skutek połączenia dawnej lubelskiej spółki M. Arct i Polskiego Towarzystwa Pedagogicznego.

Czytaj więcej>>> o księgarstwie lubelskim

Reklama księgarni św. Wojciecha

Reklama księgarni św. Wojciecha

Czy w dwudziestoleciu międzywojennym Lublin był miastem inspiracji?

Wydaje się, że tak. Niespotykane nigdzie indziej pejzaże i klimatyczne budowle Lublina musiały dawać natchnienie znanym artystom, skoro aż tylu uwieczniło nasze miasto w swoich dziełach. Już po odzyskaniu niepodległości rysunki Lublina wykonał węglem i kredką wybitny malarz, grafik i rysownik okresu Młodej Polski Leon Wyczółkowski. Na tym jednak nie poprzestał, bo na ich podstawie stworzył później kolorowe odbitki z kamienia litograficznego. W 1924 roku wypuszczono serię lubelskich widokówek ze zdjęciami Jana Bułhaka, w latach 30. powstały drzeworyty Kazimierza Pieniążka rejestrujące widoki Starego Miasta, a tuż przed wojną Czesław Stefański upamiętnił na 11 rysunkach dzielnicę żydowską. Miasto inspirowało także literatów. Najwybitniejszym dziełem dwudziestolecia międzywojennego poświęconym naszemu miastu jest Poemat o mieście Lublinie Józefa Czechowicza napisany w 1934 roku.

Zobacz więcej>>> kalendarium sztuk plastycznych w Lublinie

Józef Czechowicz

Józef Czechowicz w 1925 roku, autor nieznany

Kim był Józef Czechowicz?

Człowiekiem orkiestrą: literatem, dziennikarzem, nauczycielem i fotografem. Ten rodowity lublinianin był nieformalnym przywódcą lubelskiej cyganerii artystycznej zaliczanej do II Awangardy, będącej w opozycji do Awangardy Krakowskiej i Skamandra. Jego tragiczna śmierć podczas jednego z pierwszych bombardowań była w sumie pewnym podsumowaniem jego artystycznego życia. Chcesz przekonać się, które miejsca w swoim poemacie opisuje Czechowicz? Nie ma problemu, co roku w pierwszą lipcową pełnię księżyca organizowany jest spacer, podczas którego dowiesz się więcej o Czechowiczu i naszym przedwojennym mieście.

Zobacz więcej>>>

>>> trasa spaceru z Czechowiczem

>>> Lublin Czechowicza

>>> Lublin Czechowicza 3D

>>> zdjęcia przedwojennego Lublina wykonane przez Józefa Czechowicza

Czytaj więcej>>>

>>> Widmowa biblioteka - poezja

>>> Widmowa biblioteka - proza

>>> Widmowa biblioteka - dramat

>>> Józef Czechowicz - bibliografia

„Czas odnaleziony. Album ze zdjęciami Józefa Czechowicza” – wystawa fotografii autorstwa Hanny Król i Zuzanny Biolik

Czy lubelskie środowisko literackie wydawało czasopisma?

Tak. Już w 1921 roku ukazał się pierwszy numer „Lucifera”, czasopisma wydawanego przez grupę studentów Uniwersytetu Lubelskiego. W myśli jego twórców i redaktora Stanisława Zakrzewskiego „Lucifer” miał być kontrowersyjny i nowatorski. Być może to dlatego nie spotkał się z większym zainteresowaniem i upadł po wydaniu drugiego numeru. Mimo wszystko to właśnie dzięki „Luciferowi” zauważono lubelski potencjał literacki. Dwa lata później ukazał się pierwszy numer pisma „Reflektor”, którego redaktorem był Wacław Gralewski. Wokół „Reflektora” skupiała się cyganeria artystyczna naszego miasta i tu właśnie zadebiutował Czechowicz. Grono literatów musiało być dość liczne, bo w przeddzień wybuchu wojny, a więc w 1939 roku, wydano nawet Antologię współczesnych poetów lubelskich. Luźna i otwarta atmosfera sprawiła, że ci ludzie, imający się przeróżnych zawodów i pochodzący z odmiennych środowisk, mogli swobodnie wymieniać poglądy i przelewać swoje myśli na papier.

Czytaj więcej>>>

>>> „Reflektor” listopad 1924

>>> „Reflektor” marzec 1925

>>> „Reflektor” maj 1925

>>> Franciszka Arnsztajnowa i „Reflektor”

>>> o miejscach spotkań lubelskiej cyganerii

>>> o ostatnim spotkaniu lubelskiej cyganerii

Jak miały się malarstwo i grafika?

Dobrze. Z Lublina pochodził słynny grafik i malarz, czołowy kolorysta Józef Pankiewicz, a także tworzący w tym samym stylu Eugeniusz Eibsch. W 1921 roku wydano składającą się z pięknych prac tekę Konstantego Teleżyńskiego Lublin w szkicach. W swoich pracach architekturę starego Lublina utrwalił też żydowski artysta Symcha Binem Trachter. W 1922 roku Henryk Zwolakiewicz stworzył ekslibris, a 1927 roku Ludwika Mehofferowa i Adam Zajączkowski założyli Wolną Szkołę Malarstwa i Rysunku.

Czytaj więcej>>>  o ekslibrisie lubelskim w latach 1927-1957

Zenon Kononowicz "Bosy"

Zenon Kononowicz, fot. Edward Hartwig

Czy wobec tego organizowano wystawy?

Tak, choć nie tak dużo, a i ich organizacja, ze względu na chroniczny brak pieniędzy, nastręczała pewnych trudności. W 1921 roku urządzono Wystawę Sztuki i Starożytności, a w 1923 roku Wystawę Architektoniczną, których inicjatorem był architekt i malarz Bohdan Kelles-Krauze. Więcej wystaw przyniósł rok 1939. Wtedy to zorganizowano pokaz prac indywidualnych artystów: Zenona Kononowicza – wykładowcy Wolnej Szkoły Rysunku i Malarstwa oraz nauczyciela w liceum plastycznym w Nałęczowie, Juliusza Kurzątkowskiego – nauczyciela w lubelskich szkołach, Leona Kowalskiego – prezesa Towarzystwa Artystów Plastyków i Grafików, a także znanego nam już Czesława Stefańskiego. Czwartego czerwca tego samego roku do dyspozycji estetów udostępniono też Salon Lubelski składający się z 29 prac czołowych lokalnych twórców. W 1939 roku zorganizowano Wystawę Druków Lubelskich, Wystawę Rysunków Współczesnych Artystów Polskich, a także Dni Lublina, Zamościa i Lubelszczyzny.

Czytaj więcej>>> o wystawiennictwie lubelskim

Czy mieliśmy w Lublinie znanych rzeźbiarzy?

W dwudziestoleciu międzywojennym w lokalnych kręgach znany był Franciszek Dec. Był właściwie samoukiem, choć pobierał praktyki u Henryka Wiercieńskiego i na Politechnice Lwowskiej. Tworzył portrety, maski, figury w gipsie i terakocie. Do najcenniejszych prac Deca należą dwie rzeźby na nagrobkach inżyniera Zygmunta Laskowskiego i Eligiusza Jabłonowskiego na cmentarzu przy ulicy Lipowej. Pierwsza przedstawia dwie głowy łabędzie, a druga głowę wpatrzonego w niebo mężczyzny. Co ciekawe, dziełem Deca są jedynie projekty. Wykonaniem zajął się Leon Migalski, właściciel zakładu kamieniarsko-rzeźbiarskiego mieszczącego się przy ulicy Zamojskiej.

Czytaj więcej>>> o lubelskiej sztuce rzeźbiarskiej

   

Nagrobki projektu Franciszka Deca wykonane przez zakład kamieniarsko-rzeźbiarski Leona Migalskiego - cmentarz przy ulicy Lipowej, fot. Ewelina Orłowska

Co z muzyką?

W 1921 roku powstał w Lublinie aż osiemdziesięcioosobowy chór „Lutnia” pod dyrekcją Stanisława Koszowskiego. Pod koniec lat 20. zawiązało się Towarzystwo Śpiewacze „Echo”, którego pierwszy koncert miał miejsce 8 maja 1929 roku. Nie zapominano też o szkoleniu młodych muzyków. Jeszcze w czasie wojny, dokładnie w 1917 roku, powstała w Lublinie Szkoła Muzyczna im. Stanisława Moniuszki. Na siedzibę wybrano lokal po dawnej Resursie Kupieckiej w gmachu Teatru Miejskiego.

Ciekawostka: Czy lubelscy artyści skupiali się w nowych, już dwudziestowiecznych organizacjach?

Tak. W 1924 roku powołano Lubelski Oddział Warszawskiego Towarzystwa Zachęty Sztuk Plastycznych. Dwa lata później powstało Koło Miłośników Książki. W nowe przedsięwzięcia obfitowały lata 30. Powstało Towarzystwo Propagandy Sztuki (TPS), Związek Artystów Plastyków (ZAP), Związek Literatów, Lubelskie Towarzystwo Fotograficzne oraz Lubelski Związek Pracy Kulturalnej skupiający Bibliotekę im. Hieronima Łopacińskiego i Towarzystwo Muzeum Lubelskiego. Nie zawsze wybierano jednak rodzime instytucje. Niektórzy artyści, jak Mieczysław Durakiewicz, Maria i Władysław Filipiakowie, Zenon Kononowicz czy Janina Miłosiowa należeli do krakowskiej organizacji „Krąg”.

 

Jak rozwijały się w Lublinie teatr, kino i fotografia?

W 1926 roku funkcję dyrektora Teatru Miejskiego objęła znana aktorka i reformatorka polskiego teatru Stanisława Wysocka, która gorliwie dbała o utrzymanie wysokiego poziomu artystycznego lubelskiej sceny. Mimo starań wielki kryzys zmusił zarząd do wstrzymania działalności i rezygnacji z utrzymywania własnego zespołu aż do wybuchu wojny. Zdecydowano jednak, że gmach będzie wykorzystywany przez objazdowy Teatr Wołyński z Łucka kierowany przez Aleksandra Rodziewicza. W 1936 roku rozpoczęto budowę sceny w dawnej wozowni w gmachu poczty. Nieco lepiej miały się lubelskie kina. Przed II wojną światową działało ich już sześć: Corso, Apollo (dziś Wyzwolenie), Wenus, Rialto (dawny Panteon w Teatrze Małym przy ulicy Jezuickiej), Stylowe znane wcześniej jako Italia lub Światowid (Krakowskie Przedmieście 48), Gwiazda (ulica Bernardyńska 5), a także jeden fotoplastikon, czyli urządzenie do prezentacji fotografii. Na początku lat 30., po 32 latach działalności, upadło kino letnie „Rusałka”, po którym nie zostało dziś już nic poza nazwą ulicy. W 1937 roku powstał pierwszy, amatorski film o Lublinie autorstwa Stanisława Magierskiego. Nieźle prosperował założony w 1919 roku zakład fotograficzny Ludwika Hartwiga, ulokowany przy ulicy Narutowicza 19. Przez całe dwudziestolecie Hartwig wykonywał zdjęcia prywatne, grupowe, pracował na zlecenie Teatru Miejskiego, a także tworzył fotografie reportażowe. Przypomnijmy w tym miejscu, że zakłady fotograficzne w naszym mieście powstawały już od XIX wieku, a w 1901 roku było sześć firm fotograficznych. W 1928 roku powstał nawet cech fotografów, a w latach 30., wspomniane już, Towarzystwo Fotograficzne. Na jego czele stał Edward Hartwig, syn Ludwika, podzielający pasję ojca.

Rodzina Hartwigów

Rodzina Hartwigów w 1935 roku. Od lewej: Julia, Walenty, Helena, Edward, Ludwik, Zofia, Władysław i Helena, autor nieznany

Czy kino i teatr były jedynymi rozrywkami, z jakich korzystali lublinanie w dwudziestoleciu międzywojennym?

Oczywiście, że nie. Do lat 30. przy ulicy Ogrodowej działał wspomniany już wcześniej cyklodrom skupiający amatorów dwóch kółek. Nie zapomniano też o fascynatach wyścigów konnych. To dla nich na łąkach za cukrownią powstał tor wyścigowy. Co prawda pierwsze wyścigi konne odbyły się w Lublinie już w 1921 roku, a w 1924 roku powstał tor przy ulicy Bychawskiej, ale dopiero ten nadbystrzycki zyskał przychylność władz wojewódzkich. Organizowane tu zawody i gonitwy przyciągały miejscową elitę, ale też zwykłych mieszkańców. Zofia Hetman, której wspomnienia przechowywane są w Archiwum Historii Mówionej wspomina je tak: „Tu, gdzie teraz jest dla tych koni [stadnina], to były wyścigi na łące, tak spędzało się wolny czas. Od samej ulicy Krochmalnej, aż pod samą Dzierżawną tu był tor wyścigowy. Wyścigi były lipiec i sierpień, a później jechali do Warszawy. Dżokeje przyjeżdżali razem z końmi ze Lwowa, bo najpierw były we Lwowie wyścigi, a później tu u nas, przez miesiące – środa, sobota, niedziela, to już było zajęcie. Przechodziło się przez rzekę i tam się stało koło tych band i się widziało. A tutaj z tej strony, tutaj była łąka, pełna przed wojną kramarzy. Były takie lody, te maszynki to były takie okrągłe, i ten wafel taki okrągły. Ja czuję smak tego lodu jeszcze teraz. Kosztował pięć groszy, większy kosztował dziesięć”. Zgodnie z przekazem Kazimierza Podbielskiego, w miejscu, gdzie dzisiaj stoi Plaza, w dwudziestoleciu międzywojennym znajdowały się dwa korty tenisowe, tutaj też odbywały się wystawy koni. Z kortów korzystali nie tylko bogaci ziemianie, ale także ówczesne sławy polityczne: prezydent Ignacy Mościcki czy sam Edward Rydz-Śmigły!

Krajowa Wystawa Koni w Lublinie

Krajowa wystawa koni w Lublinie; 1928 rok, autor nieznany (ze zbiorów Wojciecha Witkowskiego)

Jak wyglądało żydowskie życie kulturalne okresu międzywojnia?

Podobnie jak polskie – kwitło. W mieście żydowskim działały organizacje sportowe, instytucje oświatowe, ukazywały się nowe tytuły prasowe. Od 1918 roku wydawano w języku jidisz dziennik „Lubliner Tugblat”, a w 1926 roku bundowski „Lubliner Sztyme”. Żydowscy artyści na równi z polskimi zapisali się w historii miasta. Na teatralnej scenie kierowanej przez Trachtenberga występowały takie sławy jak Ida Kamińska, Jonas Turkow czy Dina Halperin. O malarzach okresu międzywojennego już wiemy. Znana z poprzednich rozdziałów poetka Franciszka Arnsztajnowa nie zaniechała działalności pisarskiej także w dwudziestoleciu międzywojennym i współpracowała z samym Czechowiczem przy Starych kamieniach. Lubelska społeczność żydowska rzadziej niż w innych częściach kraju ulegała asymilacji językowej i obyczajowej, choć tendencjom tym niewątpliwie sprzyjała znajomość języka i polskiej kultury nabyta z racji obowiązku szkolnego. O ile młodzi radzili sobie z językiem, o tyle starszym nie przychodziło to już tak łatwo. Zdarzało się, że żydowscy handlarze wręcz nie potrafili po polsku zapisać nazwy i ceny oferowanego towaru. Ba, nie tylko po polsku. Poziom analfabetyzmu wśród Żydów był dość wysoki.

Kto był najwybitniejszym artystą żydowskim dwudziestolecia międzywojennego?

Trudno to oceniać, ale jeśli za kryterium wyboru przyjmiemy Nagrodę Nobla, to niewątpliwie był to Isaak Bashevis Singer, który nagrodę tę otrzymał w 1978 roku jako pierwszy twórca piszący w języku jidisz. Singer od 1917 roku mieszkał w podlubelskim Biłgoraju. Lublin też występuje w jego utworach. Do głównych dzieł tego pisarza należą między innymi Sztukmistrz z Lublina, Szatan w Goraju czy Rodzina Muszkatów. Warto pamiętać, że w Lublinie mamy nawet ulicę Isaaka Bashevisa Singera.

Prof. Monika Adamczyk-Garbowska opowiada o miejscach Isaaca Bashevisa Singera

Najkrócej mówiąc...

Lubelskie życie kulturalne przyjmowało różne formy. Mieszkańcom miasta oferowano sztuki teatralne, seanse kinowe, koncerty, wernisaże, a nawet jazdę rowerową czy wyścigi konne. Obcowanie ze sztuką było możliwe także poprzez prasę kulturalną, a zaspokojenie ciekawości o życiu miasta i okolic, przez dzienniki. Oczywiście i w dziedzinie kultury zauważalny był kryzys gospodarczy, który zmusił pewne wydawnictwa do wstrzymania działalności, ale miasto dość szybko się z niego podźwignęło. Krach lubelskiej kulturze zadał dopiero wybuch II wojny światowej we wrześniu 1939 roku.

Czytaj więcej>>>

>>> artykuł poświęcony kulturze Lublina w latach 1901–1939

>>> szeroko o kulturze lubelskiej okresu dwudziestolecia w „Scriptores”

>>> kultura Lublina - kalendarium