Lublin w dobie renesansu
Lublin w dobie upadku
Kultura doby upadku

Lublin w dobie upadku

Utrzymanie bogactwa i potęgi zdobytej przez Lublin w poprzednim wieku wymagało stabilnej sytuacji zewnętrznej. A ta z pewnością taka nie była. Rozpoczął się wiek wojen, które dbijały się nie tylko na sytuacji gospodarczej miast i ich zabudowie, ale przede wszystkim na ludności cywilnej. Mieszkańców grodu nad Bystrzycą czekały teraz, dla odmiany, lata chude.

Jak długo trwała dobra passa Lublina?

Mniej więcej do połowy XVII wieku, choć pierwsze oznaki kryzysu wewnętrznego były zauważalne już w pierwszej połowie. Podobnie jak wiele innych miast Rzeczypospolitej, Lublin dotknęła wówczas ogólnokrajowa recesja gospodarczo-społeczno-polityczna. Przyczyn należy dopatrywać się w antymieszczańskiej polityce szlachty, która chciała maksymalnie zmniejszyć zakres miejskiej autonomii poprzez różne ograniczenia natury gospodarczej i politycznej. Skutki kryzysu może nie były jeszcze zbyt wyraźne, bo jak pamiętamy, status jednego z największych miast wojewódzkich Rzeczypospolitej, organizowane sejmiki i działalność Trybunału Koronnego sprawiały, że miasto mogło utrzymać rangę i znaczenie, a także względną stabilność ekonomiczną. Znamiona kryzysu nie były więc dostatecznie widoczne zarówno dla mieszkańców, jak i dla przyjezdnych. Nadal krążyły opowieści uczestników unii lubelskiej o świetności miasta, chwalono jego piękno i bogactwo, na które łakomie spoglądali potencjalni najeźdźcy. Nic dziwnego, że Lublin wydawał się być atrakcyjną zdobyczą i nie ominęły go toczące się wówczas wojny. Miasto, jego potęga i dobra passa zaczęły się więc rozsypywać zarówno od zewnątrz, jak i od wewnątrz.

Żołnierze polscy (1633-1638). Szkic Jana Matejki

Żołnierze polscy (1633-1638), szkic Jana Matejki

Czytaj więcej>>> o Lublinie w latach 1650-1795

Sytuacja wewnętrzna miasta nie była więc zbyt korzystna?

Zacięta batalia o zakres terytorialny władzy i jurysdykcji miejskiej, tocząca się od XVI wieku, nie ustała w kolejnych wiekach. W XVII i XVIII wieku notuje się największy rozkwit tzw. jurydyk, czyli obszarów wyjętych spod jurysdykcji miejskiej, znajdujących się w posiadaniu duchownych, szlachty lub magnaterii. Choć istnienie jurydyk pozytywnie wpływało na rozwój zabudowy w przestrzeni miasta, negatywnie odbijało się na jego dochodach, samodzielności i autonomii. Nic więc dziwnego, że Rada Miejska pragnąca zachować suwerenność, otwarcie sprzeciwiała się ustanowieniom kolejnych enklaw. Ze stu łanów lokacyjnych, które miasto otrzymało w 1602 roku pozostało mu 42, a w 1660 roku jedynie sześć łanów. Proces uniezależniania się gruntów miejskich nie uszedł uwadze królewskiej. Choć królowie Jan Kazimierz, Michał Korybut Wiśniowiecki i August III Sas starali się podważyć legalność jurydyk, ich nakazy nie były respektowane. Miasto przegrało wojnę ze szlachtą i duchowieństwem, a jurydyki zlikwidowała dopiero Konstytucja 3 maja z 1791 roku. Zelżeniu nie uległ także sięgający XVI wieku konflikt pospólstwa z Radą Miejską. Dotyczył nie tylko bezpardonowego ograniczania przez patrycjat wpływów pospólstwa na władzę w mieście, ale także nadużyć ze strony rajców: nepotyzmu, korupcji, wydzierżawiania folwarków, prowentów i przedsiębiorstw miejskich, a także samowoli w przyznawaniu obywatelstwa i elekcji wójta.

Czy zła sytuacja wewnętrzna uległa zmianie?

Tak, ale dopiero w 1651 roku, po zbrojnym wystąpieniu kozackim. W obliczu zagrożenia została zawarta ugoda z Radą Miejską, na mocy której pospólstwo otrzymało prawo kontroli dzierżaw wszystkich instytucji miejskich, w tym kramów i bud targowych. Miało dysponować też częścią majątku miejskiego przeznaczonego na obronę miasta, kościół św. Michała i szpital św. Ducha. Nad skarbem miejskim czuwać miała komisja złożona z członków Rady Miejskiej, ławników i samych zainteresowanych. Niewątpliwie był to sukces lubelskiego pospólstwa, i choć nie zawsze ustalenia ugody były respektowane, to stanowiły niejako zalążek demokratyzacji ustroju. Przywilejem króla Augusta II Sasa z 1703 roku miasto zostało zrównane w prawach z Krakowem. W ramach wdzięczności za wierność w trakcie wojny ze szwedzkim królem Karolem XII, przyznano Lublinowi i Radzie Miejskiej całkowitą wolność od ingerencji państwowej. Pierwsze wolne wybory rajców odbyły się jednak dopiero w 1754 roku.

Kościół Świętego Ducha w Lublinie

Szpital i kościół św. Ducha w 1860 roku, litografia rysunku Adama Lerue

Co działo się w Lublinie w trakcie wojen?

Na początku XVII wieku toczące się działania wojenne zdawały się omijać Lublin. Wojna polsko-turecka wymagała od mieszkańców jedynie wystawienia wojsk, a Rokosz Zebrzydowskiego ustanowienia w Lublinie jednego ze zjazdów. Przyjazd późniejszego króla Włądysława IV Wazy do miasta stanowiącego strategiczny punkt wypadowy na Moskwę, w 1617 roku, również nie przyniósł większych konsekwencji. Sytuacja zmieniła się dopiero w 1648 roku w chwili wybuchu powstania kozackiego kierowanego przez Bohdana Chmielnickiego. Lublinowi wyznaczono wówczas rolę jednego z punktów obronnych przeciwdziałających przewożeniu broni i prochu na Ukrainę. Mieszkańcy nie wypełnili jednak swojego zadania. W popłochu masowo opuszczali miasto i udawali się na północ, w momencie gdy wojska Chmielnickiego znajdowały się jeszcze pod Zamościem. Ostatecznie wybór nowego króla polskiego spowodował odwrót wojsk kozackich spod miasta. Lublin, choć oblężony, ocalał (czego nie można powiedzieć o jego przedmieściach), stając się jednocześnie jedną z baz operacyjnych króla Jana II Kazimierza. W latach 1649-1655 król organizował tu armię i ustanawiał zjazdy mające na celu przygotowanie strategii. Miało to jednak i złe strony, gdyż żołnierze domagający się żołdu, często dokonywali rozbojów na mieszkańcach. Ponownie sytuacja zmieniła się w 1655 roku, kiedy to na państwo polsko-litewskie walczące z rebelią kozacką i Moskwą spadł tzw. potop szwedzki.

Co właściwie wydarzyło się w 1655 roku?

Jesienią 1655 roku pod Lublinem stanęły wojska kozacko-moskiewskie, które mimo przyjęcia ogromnej kontrybucji wynoszącej 90 tysięcy złotych, dopuściły się dewastacji przedmieść i miasta żydowskiego, rzezi mieszkańców i rabunków rezydencji magnackich. Miasto „w murach” zajął wówczas rosyjski generał Potiomkin, a przedmieścia zostały opanowane przez kozaka Daniela Wychowskiego. Dwa miesiące po odejściu wrogich wojsk do miasta wkroczyła armia króla szwedzkiego Karola X Gustawa. Po raz kolejny zmuszono mieszkańców do opłacenia okupu w wysokości 30 tysięcy złotych i po raz kolejny nie uchroniło ich to przed rabunkiem i zniszczeniami. Dziewiątego kwietnia 1656 roku Lublin został odbity z rąk szwedzkich przez armię litewską pod wodzą hetmana wielkiego Pawła Jana Sapiehy. Nie był to jednak koniec lubelskiej gehenny. W 1657 roku przez miasto przeszły oddziały sprzymierzonych ze Szwedami wojsk węgierskich księcia Rakoczego, w 1672 roku miasto zostało spustoszone przez wracających spod Lwowa Tatarów, a na początku kolejnego stulecia stało się areną walk toczonych w ramach wojny północnej. Począwszy od 1704 roku przez Lublin kilkakrotnie przemaszerowały wojska szwedzkie i rosyjskie, każdorazowo niszcząc i tak już zrujnowane miasto. Miasto odwiedzali królowie: August II, szwedzki Karol XII i Stanisław Leszczyński. Dwa lata później miasto zajęły wojska carskie pod dowództwem generała Mienszykowa.

Czytaj więcej>>> kalendarium wydarzeń w trakcie wojny północnej

Ciekawostka: Kto rządził miastem w trakcie najazdów?

Od 23 października do 26 listopada 1655 roku, w trakcie najazdu kozacko-moskiewskiego, Radę Miejską zastąpiono sześcioosobową komisją złożoną z dwóch mieszczan katolików, dwóch prawosławnych i dwóch szlachetnie urodzonych rajców. Reprezentację pospólstwa złożonego z Polaków i Rusinów zwiększono do 40 osób, a skład ławy miał obejmować: dwóch Rusinów, czterech katolików i protestanta. Jurydyki zostały zniesione, całe miasto znajdować się miało pod władzą miejską. Inspiratorem zmian był pełnomocnik Chmielnickiego, hetman Daniel Wychowski. Komisja charakteryzowała się dużą tolerancją, jednak została zniesiona po odejściu wojsk nieprzyjacielskich.

Jak wyglądało wtedy miasto? 

Wojny i towarzyszące im kataklizmy niemal doszczętnie zniszczyły zabudowę miejską, doprowadziły do spadku liczby mieszkańców, przyczyniły się do pogorszenia ich sytuacji materialnej. Ślady przejść wrogich armii były widoczne w spalonych, pustych domach, kamienicach i rezydencjach magnackich - do niedawna jeszcze tak precyzyjnie wznoszonych przez artystów renesansowych, a także w ruinach kościołów, Zamku Lubelskiego i murów miejskich. Najazdy rosyjsko-kozacko-szwedzkie nie oszczędziły również domów, młynów, karczm, łaźni, postrzygalni, woskobojni, jatek szewskich i piekarskich, a nawet ogrodów. Od 1673 roku nie działał w mieście wodociąg. Nie inaczej miało się z przedmieściami. Jeśli wierzyć relacjom Kajetana Koźmiana, tylko jedna z kamienic na Krakowskim Przedmieściu nadawała się do ponownego zamieszkania. Podzamcze i dzielnica żydowska zostały ograbione i doszczętnie spalone. Najeźdźcy spalili synagogi: Maharszala i Maharama (ogień tlił się jeszcze sześć dni). Doszczętnie spalono Akademię Talmudyczną, łaźnię i domy mieszkalne, a także elementy przedmiejskiej zabudowy. W ogniu walk niemal wszyscy lublinianie utracili kogoś ze swoich bliskich, dom i majątek. Według lustracji z 1660 roku zmarło wówczas ok. 2700 osób.

Plan miasta Lublina z 1649 roku

Plan miasta Lublina z 1649 roku, autor Karol Bekiewicz

Zobacz więcej>>>

>>> opracowania kartograficzne miasta

>>> makieta siedemnastowiecznego miasta

>>> makieta osiemnastowiecznego miasta

Czytaj więcej>>> o Lublinie po wojnach

Ciekawostka: Dlaczego kaplicę w kościele Bernardynów nazywa się „królewską”?

Dlatego, że często przebywał w niej sam król Jan III Sobieski, który w okolicach Lublina miał posiadłości ziemskie, a w mieście - jedną z kamienic. Przede wszystkim jednak dlatego, że spoczywali tutaj jego dziadkowie: Marek Sobieski i Jadwiga ze Snopkowskich. Za ich dusze gorąco modlił się przed obrazem maryjnym, znajdującym się w kaplicy kościelnej.

Kiedy miasto podniosło się ze zniszczeń wojennych?

Już na początku XVIII wieku. Jak wiemy, w 1703 roku Lublin był miejscem obrad sejmu, który upoważnił Augusta II Mocnego do podpisania sojuszu z carem Piotrem Wielkim, a w 1717 odbył się tu zjazd konfederacji tarnogrodzkiej, mającej na celu zdetronizowanie polskiego władcy i usunięcie wojsk saskich z kraju. Konstytucja 3 maja z 1791 roku przywróciła naszemu miastu dawny prestiż. Ustanowiła Lublin miastem wydziałowym, gdzie swoją siedzibę miał sąd apelacyjny dla miast królewskich w województwie lubelskim, ziemi chełmskiej, stężyckiej, a także powiatów radomskiego i opoczyńskiego - znajdujących się w granicach Sandomierszczyzny. Nie mniejsze znaczenie miało uchwalone w tym samym roku prawo o miastach, ustanawiające polski językiem urzędowym i znoszące odrębność administracyjno-ustrojową jurydyk. Ustawa ta pozwoliła na zwiększenie powierzchni Lublina kontrolowanej przez władze miejskie, które urzędowały od jakiegoś czasu w tzw. małym ratuszku przy ulicy Archidiakońskiej 5. Miasto podzielono na dwa cyrkuły: podzamecki i lubelski, a te z kolei na tzw. dozory. Podział ten miał zniwelować ewentualne konflikty na tle wyznaniowym czy gospodarczym. Cyrkuł lubelski (chrześcijański) obejmował teren miasta właściwego, wzgórze Żmigród oraz Krakowskie Przedmieście, zabudowany był głównie pałacami i kamienicami. Podzamecki (żydowski) zajmował słabo doinwestowane tereny rolnicze: Czwartek, Podzamcze, Piaski i Kalinowszczyznę. Rozbiory Polski przyniosły pewne zmiany w funkcjonowaniu Trybunału Koronnego. W 1793 roku Piotrków Trybunalski, drugie miasto w którym odbywały się procesy, znalazł się pod panowaniem pruskim. Tym samym Lublin stał się jedynym miejscem posiedzeń Trybunału Koronnego, a także tzw. miastem głównym. Sytuacja ta nie trwała jednak długo. Ostatnie posiedzenie Trybunału miało miejsce w 1794 roku. 

Czytaj więcej>>> o zniesieniu jurydyk, nowym magistracie i podziale miasta na cyrkuły

Kościół pw. Niepokalanego Poczęcia NMP w Lublinie

Kościół pw. Niepokalanego Poczęcia NMP w Lublinie, fot. Joanna Zętar

W jaki sposób rekonstruowano miasto?

W przerwach między kolejnymi wojnami mieszkańcy odbudowywali swoje domy, świątynie i obiekty użyteczności publicznej. Nie uszło to uwadze władcy, przywilejem wydanym tuż po potopie szwedzkim zwolnił mieszkańców Podzamcza od podatków na cztery lata. By zaspokoić potrzeby lublinian, remontowano i budowano świątynie. W drugiej połowie XVII wieku powstały: klasztor i kościół Reformatów na Żmigrodzie, a także Karmelitów Trzewiczkowych na Przedmieściu Czechowskim. Na pierwszą połowę XVIII wieku datuje się powstanie kościołów i klasztorów Wizytek, Kapucynów, Szarytek, wymurowanie świątyni Bonifratrów, a także rozbudowę kościoła Karmelitów Trzewiczkowych, budowę kościoła pw. Przemienienia Pańskiego i kościoła pw. Niepokalanego Poczęcia NMP. Podobnie jak w poprzednim wieku, lokowano je głównie na przedmieściach. 

Czytaj więcej>>> o zakonach w Lublinie

Czy odbudowywano tylko kościoły katolickie?

Nie. Podnoszono z ruin także miejsca kultu innych religii. W 1784 roku król Stanisław August Poniatowski wydał przywilej zezwalający na budowę kościoła ewangelicko-augsburskiego z plebanią i cmentarzem przykościelnym. W 1790 roku przy ulicy Zielonej wybudowano kaplicę i cmentarz wyznawców obrządku greckiego. Z kolei w drugiej połowie XVIII wieku powstała synagoga Parnes, a w 1794 roku pierwszy w mieście i środkowej Polsce chasydzki dom modlitwy, zwany bożnicą Jakuba Icchoka Horowitza, Widzącego z Lublina (Szeroka 28). W 1781 roku, pod kierunkiem królewskiego architekta Dominika Merliniego przebudowano w duchu klasycystycznym ratusz, Bramę Grodzką i Bramę Krakowską, a także wybrukowano Krakowskie Przedmieście i ulicę Królewską. Równie istotna była odbudowa obwarowań miejskich. Do powstałej w 1620 roku trzeciej linii fortyfikacji przebiegającej wzdłuż ulicy 3 Maja, przez Krakowskie Przedmieście, ulice: Kołłątaja, Okopową, Narutowicza, Górną, po klasztorne mury pobrygidkowskie - dobudowano czwartą. Zgodnie z konstytucją sejmu warszawskiego miała ona biec ulicą Lubomelską, przez Ogród Saski, Krakowskie Przedmieście, ulicę Lipową po aleję Józefa Piłsudskiego.

Czytaj więcej>>>

>>> o prawosławiu w Lublinie

>>> ewangelikach w Lublinie

>>> dzielnicach Lublina

Marcin Fedorowicz o Szerokiej 28

Czym była Komisja Dobrego Porządku?

Instytucją administracji miejskiej. Reformy Stanisława Augusta Poniatowskiego nie ominęły naszego królewskiego miasta. Dwunastego stycznia 1780 roku dekretem władcy powołano Boni Ordinis (Komisję Dobrego Porządku) także dla Lublina. Zgodnie z nowymi zasadami - zmieniających się co kwartał czterech burmistrzów - zastąpiono siedmioosobową komisją z prezydentem i wiceprezydentem na czele, których kadencja trwała rok. Pierwszym prezesem był wojewoda lubelski Ignacy Twardowski, a od maja 1781 roku ostatni wojewoda lubelski - Kajetan Hryniewiecki. Do kompetencji Komisji Dobrego Porządku należało: sprawowanie pieczy nad finansowością i bezpieczeństwem miasta, porządkowanie kwestii związanych z zabudową miejską, a także spraw cechowych, własnościowych i komunalnych. W mieście i na przedmieściach pojawiły się nowe domy, wzrosła liczba mieszkańców, Lublin powoli dźwigał się z ruin. Chociaż działalność Komisji Dobrego Porządku, była instrumentem szlacheckiej władzy nad miastem, spotkała się z aprobatą zmęczonych złą organizacją oraz szerzącą się prywatą. W 1790 roku w miejsce Boni Ordinis powołano wojewódzką Komisję Cywilno-Wojskową składającą się z 16 reprezentantów szlachty i czterech duchownych. Nowa komisja, podobnie jak wcześniejsza, zajmowała się sprawami miasta, jego bezpieczeństwem oraz wyglądem. W 1791 roku jej kompetencje przekazano Komisji Policji Obojga Narodów w ramach Straży Praw. W tym czasie do komisji dołączyło trzech przedstawicieli mieszczaństwa.

Czytaj więcej>>> dzieje Lublina za panowania ostatniego króla

Najkrócej mówiąc...

Tragiczne koleje losu jak nigdy w dotychczasowej historii miasta odcisnęły swoje piętno na Kozim Grodzie. Zniszczenia wojenne zadały kres jego świetności i pogorszyły sytuację ekonomiczną miasta. Prace nad odbudową Lublina przerwało kolejne, niezwykle ważne w historii kraju wydarzenie: trzeci rozbiór ziem polskich, w wyniku którego Rzeczpospolita Obojga Narodów przestała istnieć. Począwszy od 1795 roku, przez piętnaście lat nasze miasto było częścią Monarchii Habsburgów. Z zadanego ciosu Lublin miał się już nigdy nie podźwignąć.

Czytaj więcej>>> o kulturze doby upadku