Lublin pod panowaniem Piastów
Lublin strażnicą wschodniej granicy
Lokacja Lublina na prawie magdeburskim

Lublin strażnicą wschodniej granicy

Wiek XIII był dla Lublina okresem najazdów, głównie ruskich, ale również tatarskich, litewskich, pruskich i jaćwieskich. Najbardziej dotkliwe dla przedlokacyjnej aglomeracji lubelskiej były najazdy Tatarów i ludów ościennych w latach 40. XIII wieku, które prawie zupełnie ją zniszczyły. Odbudowa spalonych obiektów i naprawy umocnień obronnych były prowadzone doraźnie. Jedyną większą inwestycją tego okresu było wzniesienie donżonu na wzgórzu zamkowym, który datuje się na końcowy okres rozbicia dzielnicowego Polski.

inf.353

Ciekawostka: Czy Leszek Czarny spał na cmentarzu?

Jedna z legend głosi, że gdy w 1282 roku na Lublin napadli Jaćwingowie, na ratunek miastu pośpieszył sam książę Leszek Czarny. Nim jednak dotarł na miejsce, najeźdźcy się oddalili. Na miejsce odpoczynku Leszek Czarny wybrał dzisiejszy plac Po Farze, gdzie znajdował się słowiański święty gaj z rozłożystym dębem. Książę zasnąwszy pod drzewem, miał sen, w którym Archanioł Michał zachęcił go do walki, wręczając mu miecz królewski. Po zwycięstwie odniesionym nad Jaćwingami książę ufundował kościół pw. św. Michała Archanioła usytuowany w miejscu, gdzie przyśnił mu się ów proroczy sen. Pień dębu miał stanowić część ołtarza. Legenda, choć piękna, tylko częściowo znajduje potwierdzenie w badaniach naukowych. Archeolodzy twierdzą, że w miejscu, gdzie znajdować się miał pogański gaj, od XI wieku istniał chrześcijański cmentarz, być może z drewnianym kościołem, po którym nie został żaden ślad. Murowana świątynia powstała w drugiej połowie XIII, lub na początku XIV wieku. Czas powstania kościoła pokrywa się więc tylko częściowo z panowaniem Leszka Czarnego, które przypadało na Lubelszczyźnie na lata: 1279–1288. Jeśli wierzyć Alfredowi Pomianowi Kobierzyckiemu, autorowi monografii miasta, podczas rozbiórki kościoła farnego w 1856 roku pień dębu został odnaleziony i przeniesiony do skarbca świątynnego w kościele katedralnym. Niestety, nie ma go wśród skarbów przechowywanych dzisiaj w archikatedrze lubelskiej

 lesiu

Leszek Czarny, rys. Robert Sawa

Gdzie w Lublinie znajdował się gród obronny?

Prawdopodobnie było ich kilka. Jeden z nich znajdował się na wzgórzu zamkowym. W latach 20. XIII wieku był już siedzibą kasztelana, który sprawował funkcję dowódcy w zakresie bezpieczeństwa i obronności, a jego jurysdykcja rozciągała się na całym obszarze ziemi lubelskiej. Kasztelan lubelski podlegał wojewodzie sandomierskiemu, gdyż do 1474 roku województwo lubelskie wchodziło w skład dzielnicy sandomierskiej. Wały, które otaczały gród, zbudowano z usypanej ziemi i drewna, zatem możemy powiedzieć, że jak na tamte czasy był on całkiem dobrze ufortyfikowany. Świątynia grodowa odbudowana po zniszczeniu w zupełnie innym miejscu, zachowała dotychczasowe wezwanie św. Trójcy. W obrębie wzgórza zamkowego znajdował się także cmentarz. Niestety, niewiele wiemy o mieszkańcach grodu oraz ich codziennym życiu. Niektórzy badacze uważają, że zamieszkiwała go zbrojna załoga grodowa wspierana przez rzemieślników, rolników i kupców żyjących na wzgórzu staromiejskim i w okolicy. Na wzgórzu staromiejskim istniało natomiast obwarowane podgrodzie, stanowiące ten prawdziwy, znany nam dziś Lublin. Podgrodzie było miejscem życia zwykłych mieszkańców. Obok niego, w połudnowo zachodniej części wzgórza, dominikanie zbudowali swój kościół i klasztor. Przeprowadzone niedawno badania archeologiczne wykazały, że był on otoczony ziemnym wałem z ostrokołem na szczycie.

Wypowiedzi prof. dra hab. Ryszarda Szczygła, prof. Ireny Kutyłowskiej i dra hab. Andrzeja Rozwałki w ramach dyskusji naukowej o datowaniu kościoła pw. św. Michała

Ciekawostka: Kto napadał na Lublin – Tatarzy czy Mongołowie?

Ojczyzną Tatarów jest Mongolia. W XIII wieku Tatarzy i inne ludy zamieszkujące stepy azjatyckie weszli w skład armii Czyngis Chana, który poprowadził ich na podbój Europy. Na Lublin napadały więc wieloetniczne oddziały o azjatyckim rodowodzie, połączone wspólnym celem bogacenia się dzięki łupom uzyskanym z wojen. W Europie nazwa Tatarzy jest utożsamiana z Mongołami, mimo iż różnią się oni nie tylko językiem, ale i zwyczajami. Pozostaniemy wobec tego przy skrótowej nazwie Tatarzy.

Tatar, rys. Robert Sawa

Jak gołębie pomagały Tatarom w walce?

Koczowniczy lud tatarski nie znał w tym okresie zasad działania machin oblężniczych, dlatego musiał wypracować sobie własne, równie skuteczne sposoby na niszczenie grodów. Kroniki i legendy wspominają o zasypywaniu wroga gradem strzał i wywoływaniu pożarów. Ogień przenoszono ponoć, przyczepiając palące się materiały do nóżek gołębi grodowych. Ptaki siadały na drewnianych i słomianych dachach i w ten sposób wzniecały pożary w różnych częściach grodu. Nic więc dziwnego, że najazdy tatarskie wzbudzały przerażenie wśród miejscowej ludności i nazywano je często „karą boską za grzechy”.

tatarzy

Tatarzy u bram Lublina, rys. Robert Sawa

W jaki sposób mieszkańcy grodu bronili się przed najeźdźcami?

Chcąc maksymalnie utrudnić dojście wroga pod sam gród, mieszkańcy zamykali bramy, a także niszczyli mosty na fosach i przeprawach rzek. Mężczyźni gromadzili kamienie, którymi później okładali najeźdźców podchodzących pod wały. Kobiety z kolei gotowały wodę, smołę i oleje, którymi oblewano nieprzyjaciela. W czasie walk bito się tym, co było pod ręką: w ruch szły siekiery i pałki, a także inne potencjalnie niebezpieczne przedmioty. Aż strach pomyśleć, jak to musiało wyglądać.

Czy Lublin przetrwał mimo tak częstych najazdów?

Tak, ale częste ataki ze strony wschodnich sąsiadów sprawiły, że Lubelszczyzna była postrzegana jako dzielnica mało przydatna do rozwoju osadnictwa. Zburzenie grodu nie musiało być jednak równoznaczne z unicestwieniem przedlokacyjnego miasta. Ludność cywilna była powiadamiana o nadciągających oddziałach wroga, toteż często opuszczała wcześniej osadę, zabierając swój dobytek. Takie działania sprzyjały szybkim odrodzeniom gospodarczym po licznych w tym okresie wojnach. Wydaje się, że Tatarom zależało przede wszystkim na zdobyciu łupów i jeńców. Potwierdzają to źródła, z których wynika, że celem ataków było głównie lubelskie podgrodzie i kościoły w jego obrębie. Najazdy plemion wschodnich w 1244 roku sprawiły, że aglomeracja, na którą składały się gród, podgrodzie i okoliczne osady, nie została w pełni odbudowana. Szkoda, być może do dziś przetrwałoby więcej zabytków, które przypominałyby nam o tamtych czasach. Po śmierci Leszka Czarnego w 1288 roku kasztelania lubelska dostała się pod panowanie ruskiego księcia Jerzego I Lwowicza. Ponownie ziemie te zostały włączone do dzielnicy krakowsko-sandomierskiej około 1305 roku.

Zobacz więcej>>> fragment trzynastowiecznego naczynia ze znakiem garncarskim w kształcie krzyża 

Czytaj więcej>>>

>>> o konfliktach przygranicznych w latach 1241-1288

>>> kalendarium trzynastowiecznych walk na terenie Lublina

Lublin przedlokacyjny, rys. Robert Sawa

 

Najkrócej mówiąc...

W XIII wieku lubelscy grodzianie oglądali z wałów obronnych całe zastępy najróżniejszych wojsk oraz władców pragnących zdobyć i zniszczyć ich małą ojczyznę. Po bogactwo i jeńców przybywali tu mieszkańcy Mongolii, Litwy, Jaćwieży, Czech i Rusi. Opór mieszkańców grodu i ich wola przetrwania na wzgórzu w widłach Bystrzycy i Czechówki pozwalały odrodzić się temu miejscu po każdym najeździe. W ogniu walk powstały pomniki Lublina: donżon i kościół pw. św. Michała. Początek XIV wieku przyniósł Lublinowi koniec stulecia najazdów. Miasto ostatecznie przeszło w ręce polskie i od 1305 roku władzę nad nim objął książę Władysław Łokietek.