Kultura doby upadku
Lublin pod zaborami
Lublin powstańczy

Lublin pod zaborami

Sprawa polska stała się przedmiotem dyskusji na międzynarodowej arenie politycznej wskutek konfederacji barskiej i wojny turecko-rosyjskiej. Dlaczego tak się stało? Austria obawiała się rosyjskiej dominacji na Bałkanach, a Francja zachwiania równowagi sił na korzyść Rosji. Wystosowany przez Prusy projekt przewidujący rozbiór bezradnej Polski między trzy mocarstwa, wydawał się zadowalać wszystkich. Słaba sytuacja wewnętrzna naszego kraju, a także wojna z rewolucyjną Francją zadecydowały o drugim rozbiorze. W 1793 roku podpisano traktat rozbiorowy, tym razem bez udziału Austrii. Wewnętrzny kryzys potęgowany niechęcią do okupanta rosyjskiego, a w efekcie działalność polskich patriotów, doprowadziły do wybuchu powstania (1794), które zakończyło się klęską. Trzeciego stycznia Rosja i Austria, a 24 października 1795 roku także Prusy, podpisały kolejny traktat. Polskę rozebrano po raz trzeci. Abdykował wówczas Stanisław August Poniatowski. Rzeczpospolita, a wraz z nią Lublin, dostała się pod obce panowanie.

Czy Lublin był w rękach jednego zaborcy?

Nie, przechodził z rąk do rąk. Poparcie dla sprawy polskiej w okresie powstania kościuszkowskiego i entuzjazm, jakim wykazali się mieszkańcy naszego miasta nie przyniosły oczekiwanego efektu. Rosyjski generał Derfelden nałożył na Lublin niemałą kontrybucję, a także zobowiązał lublinian do ponoszenia kosztów utrzymania stacjonującego w nim garnizonu rosyjskiego. Opuszczenie miasta przez Rosjan nie zakończyło lubelskiej gehenny. Już na początku lipca 1794 roku Lublin został zajęty przez wojska austriackie dowodzone przez generała Maiersheima. Powstańcy na krótko doszli do władzy w połowie lipca. Niestety już 8 sierpnia zaborcy powrócili, przeistaczając miasto w siedzibę sztabu generała Harnoncourta. Komisarzem cywilnym na terytoriach zajętych przez Austrię został Antoni Baum. We wrześniu wojska austriackie wycofały się ponownie, ale na wieść o klęsce powstańców w bitwie pod Maciejowicami (10.10.1794) po raz kolejny zapanowali nad miastem. Trzeci rozbiór Polski oficjalnie podporządkował Lublin komisarzowi austriackiemu, zarządzającemu Galicją Zachodnią, Janowi Margelikowi. Nazwę „miasto wolne główne Rzeczypospolitej Lublin” zastąpiono mianem „miasto cesarsko-królewskie Lublin”. Kozi Gród stał się siedzibą cyrkułu i Sądu Szlacheckiego Forum Nobilium, utworzonego w miejsce Trybunału Koronnego.

XVIII

Osiemnastowieczny Lublin - trówymiarowa makieta miasta

Czy to wtedy do miasta zawitali polscy ułani?

Tak, bo to właśnie oni wyzwolili miasto spod panowania austriackiego. Dokonali tego w maju 1809 roku, po krótkiej potyczce w okolicach rogatki lubartowskiej. Głównodowodzący Dominik Dziewanowski wraz z żołnierzami zmusił wrogie wojska do odwrotu. Niestety, Austriacy opuścili Lublin wraz z kasą miejską. Na pamiątkę tego wydarzenia poległym w walce wystawiono pomnik stojący do dziś na rogu ulic Obywatelskiej i Spółdzielczości Pracy. Mieszkańcy powitali ułanów oklaskami. Równie entuzjastycznie przyjęto przybyłego 14 maja w ślad za swoim wojskiem księcia Józefa Poniatowskiego. Z ratusza usunięto czarne orły austriackie, zastępując je złotymi orłami napoleońskimi. Sceny tej nie omieszkał opisać Kajetan Koźmian w odzie Na zawieszenie orłów francuskich w Lublinie, która opisywała nadzieje narodu polskiego na odzyskanie niepodległości.

To prawda, że Lublin ustanowiono wówczas stolicą?

Tak, co prawda był już wcześniej stolicą, choć nie państwa, ale diecezji lubelskiej, erygowanej bullą papieża Piusa VII w 1805 roku. Rezydencja biskupa i kapituły, wobec braku stosownych pomieszczeń w Lublinie, mieściła się w Krasnymstawie. W czerwcu 1809 roku na krótko Lublin był miejscem urzędowania Rządu Centralnego Obojga Galicji, a więc w istocie stolicą wyzwolonych ziem. Siedzibę w mieście miał intendent generalny Galicji Rajmund Rembieliński oraz sztab generała Kajetana Hebdowskiego, dowódcy oddziałów galicyjsko-francuskich. Te wydarzenia sprawiły, że na chwilę do Lublina powróciło życie: tu zajeżdżała szlachta, odbywały się bale i parady. Z drugiej strony stacjonujące wojska coraz bardziej dawały się mieszkańcom we znaki. Na barkach władz miejskich spoczywał nie tylko obowiązek kwaterunku, ale też utrzymania urzędów i oddziałów. Stołeczne funkcje Lublin utracił na mocy pokoju w Wiedniu, który rozwiązał Rząd Centralny Obojga Galicji. Ostatnie posiedzenie rządu odbyło się 30 grudnia 1809 roku. Lubelszczyzna, a z nią Lublin, weszła w granice Księstwa Warszawskiego.

Czy mieszkańcy cieszyli się z przyłączenia do Księstwa Warszawskiego?

O, i to jak! Zorganizowano nawet z tego tytułu specjalne uroczystości. Trzeciego stycznia 1810 roku odprawiający nabożeństwo ksiądz Paweł Nestorowicz oznajmił, że miasto przechodzi „pod słodkie panowanie Najjaśniejszego Fryderyka Augusta króla saskiego, księcia warszawskiego”. Możemy sobie jedynie wyobrazić, jaką radość wywołała ta wypowiedź wśród lublinian. Właśnie wtedy przemianowano ulicę Korce na Królewską.

Czy to panowanie było faktycznie „słodkie”?

Wydaje się, że tak. Oczywiście, jeśli pominiemy brak suwerenności. Lublin zaczął pełnić bardziej prestiżowe role w życiu państwa. Był stolicą departamentu, siedzibą sądów, wielu znaczących urzędów, garnizonu wojska polskiego. Posiadał też status miasta municypalnego, co dawało mu prawo do własnego samorządu. Było to nie lada gratką dla miasta, bo własne samorządy w tym okresie przysługiwały jedynie Warszawie, Toruniowi, Poznaniowi, Krakowowi, Sandomierzowi i Kaliszowi.

Fryderyk August

Fryderyk August (ze zbiorów Biblioteki Narodowej, www.polona.pl)

Czym charakteryzował się ten samorząd?

Była to Rada Municypalna. Powołano ją w 1810 roku, a na przewodniczącego wybrano Jana Webera, pełniącego funkcję prezydenta jeszcze w okresie dawnej Rzeczypospolitej. Pierwsze wybory samorządowe odbyły się w 1811 roku, w czasie wyborów do sejmu. Piątego lutego 1812 roku ostatecznie wybrano 30 członków rady rekrutowanych głównie z bogatego mieszczaństwa. Prezydentem Lublina w latach 1809–1817 (był nim także od 1803 do 1805) pozostawał kupiec Benjamin Finke. Do zadań rady należało przede wszystkim ustalanie budżetu.

Co wydarzyło się potem?

Zabawa w wolne państewko nie trwała długo. Zorganizowana przez Napoleona wyprawa na Moskwę, w której brali udział też lublinianie, zakończyła się niepowodzeniem. W lutym 1813 roku wojska rosyjskie dowodzone przez generała Rotha i Żywachowa zajęły Lublin. Okupacja rosyjska zdezorganizowała życie miasta. Szóstego kwietnia 1815 roku Lublin wszedł w skład Królestwa Polskiego. Z tego tytułu 28 lipca zorganizowano uroczystości na cześć Królestwa i cara Aleksandra I. Odprawiono mszę, odczytano stosowne dokumenty, a także zaprzysiężono się na wierność nowemu monarsze. Mieszkańcy Lublina podeszli więc do nowej sytuacji politycznej równie entuzjastycznie, jak kilka lat wcześniej. W miejsce Rad Municypalnych, rozwiązanych w 1815 roku, powołano Urzędy Municypalne złożone z czterech radnych i prezydenta. Okazało się, że powołana organizacja, choć już nie samorządowa, była niezwykle sprawną instytucją administracji, nadzorującą życie miasta – jego finanse, bezpieczeństwo i porządek – zatrudniającą lekarzy, trębaczy i wielu innych. Prezydentami miasta byli kolejno: Marcin Poplewski, Jakub Świderski i Tadeusz Kossakowski. W okresie Królestwa Polskiego miasto powoli dźwigało się z kryzysu, który zrodził się jeszcze we wczesnym okresie zaborowym.

Lublin na mapie XIX w.

Lublin na mapie Królestwa Polskiego, lit. Józef Kośmiński (ze zbiorów Biblioteki Narodowej, www.polona.pl)

Ciekawostka: Czy do Lublina zajeżdżały wówczas jakieś sławy?

Tak. Do Lublina przyjeżdżał kilkakrotnie namiestnik Królestwa Polskiego generał Józef Zajączek. To na jego cześć w 1822 roku przemianowano ulicę Panny Marii na Namiestnika, następnie Namiestnikowską, dziś Narutowicza. W latach 1816 i 1818 do miasta przyjeżdżał sam car Aleksander I. Co prawda zatrzymywał się tu na krótko, ale witano go ze wszystkimi honorami. Były chorągwie, wiwaty, spotkania z miejscowymi notablami oraz musztry wojsk.

Ulica Narutowicza

Ulica Narutowicza, lata 70. XX wieku, fot. Marian Budzyński

Czy miasto rozwijało się w czasie zaboru austriackiego?

Z początku tak, bo liczba mieszkańców we wczesnym okresie panowania okupanta wzrosła. W 1787 roku miasto liczyło 8550 mieszkańców, a w 1797 już 9433. Wzrost ten był jednak chwilowy, bo w 1807 roku zamieszkiwało tu zaledwie 7082 obywateli. Te niekorzystne pod względem demograficznym zmiany szły w parze z fatalną sytuacją wewnętrzną miasta. Przemarsze wrogich wojsk i kwaterunki popowstaniowych żołnierzy doprowadziły do niemal całkowitego wyniszczenia miasta. Przy częściowo opustoszałych, zaniedbanych ulicach stały zdewastowane domy, klasztory, zamek, który jeszcze nigdy nie wyglądał tak smutno i żałośnie. Życie opuściło rynek i zamieniło nasze miasto w miejsce mało przyjazne oku i duszy.

A co z ocalałymi budynkami?

Zmieniono ich funkcję. Przeprowadzając tzw. józefińską kasatę zakonów, władze austriackie pozbawiły sakralnego charakteru niemal wszystkie zabudowania kościelno-klasztorne. Przeznaczano je na koszary, magazyny, a klasztor Dominikanów zaadaptowano na potrzeby szpitala wojskowego. Zagospodarowaniu uległy także opustoszałe rezydencje magnackie. Pałac Potockich przemianowano na więzienie (tzw. stary kryminał), a dawną szubienicę przy al. Długosza - na prochownię. Więzienie ustanowiono też w Zamku Lubelskim, niegdysiejszej królewskiej rezydencji. W 1803 roku architektury Lublina nie oszczędził także trwający niemal dwa tygodnie pożar. Niestety, z powodu braku środków finansowych Austriacy nie zdecydowali się na odbudowę miasta. Po dawnej świetności i jego pięknej zabudowie pozostały tylko wspomnienia.

Widok na Zamek Lubelski

Ulica Kowalska i Zamek Lubelski w 1860 roku, litografia rysunku Adama Lerue

Czy miało to wpływ na lubelską gospodarkę?

Tak. Austriacy odrzucili prośby mieszczan o tymczasowe ulgi podatkowe, umożliwiające odbudowę zniszczonych warsztatów rzemieślniczych. Handel upadł wskutek zniszczeń i niewielkiej liczby handlarzy. Było ich tu zaledwie 26! Niewiele pomógł również fakt, że przez nasze miasto przechodził jeden z głównych szlaków handlowych. Transporty zboża zdawały się Lublin omijać. Sławne niegdyś jarmarki traciły na znaczeniu na rzecz rosnącego w siłę jarmarku łęczyńskiego, pełniącego ważną rolę w międzynarodowym handlu bydłem.

Czy w mieście pozostały tylko ruiny?

Niestety, chyba właśnie tak było, do czego przyczyniły się działania obcych wojsk i powstania. Porządkowanie miasta rozpoczęto od różnego rodzaju rozbiórek. W 1819 roku zdemontowano kościół i szpital ojców Bonifratrów, a zakonników przeniesiono na ulicę Bernardyńską. Na terytoriach poklasztornych generał Józef Zajączek nakazał utworzenie placu Musztry (inna nazwa: Pole Marsowe, obecnie plac Litewski). W latach 1846-1852 rozbiórce poddano kościół farny pw. św. Michała. Spalony kościół Karmelitów Bosych zastąpiono nowo wybudowanym Ratuszem Miejskim. Z pejzażu miasta zniknęły mury miejskie, Brama Rybna i Świętoduska, a także przylegający do niej szpital.

Panorama Lublina z Wieży Trynitarskiej

Ratusz Miejski, fot. Jan Bułhak 

To nic z tym nie zrobiono?

Z biegiem czasu miasto odradzało się i rozbudowywało. Nowe inwestycje lokowano wzdłuż Krakowskiego Przedmieścia, Alej Racławickich, Królewskiej, Zamojskiej, Nadbystrzyckiej, Narutowicza i Kalinowszczyzny. Pojawiły się gmachy rządowe, domy, kawiarnie, cukiernie, warsztaty i budynki użyteczności publicznej, a także pierwsze manufaktury, które adaptowały istniejące już zabudowania, niejednokrotnie sakralne. W efekcie Lublin otrzymał wygląd późnoklasycystyczny i romantyczno-neogotycki. Pierwszy raz w historii miasta pojawiły się tereny zieleni publicznej, między innymi skwer przed pałacem Komisji Województwa Lubelskiego. Utworzono też place służące kształtowaniu przestrzeni miejskiej. Wspomniany już plac Musztry, wraz ze skwerem, dał początek znanemu dziś placowi Litewskiemu, a Bernardyński - Wolności. W 1881 roku rozpoczęto wymianę dotychczasowych miejskich latarni naftowych na gazowe. Pod koniec XIX wieku włączono w obręb miasta, jako dzielnice, niezależne dotąd Bronowice i Piaski. Oczywiście wszystkie te renowacje dotyczyły jedynie cyrkułu chrześcijańskiego. Miasto żydowskie i przedmieścia pozostawały dalej w większości drewniane, brudne i zaniedbane.

Lampa gazowa na Rynku Starego Miasta w Lublinie

Lampa gazowa na rynku Starego Miasta na zdjęciu z lat 30. XX wieku, autor nieznany

Czy podlubelskie wsie chętnie stawały się dzielnicami miasta?

Nie wszystkie. Dziś broni się przed włączeniem Elizówka, gdyż zlokalizowana tam giełda przynosi całkiem niezłe dochody, a oddanie jej miastu zupełnie się nie opłaca. Podobnie rzecz się ma ze Świdnikiem. Co bogatsze osady z pewnością stawiały opór. Sytuacja ulegała zmianie, gdy do miasta zamierzano włączyć tereny ubogie. Jeszcze na początku XX wieku odrębnym miasteczkiem pozostawała ulokowana niemal w śródmieściu biedna, wiecznie tonąca w błocie Wieniawa. Nawet niezamożny lublinianin czuł się tu bogaczem. Trudno się temu dziwić, skoro do końca XIX wieku jedynym murowanym budynkiem była tu synagoga, a do wójta jeździło się aż do Konopnicy. Wieniawie połączenie z Lublinem bardzo się opłaciło.

Czy w dziewiętnastowiecznym Lublinie zdawano sobie sprawę z potrzeby modernizacji przestrzeni miejskiej?

Oczywiście, że tak. Prace mające na celu polepszenie stanu dróg rozpoczęto już w 1815 roku. Wtedy to wytyczono ulicę Zamojską, którą wybrukowano i zwieńczono murowanym mostem, wybudowano ulicę Czechowską (dziś 3 Maja) i Lubartowską, która zastąpiła dawny Trakt Dyski. Wytyczenie, a potem działania mające na celu poszerzenie ulicy Bernardyńskiej, doprowadziły do przeniesienia dawnego targu z Narutowicza (klasztor Bernardynek) na plac przed dawnym kościołem Karmelitanek. W XIX wieku utwardzono i ogrodzono Pole Marsowe (plac Litewski), wybrukowano plac katedralny, a także ulice: Grodzką, Krakowskie Przedmieście, Królewską, Świętoduską, Zieloną, Początkową (ulica Staszica), Ruską, Szeroką i Jateczną. W pierwszym dziesięcioleciu XX wieku powstały ponadto dwa żebeltowe mosty na Bystrzycy: jeden na Kalinowszczyźnie, drugi na Bronowicach.

Lublin. Krakowskie Przedmieście

Krakowskie Przedmieście - początek XX wieku, autor nieznany

Czy zaniedbanych rejonów nie starano się unowocześniać?

Przeważnie nie, choć niektóre unowocześniły się w ramach przeprowadzanych inwestycji gospodarczych. Tak było w przypadku przedmiejskich Piask i okolic. Ożywiło zaniedbane tereny wytyczenie w 1877 roku linii kolejowej biegnącej z Warszawy przez Lublin, do Kowla i dalej do Kijowa. W miejscu drewnianych domów zaczęto stawiać kamienice. W południowej części miasta wyrosły fabryki, cukrownia, cementownia, banki czy instytucje handlowe. Nową linią kolejową połączono Lublin z Łukowem w 1898 roku. W drugiej połowie XIX wieku ukształtowała się więc kapitalistyczna część miasta.

Czy powstały kolejne innowacje poprawiające komfort życia w mieście?

Oczywiście najważniejszą było powstanie kolei, a w 1896 roku założenie sieci telefonicznej. Reakcja lublinian na nowinki była dość szybka, bo przecież opatentowanie telefonu miało miejsce niespełna 20 lat wcześniej. W 1879 roku rozpoczęto budowę gazowni, a kilka lat później powstały nowe wodociągi. Wprowadzone inwestycje nie tylko poprawiały komfort życia mieszkańców, ale także znacznie ułatwiały przepływ informacji i technologii, a także pracę nad rozwojem lubelskiego handlu i przemysłu. W XIX wieku rozwinęły się usługi pocztowe. Wprawdzie linia pocztowa o zasięgu międzynarodowym została utworzona już za króla Zygmunta II Augusta, jednak dopiero w 1808 roku wprowadzono codzienne połączenia pocztowe. W 1861 roku poczta lubelska otrzymała specjalnie przygotowany budynek, w którym do dzisiaj mieści się lokalny oddział główny przy ulicy Krakowskie Przedmieście 50.

Czytaj więcej>>> o funkcjonowaniu lubelskiej gazowni

Ciekawostka: Co stało się ze starym pomnikiem Unii Lubelskiej?

Jak pamiętamy z poprzednich rozdziałów, w 1826 roku stary pomnik Unii Lubelskiej zastąpiono nowym. Ale jak i dlaczego do tego doszło? Otóż stało się tak dzięki staraniom Stanisława Staszica, który zjednał sobie uznanie cara Aleksandra I prorosyjskimi zapatrywaniami i wystarał się u niego o zgodę na odbudowę starej kolumny. Zadania tego podjął się Jan Domański, ówczesny prezes Komisji Województwa Lubelskiego. Prace nadzorował natomiast czeski rzeźbiarz, niejaki Maśliński. Jak głosi legenda, Domański zburzył pomnik, ale oszczędził znajdujące się na nim figury przedstawiające Jadwigę i Władysława Jagiełłę. Ponoć ukryto je w jednym z grobowców przy ulicy Lipowej, skąd trafiły do Krakowa, a nawet na Litwę. Jak było naprawdę, tego nie wie nikt. Ślad po posągach zaginął.

 Lublin. Pomnik Unii Lubelskiej

Pomnik Unii Lubelskiej - lata 30. XX wieku, fot. Ludwik Hartwig