Lublin w okresie dwudziestolecia międzywojennego
Gospodarka Lublina w okresie międzywojennym
Rozwój kultury lubelskiej po odzyskaniu niepodległości

Gospodarka Lublina w okresie międzywojennym

Lublin – stolica regionu typowo rolniczego – po odzyskaniu niepodległości nie zmienił swojego wizerunku gospodarczego. Położone jeszcze w okresie zaborowym podwaliny przemysłu rolniczego i ciężkiego, stać się miały podstawą rozwoju gospodarczego miasta w wolnej Polsce.

Czy dziewiętnastowieczne zakłady przemysłowe wznowiły działalność z chwilą odzyskania niepodległości?

Tak, do tego całkiem nieźle radziły sobie w zmienionej rzeczywistości. Jedne zakłady odbudowywały budynki zniszczone w trakcie wojny, inne zmieniały lokalizację, a jeszcze inne łączyły się ze sobą. O ile w marcu 1919 roku w mieście istniało 87 czynnych zakładów przemysłowych, to w przeddzień wybuchu wojny było ich blisko 200. Rozbudowie uległa firma Moritza i fabryka eternitu. Działalność rozwijała „Cukrownia i Rafineria Lublin”, wytwórnia wag dziesiętnych „Ideal”, a po pożarze 1927 z roku wznowiła funkcjonowanie Fabryka Wag Wilhelma Hessa. Ze zgliszcz swoją piekarnię przy ulicy Podwale 7 musieli podnosić także Kamila Moritz i Henryk Kijok. Browar Vetterów w 1927 roku został zakupiony przez Tadeusza Karszo-Siedleckiego, a fabryka słodkich wódek i spirytusów przy ulicy Kunickiego połączyła się z browarem Jeleń, tworząc zupełnie nowy zakład o nazwie Browar Jeleń–Hirsch. Fabrykę cykorii przekształcono w trzeci na lubelskim rynku młyn motorowy. Podobny los spotkał Czerwoną Karczmę, przemienioną w fabrykę gwoździ i drutu. W dwudziestoleciu międzywojennym w mieście pojawiła się także nowa rzeźnia na Kalinowszczyźnie, rozbudowano też drożdżownię Wrzodaka i Barciszewskiego. Dużym wydarzeniem w rodzimym przemyśle – co zostało zasygnalizowane w poprzednim rozdziale – było otrzymanie zgody na produkcję pierwszych samolotów przez fabrykę Plagego-Laśkiewicza w 1920 roku. Mimo powstania nowych i przetrwania starych fabryk, przemysł z ogromnymi trudnościami radził sobie z brakiem koniunktury wywołanej skutkami I wojny światowej, upadkiem rynków zbytu i przerwaniem więzi gospodarczych z dawną carską Rosją (rewolucja) i kryzysem światowym zapoczątkowanym w 1929 roku.

Zobacz biogramy>>>

>>> Wilhelma Hessa

>>> Emila Plagego

>>> Teofila E. Laśkiewicza

>>> Wacława K. Moritza

Budynek tzw. "Czerwonej Karczmy"

Czerwona Karczma, autor nieznany

Ciekawostka: Czy w Lublinie były miejsca, w których koncentrowały się konkretne działy produkcji?

Tak. Na Kalinowszczyźnie lokowano przede wszystkim zakłady mięsne, a za cukrownią spożywcze. Kośminek był miejscem koncentracji przemysłu spożywczego, energetycznego, metalowego, garbarskiego i mineralnego. Podobnie było na Bronowicach, gdzie obok zakładów branży spożywczej, znajdowały się przedsiębiorstwa zajmujące się produkcją mineralną i metalową. W centrum były ulokowane fabryki metalowe, drzewne i spożywcze, a na peryferiach – ceramiczne (np. cegielnie). Na Wrotkowie natomiast znajdowały się młyn i zakłady tytoniowe.

Jakie samoloty produkowano w fabryce Plage–Laśkiewicz?

Pasażerskie, transportowe i wojskowe. Jednym słowem, chyba wszystkie możliwe rodzaje. Niestety, maszyny składane na włoskiej licencji, były dość wadliwe. Tragiczne w skutkach katastrofy lotnicze zaowocowały zakazem montażu samolotów w 1924 roku. Szczęśliwie dla lubelskich przemysłowców hitem okazały się samoloty Lublin R VIII wypuszczone w 1927 roku na licencji francuskiej. Z lubelskiej fabryki wychodziły też inne modele z serii R, H i K. Radość z profitów nie trwała jednak długo. W 1935 roku po katastrofie jednego z samolotów zakazano produkcji, fabryka upadła i została przejęta przez państwo. Do 1939 roku oprócz dotychczasowych modeli wyprodukowano jeszcze bombowce LWS „Żubr” i maszyny rozpoznawcze RDW-14 „Czapla”, LWS-3 „Mewa”. Historia fabryki zakończyła się 2 września 1939 roku o godzinie 7:25. Część zabudowań została zbombardowana i już nigdy nie została odbudowana.

Czytaj więcej>>>

>>> o lotnictwie na Lubelszczyźnie

>>> artykuł o początkach lotnictwa w mieście

Lublin R VIII - hit lat 20., autor nieznany (źródło: www.wikipedia.org.pl)

Czy kryzys z 1929 roku odbił się na funkcjonowaniu lubelskich fabryk?

Na pewno. Znamiona recesji najbardziej uwidaczniały się w dużych firmach prywatnych. Z tego powodu Fabryka Wag Wilhelma Hessa na krótko zamknęła działalność, a zakłady Wolskiego przechodziły przez kolejne stadia kryzysu finansowego. Początkowo nawet nieźle funkcjonowały Zakłady Mechaniczne Plage–Laśkiewicz, ale w 1935 roku zostały upaństwowione i zyskały nową nazwę: Lubelska Wytwórnia Samolotów. Nie bez szwanku wyszły z kryzysu powstałe w 1919 roku zakłady mechaniczno-kotlarskie przy ulicy Kotlarskiej, które w 1936 roku zamknięto za długi. Upadłość ogłosiła także fabryka Moritza, która w 1937 roku stała się spółką z siedzibą w Warszawie.

Zobacz biogram>>> Mieczysława T. Wolskiego

Fabryka Maszyn i Narzędzi Rolniczych Wolskiego w Lublinie

Fabryka Maszyn i Narzędzi Rolniczych Wolskiego w Lublinie, fot. Piotr Celiński

Czy starano się przeciwdziałać kryzysowi?

Oczywiście. Władze państwowe zdawały sobie sprawę z rosnącego bezrobocia i starały się je zmniejszyć poprzez inwestycje zbrojeniowe. COP – Centralny Okręg Przemysłowy, którego plan rozwoju przemysłowego w 1936 roku przedstawił wicepremier i minister finansów Eugeniusz Kwiatkowski, miał właśnie takie zadanie spełniać. Strefę przemysłową, a więc obszar, na którym dzięki dofinansowywaniu ze środków państwowych i francuskich pożyczek miały powstać nowe zakłady pracy, utworzono na terenie województw: kieleckiego, krakowskiego, lubelskiego i lwowskiego. Z inicjatywy COP przy ulicy Lubartowskiej powstała Fabryka Wyrzutników do bomb inżyniera Władysława Świąteckiego, a przy ulicy Łęczyńskiej Wytwórnia Części Lotniczych Tadeusza Stelmaszczyka. Pełną wydajność i zakończenie budowy planowanych zakładów wchodzących w skład COP planowano na rok 1941. 

A co z budową samochodów?

Były nawet takie plany. Budowę lubelskiej fabryki samochodów na Tatarach rozpoczęto w 1938 roku. Zgodnie z projektem w zakładach miały być produkowane silniki i podzespoły samochodów osobowych i ciężarowych Chevroleta na licencji General Motors, a zadania miała się podjąć firma Lillpop, Rau i Loewenstein. Niestety, inwestycję zahamował wybuch II wojny światowej w 1939 roku.

Jak radził sobie przemysł spożywczy?

W Lublinie funkcjonowało wiele dobrze prosperujących zakładów, począwszy od lubelskiej cukrowni, rzeźni miejskiej i uruchomionej przy niej bekoniarni, po browar Vetterów, Państwowe Zakłady Zbożowe i fabrykę drożdży Wrzodaka. W mieście było też kilkanaście garbarni na czele z zakładem Mojżesza Silbersteina i Pejsacha Brikmana. Zakłady te były prowadzone w większości przez ludność etnicznie polską, następnie żydowską, było też kilku właścicieli niemieckich, po jednym prowadzili Belgowie i Czesi. W wolnej Polsce bardzo dobrze odnalazło się Lubelskie Stowarzyszenie Spożywców; miało tysiące członków, sieć zakładów oraz sklepy. Stopniowo zwiększało produkcję i urozmaicało ofertę. W 1922 roku powstał Lubelski Okręg Uprawy Tytoniu, a w 1934 roku przy ulicy Wrotkowskiej ruszył z produkcją Zakład Uprawy Tytoniu. W 1935 roku uruchomiono spółdzielczy Związek Pszczelarzy, grupujący drobnych, ręcznie prowadzących działalność lubelskich wytwórców.

Wnętrze rzeźni miejskiej w Lublinie

Lubelska rzeźnia miejska od wewnątrz w 1929 roku, autor nieznany

A rzemiosło?

Rzemiosło korzystało na słabościach przemysłu. Liczba warsztatów rzemieślniczych wzrosła z 1100 w 1921 roku do blisko 2588 w przededniu wojny. Większość zakładów prowadziła społeczność żydowska, ale systematycznie zwiększał się też udział ludności polskiej. Tradycyjnie już rzemieślnicy łączyli się w cechy. W dwudziestoleciu międzywojennym było ich 23. Grupowały głównie wytwórców branży skórzanej, odzieżowej, metalowej i budowlanej. W 1929 roku organizacją produkcji, edukacją nowych pokoleń i dbaniem o interesy rzemieślników zajęła się Izba Rzemieślnicza.

W jakiej kondycji był lubelski handel?

Podobnie jak w okresie rozbiorowym, w mieście dominował drobny handel, choć otwarte w latach 30. XX wieku Giełda Towarowo-Zbożowa i Giełda Mięsna mogły świadczyć o udziale Lublina w regionalnym handlu hurtowym. W dwudziestoleciu międzywojennym w mieście było pięć placów targowych: na rogu ulic Obywatelskiej i Lubartowskiej, za magistratem na ulicy Świętoduskiej, na Kalinowszczyźnie, a także na placu Bychawskim w dzielnicy Piaski. Handlowano przede wszystkim artykułami spożywczymi, zbożem, mięsem, galanterią, ale także bydłem, trzodą, słomą i sianem. W latach 1938–1939 przy ulicy Lubartowskiej wybudowano halę targową. Liczba sklepików i kramów w latach 30. zmniejszyła się na rzecz kupców obwoźnych i obnośnych działających w szarej strefie. W lubelskim handlu w dalszym ciągu dominowali Żydzi prowadzący rodzinne sklepiki, większe i bardziej prestiżowe firmy prowadzili Polacy.

Lublin. Krakowskie Przedmieście z widokiem na kościół Św. Ducha

Szyldy na Krakowskim Przedmieściu w 1930 roku, fot. Ludwik Hartwig

Dlaczego Żydzi nie zatrudniali się w fabrykach?

Bo pracodawcom zwyczajnie się to nie opłacało. Jak wiemy z poprzednich rozdziałów, z powodów religijnych Żydzi świętowali aż dwa razy w tygodniu: w sobotę (szabat) i w niedzielę (święto chrześcijańskie). Właściciele fabryk niechętnie zatrudniali osoby niepracujące w pełnym wymiarze godzin. Nie bez znaczenia było też duże bezrobocie wśród Polaków – z przyczyn osobistych przemysłowcy woleli zatrudniać „swoich”. Nawet wykształconym Żydom niełatwo było znaleźć pracę w zawodzie. Często nie było ich stać na wystawienie własnej kancelarii lub brakowało dla nich miejsc w instytucjach żydowskich. To dlatego większość lubelskich Żydów pozostawała przy handlu - z ich punktu widzenia tradycyjnej formie zarabiania pieniędzy.

Najkrócej mówiąc...

W międzywojennym Lublinie zakłady przemysłowe należały do grupy drobnych przedsiębiorstw, a handel charakteryzował się wielobranżowością. Co prawda istniały tu znane zakłady o dziewiętnastowiecznym rodowodzie, jednak ich okres świetności zamknął kryzys lat 30. XX wieku. Dynamiczny rozwój przemysłowy Lublina zahamowała II wojna światowa.