Kataklizmy i pomory w Lublinie
Edukacja w Lublinie na przestrzeni wieków
Literatura

Edukacja w Lublinie na przestrzeni wieków

Lubelskie szkolnictwo ma długą tradycję. Przez wieki ulegało ewolucji, zmieniały się sposoby i treści nauczania. Programy i główne cele edukacyjne w znacznej mierze były uzależnione od sytuacji politycznej i kondycji gospodarczej naszego miasta. W tym rozdziale przedstawimy pokrótce historię lubelskiego szkolnictwa od średniowiecza, aż po 1989 rok.

Jak wyglądała pierwsza lubelska szkoła parafialna?

Zupełnie inaczej niż przestronne szkoły współczesne. Ulokowana przy kościele św. Michała i notowana już w 1406 roku, zajmowała niewielki drewniany budynek przy ulicy Archidiakońskiej 7. Składało się na niego sześć niewielkich izdebek, z których tylko jedna była przeznaczona na zajęcia lekcyjne. Pozostałe pomieszczenia pełniły rolę dzisiejszych akademików: zamieszkiwali w niej zarówno nauczyciele, jak i uczniowie zamiejscowi. Sytuacja nieco zmieniła się po pożarze z 1575 roku. Spalony budynek zastąpiono większym, murowanym. Do nauki udostępniono dwie sale, zapewniono lokum uczniom, kantorowi i rektorowi szkoły. Działalność edukacyjną prowadzono za zgodą proboszcza i Rady Miejskiej, których uprawnienia regulowała specjalna ordynacja wydana przez Zbigniewa Oleśnickiego. Proboszcz nadzorował nauczanie i wychowanie, z kolei Rada Miejska finansowała szkołę, typowała kandydatów na rektorów, a także czuwała nad tym, aby program nauczania spełniał wymogi późniejszego życia w społeczeństwie. Od XVI wieku obok szkoły elementarnej przy kościele św. Michała funkcjonowała jeszcze jedna, ulokowana przy kościele św. Mikołaja na Czwartku.

Kamienica Archidiakońska 7 w Lublinie.

Archidiakońska 7 w Lublinie, fot. Joanna Zętar

Kim byli nauczyciele?

Duchownymi. Ekipę nauczycielską tworzyli wówczas: rektor - kierownik szkoły, kantor - nauczyciel śpiewu, a także grupa nauczycieli pomocniczych. Od rektorów wymagano ukończenia studiów wyższych i tych zaleceń przestrzegano – większość z nich posiadała odpowiednie tytuły. Mniej rygorystycznie podchodzono do wykształcenia kantora i pomocników, którzy byli zobowiązani ukończyć jedynie wyższe szkoły parafialne. Rektor nauczał i opiekował się wychowankami, nadzorował grono pedagogiczne i utrzymywał je z pensji finansowanej przez Radę Miejską. Nie koniec na tym, rektor prowadził też chór szkolny, który uatrakcyjniał nabożeństwa, a także uderzał w dzwon podczas pogrzebów.

Kim byli uczniowie?

Mieszczanami, szlachcicami, a nawet chłopami. Jedni byli bardzo młodzi, inni niemal dorośli. Niektórzy byli bogaci, a inni biedni – jak widać, towarzystwo było bardzo zróżnicowane. Szacuje się, że średnio uczono jednocześnie od 30 do 60 uczniów, bo tylko tylu mogło zmieścić się w ciasnych izdebkach. Biedniejsi żakowie mieszkali w budynku szkoły, a bogatsi, przeważnie szlacheccy, na stancjach.

Jak uczono w tej szkole?

Na sposób średniowieczny, wykorzystując przy tym nużącą i niezbyt efektywną metodę pamięciową. Zajęcia trwały cały dzień, jedynie z jedną przerwą na posiłek. Należy przy tym pamiętać, że nie przywiązywano wówczas większej wagi do wychowania fizycznego. Starsi żakowie imali się różnych zajęć pozaszkolnych: pomagali w magistracie, sprawdzali szczelność kominów, odbywali wartę nocną. Męczące dni szkolne rekompensowały uczniom po trosze święta kościelne i uroczystości państwowe, jak unia lubelska czy lubelski hołd pruski w 1569 roku. Edukacja odbywała się na dwóch poziomach. Pierwszy, tzw. donatystyczny, obejmował podstawową wiedzę przygotowującą uczniów do rzemiosła i kupiectwa, drugi, tzw. deklinistyczny, obejmował szerszy i bardziej specjalistyczny zakres materiału: retorykę, gramatykę, dialektykę, arytmetykę, geometrię, muzykę, astronomię i podstawy prawa.

Co robili uczniowie po skończeniu szkoły?

Życie toczyło się dalej. Większość kończyła edukcję na pierwszym poziomie i u boku rodziców kształciła się na cyrulików, kupców i rzemieślników. Ukończenie drugiego poziomu dawało absolwentom szansę na pracę w sądzie miejskim jako pomocnik pisarza miejskiego, albo nauczyciela pomocniczego. Część absolwentów kontynuowała naukę na uniwersytetach krajowych i zagranicznych, a następnie rozpoczynała karierę duchowną, profesorską, prawniczą, lekarską i tym samym dołączała do elity sprawującej władzę w mieście. W drugiej połowie XV wieku w Akademii Krakowskiej pobierało nauki pobierało 34 lublinian, w pierwszej połowie XVI wieku już 40. Kilku studiowało we Włoszech, Niemczech, Szwajcarii i Francji.

Obrona Lublina, fragment polkichromii z Kamienicy Lubomelskich w Lublinie

Jan Lubomelski, absolwent Akademii Krakowskiej, na szesnastowiecznej polichromii z kamienicy Lubomelskich w Lublinie 

Czy to oznacza, że nie mieliśmy własnych uniwersytetów?

W samym Lublinie - nie, ale od XVI wieku prężnie rozwijała się w Zamościu słynna Akademia Zamojska, jedna z trzech uczelni wyższych w Rzeczypospolitej (obok Krakowskiej i Wileńskiej), będąca pierwszym uniwersytetem prywatnym w kraju. Została założona w 1594 roku przez Jana Zamojskiego i zatrudniała na stanowisku nauczycieli najlepszych uczonych, między innymi filozofa Adama Burskiego i poetę Szymona Szymonowica. Choć w ciągu XVI i XVII wieku zyskała sławę w całej Europie, nie przekonała do siebie lubelskich żaków. W XVII wieku studiowało tu zaledwie dziesięciu, a w latach 1701–1750 już tylko dziewięciu lublinian. Zawieruchy wojenne i zabory doprowadziły do systematycznego niszczenia blisko dwustuletniej szkoły. Władze austriackie zamknęły ją w 1784 roku. W samym Lublinie istniała żydowska szkoła wyższa. Była to Akademia Talmudyczna powstała za sprawą Szaloma Szachny, syna Joska Szachnowicza (jak pamiętamy z rozdziału o wielokulturowości, Szachnowicz był jedynym Żydem mogącym mieszkać w obrębie miasta w murach). Lubelska akademia szybko zyskała międzynarodową sławę. Zjeżdżali tu starozakonni z kraju, Niemiec i Czech. Począwszy od 1648 roku Akademia Talmudyczna zaczęła tracić na znaczeniu, a z czasem słuch o niej zaginął.

Czytaj więcej>>> Tadeusz Radzik, Uczelnia mędrców Lublina

Dlaczego założono ją właśnie tutaj?

Josko Szachnowicz był człowiekiem zamożnym i zapewnił swojemu synowi najlepszą edukację. Szalom uczył się u Jakuba Polaka w Kazimierzu pod Krakowem, następnie wrócił do rodzinnego miasta, został rabinem i założył uczelnię. Lokalizacji pierwszej siedziby szkoły możemy się jedynie domyślać, ale wiemy, że nowy budynek stanął na Podzamczu w 1567 roku. Działkę pod budowę przekazał gminie znany okulista Izaak Maj. Rektorem nowo otwartej uczelni został Salomon Luria, zwany Maharszalem, po nim jego syn Szlomo, następnie Meir ben Gedalia, zwany Maharamem. To na ich cześć nazwano zniszczone podczas wojny lubelskie synagogi.

Czytaj więcej>>> o synagodze Maharszala

Czytaj więcej>>> o synagodze Maharama

 

Strona tytułowa traktatu talmudycznego Pesechim

Strona tytułowa traktatu talmudycznego Pesechim z 1562 roku

Czy istniała wówczas w Lublinie szkoła średnia?

Tak, było to kolegium jezuickie. W końcu XVI wieku sprowadzono jezuitów do miasta i rozpoczęto budowę szkoły prowadzącej edukację na szczeblu średnim, przede wszystkim w kręgach szlachecko-magnackich. Gmach stanął w 1586 roku. Kolegium jezuickie realizowało program pięcioklasowej szkoły humanistycznej (gramatyka, retoryka, poetyka), z trzyletnim kursem filozofii i teologii. Szybko zyskało rozgłos, w połowie XVII wieku gościło w swoich murach blisko tysiąc studentów. W kolegium nauczali najwybitniejsi myśliciele jezuiccy na czele z Wojciechem Bystrzejowskim, autorem kalendarzy jezuickich. Przy kolegium powstała bursa, przemianowana w 1754 roku na konwikt szlachecki. Zgodnie z przekazem Kajetana Koźmiana, który uczył się w naszym mieście, przykolegialna placówka robiła duże wrażenie: „Sala (…), do której wszedłem, była wielką izbą sklepioną, mogącą pomieścić trzystu studentów. Między oknami stała na wyższym stopniu katedra dla profesora, przed nim ławka wypłowiałym czerwonym suknem wybita i dwie w poprzek takie same, po obu stronach katedry. Naprzeciw katedry kilka podłużnych przez całą izbę ławek polerowanych woskiem, dalej w odstępie znowu dwie lub trzy ławki stolarską robotą, na koniec pod murem długa, gruba ława na podkładach drewnianych. Pierwsze ławki zajmowali sami panicze, koleją pilności podzieleni na kurie, ławki naprzeciw katedry zasiadała uboższa szlachta, a ostatnią mieszczanie; ława zaś zajęta była przez bursów i pauperes, z których kilku już było pod zawiesistym wąsem, a ledwie czytać i pisać umieli”. Kolegium jezuickie upadło wraz z kasatą zakonu w 1773 roku. W Lublinie istniały także inne szkoły zakonne, ale te kształciły jedynie przyszłych zakonników. Od XVII wieku taką działalność prowadzili bernardyni i dominikanie.

Lublin. Plac Katedralny z Wieżą Trynitarską i Katedrą

Plac katedralny, po lewej stronie widoczne budynki dawnego kolegium jezuickiego, fot. Henryk Poddębski

Czy pojezuicki budynek został ponownie wykorzystany?

Tak. Rok później utworzono tam szkołę wojewódzką, która w 1783 roku zyskała miano wydziałowej, zgodnie z zasadami Komisji Edukacji Narodowej. Była to pierwsza świecka placówka edukacyjna w mieście. Realizowała program sześcioklasowy, a nauka trwała siedem lat. Nauczano nie po łacinie, ale w języku polskim, wykładano podstawy prawa i nauki moralne. Każdego roku uczelnię kończyło co najmniej 150 absolwentów.

Karta tytułowa "Popisy roczne Szkoł Większych Wydziału Lubelskiego"

Strona tytułowa wydawnictwa KEN dotyczącego szkół lubelskich

Gdzie pobierała nauki młodzież różnowiercza?

W szkołach przyzborowych. W 1560 roku, wraz z powstaniem w Lublinie zboru kalwińskiego, powstało gimnazjum wzorowane na modelu sturmowskim. Uczono w nim języków klasycznych i retoryki, a uczniów dzielono na klasy z programem adekwatnym do wieku. W 1567 roku szkołę lubelską przeniesiono do Bełżyc. Młodzi lublinianie mieli także do wyboru Kock, Bychawę i przez jakiś czas Lubartów (lokowany jako Lewartów). Bracia polscy kształcili się w szkole lubartowskiej przemianowanej z kawińskiej na ariańską w 1588 roku i znanej w całej Europie. Zjeżdżali tu protestanci z Korony, Litwy, Łotwy i Inflant, a zdarzało się też, że porzucano dla niej Akademię Krakowską. Placówka realizowała program typowo świecki, wykładano etykę, politykę, retorykę, ekonomię, co było niezwykle ważne dla szlachty i magnaterii rozporządzającej często ogromnymi połaciami ziemi. Szkoły innowiercze nie miały jednak długiego żywota. Przeważnie upadały wraz ze śmiercią protektora, a zarazem właściciela majątku. Musimy bowiem pamiętać, że Bełżyce, Kock, Lubartów i Bychawa były miasteczkami prywatnymi.

Ciekawostka: Czy nauczano jedynie w lubelskich szkołach parafialnych?

Nie. Królewskie dzieci miały własnych, prywatnych nauczycieli. W 1473 roku do Lublina przybyli synowie Kazimierza Jagiellończyka: siedmioletni Zygmunt, przyszły król Zygmunt Stary, i ośmioletni Fryderyk, późniejszy arcybiskup gnieźnieński, oraz Jan Długosz mający zająć się ich edukacją. Zgodnie z ówczesnymi przekazami, dobiegający sześdziesiątki kronikarz bardzo srogo obchodził się z młodzieńcami, nie stroniąc nawet od rózgi. Nic dziwnego. Średniowieczny, scholastyczny sposób nauczania był surowy i powszechnie akceptowany. Długosz nauczał królewskich synów na lubelskim zamku do 1476 roku i tutaj też pisał swoje kroniki. Funkcję placówki edukacyjnej spełniał także Trybunał Koronny działający do 1792 roku. Zjeżdżała tu nie tylko elita polityczna kraju, ale także młodzi szlachcice, którzy obserwowali rozprawy, dyskutowali i wygłaszali mowy. W 1793 roku utworzono tu nawet szkołę prawniczą w imię tradycji i konieczności kontynuowania kształcenia młodzieży w tym kierunku.

Rozwój szkolnictwa w Lublinie w latach 1406- 1773. Infografika

Jak potoczyły się losy lubelskiej szkoły wydziałowej w okresie zaborowym?

Już w 1803 roku szkoła została przemianowana na gimnazjum austriackie, w którym kładziono nacisk na naukę języka niemieckiego i łaciny. Rządy austriackie dobiegły jednak końca, a Lublin znalazł się w granicach nowo utworzonego Księstwa Warszawskiego. W 1810 roku gimnazjum lubelskie przekształcono w Szkołę Departamentową, a w 1817 – wojewódzką. Od 1810 roku rektorem męskiego gimnazjum był Andrzej Smolikowski. Dziewiętnastowieczna szkoła lubelska z czasem zmieniła swój charakter. Obok wychowanków z rodzin ziemiańskich i szlacheckich kształciły się tu dzieci ze środowisk mieszczańskich, urzędniczych, rzemieślniczych i nauczycielskich. Program nauczania także uległ zasadniczym zmianom. Przywrócono język polski, który stał się też językiem wykładowym, historię i geografię, wprowadzono język francuski, ćwiczenia gimnastyczne i rycerskie. Szkoła była bardzo dobrze wyposażona, prowadziła bibliotekę, gabinet fizyczno-chemiczny i przyrodniczy. Lekcje prowadzono nowatorską metodą Bella-Lancastera, rozpropagowaną na Lubelszczyźnie przez wybitnego lubelskiego nauczyciela Jana Kantego Krzyżanowskiego. Edukacja w lubelskim gimnazjum wyglądała nieco inaczej niż dziś. Zdolniejsi uczniowie przekazywali przyswojoną wiedzę słabszym uczniom. Rola nauczycieli sprowadzała się więc do koordynacji i szkolenia tzw. monitorów, czyli grup edukujących. System ten nazywano także metodą wzajemnego nauczania.

Czytaj więcej>>> o Instytucie Bibliopolicznym

Kiedy utworzono pierwszą szkołę elementarną w okresie zaborów?

Stało się to w 1811 roku, dzięki staraniom Dozoru Szkolnego pod przewodnictwem Macieja Jabłonowskiego. Znamienny jest fakt, że miasto wojewódzkie nie miało dotąd szkoły nauczania początkowego! Swego czasu Austriacy prowadzili tu szkółkę zwaną Hauptschule, ale nie była to szkoła polska. Do nowo utworzonej placówki mogły uczęszczać dzieci mieszczańskie wszystkich wyznań i obu płci, od szóstego do piętnastego roku życia. Nauczano religii, etyki, czytania i pisania w języku polskim, arytmetyki, uczono o miarach, wagach i pieniądzach. Nadprogramowo prowadzono zajęcia z języka rosyjskiego, łaciny i geografii. Wszystkie lekcje odbywały się w jednym pomieszczeniu. Podobnie jak wcześniej, szkołę elementarną utrzymywano z funduszy miejskich. W 1825 roku uczęszczało do niej 113 uczniów. Własną szkołę elementarną posiadali także dominikanie, a w 1819 roku z inicjatywy Stanisława Staszica i Jana Kantego Krzyżanowskiego powstała tu druga w Królestwie Polskim szkoła rzemieślniczo-niedzielna, szkoląca przyszłych rzemieślników.

Strona tytułowa "O potrzebie i sposobie porownywania edukacyi"

Strona tytułowa dzieła Jana Kantego Krzyżanowskiego O potrzebie i sposobie porównywania edukacji

Gdzie uczyły się dzieci innych wyznań?

W specjalnie wyznaczonych placówkach. Dzieci żydowskie pobierały nauki w chederach, miały także do dyspozycji elementarne szkółki, męską i żeńską, oraz dwie szkoły prywatne u Abrama Sołonowicza i Fajwła Straucha. Dzieci protestanckie nie miały większego wyboru, uczęszczały do jednej, koedukacyjnej placówki. W podobnej sytuacji była młodzież unicka i prawosławna.

Gdzie uczyły się dziewczęta?

Dziewczęta z zamożniejszych domów uczyły się na pensjach, a więc w szkołach internatowych przeznaczonych dla kobiet. W Lublinie funkcjonowało kilka pensji prywatnych i jedna prowadzona przez wizytki. Pierwsze szkoły dla dziewcząt otwarto dopiero w 1860 roku. Były to Wyższa Szkoła Żeńska i Żeńska Szkoła Elementarna.

Stanisław Staszic, wizerunek autorstwa Józefa Kośmińskiego (ze zbiorów Biblioteki Narodowej, www.polona.pl)

Czy powstanie listopadowe miało wpływ na lubelski system edukacji?

Niestety tak. Szkoła wydziałowa została zamknięta, w jej miejsce utworzono ośmioklasowe gimnazjum, w którym nauczano już nie tylko po polsku, ale także po rosyjsku. Wprowadzenie do programu nauczania historii Rosji, kary cielesne, wzmożenie cenzury, ścisłe trzymanie się treści podręcznikowych, wpajanie służalczych zachowań i lojalności wobec caratu – to tylko niektóre z elementów służących rusyfikacji. Organizowano młodzieży czas wolny od zajęć, aby ograniczyć możliwość zawiązywania tajnych stowarzyszeń. Pod pretekstem edukowania niższych warstw społecznych otworzono w mieście szkołę realną, która miała przygotowywać młodzież do wykonywania zawodów typowo miejskich w dziedzinie handlu, rzemiosła i przemysłu. Było to o tyle korzystne, że gimnazja wprowadziły wysokie opłaty za naukę, a szkoła realna była bezpłatna. Rzeczywistą przyczyną otwarcia nowej szkoły nie była jednak troska o wykształcenie biedoty, ale blokowanie dostępu do gimnazjów, uniwersytetów, a co za tym idzie – urzędów. Ukończenie szkoły realnej nie uprawniało bowiem do kontynuowania nauki w gimnazjach.

Świadectwo gimnazjalne 1839 rok

Formularz świadectwa gimnazjalnego z 1839 roku (ze zbiorów Biblioteki Narodowej, www.polona.pl)

Czy represje w lubelskim szkolnictwie nasiliły się po powstaniu styczniowym?

Tak. Liceum zamknięto, a w jego miejsce utworzono gimnazjum rządowe z rosyjskimi dyrektorami i rosyjskim językiem wykładowym (1868). Uczniowie zostali zmuszeni do korzystania z podręczników rosyjskich i odśpiewywania hymnu rosyjskiego. Zakazano im używania języka polskiego poza szkołą! W gimnazjum preferowano Rosjan, w 1905 roku uczyło się 264 chłopców, w tym 101 wyznania prawosławnego, 54 katolików, 93 Żydów i 11 ewangelików. Mikołaj Siengalewicz (1874–1899), nazywany przez uczniów Krokodylem, był jednym z najbardziej zagorzałych rusyfikatorów. Nic dziwnego, że młodzież zaczęła tworzyć tajne organizacje mające na celu podtrzymanie pamięci o polskiej tradycji, języku i historii. Odkryto je na skutek donosu. I choć spiskowców, „filaretów lubelskich”, ukarano – bardzo szybko wznowiły swoją działalność. Dużą rolę w podtrzymywaniu polskiego patriotyzmu odegrali polscy nauczyciele, w tym Hieronim Łopaciński, którzy rozbudzali w młodzieży patriotyczne wartości, choć sami byli szpiegowani przez władze rosyjskie. Do eskalacji doszło 13 lutego 1905 roku, kiedy to bojkot szkoły rosyjskiej ogłosiła żeńska organizacja kierowana przez Jadwigę Jasieńską-Gołuchową. Zaraz dołączyło do niej gimnazjum męskie. Domagano się nauczania w języku polskim i o Polsce, oraz zniesienia numerus clausus (ograniczona liczba osób) dla Żydów. Choć młodzieńczy bunt nie doprowadził do zamknięcia szkół rosyjskich, od tej pory zaczęto tworzyć szkoły polskie. Uruchomiono wiele funkcjonujących i znanych do dziś gimnazjów, między innymi Stefana Batorego czy Stanisława Staszica. W 1915 roku powstała Rada Szkolna Ziemi Lubelskiej, organizująca szkolnictwo na poziomie średnim i elementarnym. Choć w 1916 roku na krótko wrócili do miasta Austriacy (a wraz z nimi pojawiły się naciski na zmiany w lubelskim programie edukacyjnym), już w 1917 roku pieczę nad całym systemem kształcenia w mieście przejęli Polacy.

Czytaj więcej>>> o powstaniu styczniowym na Lubelszczyźnie

 

Budynek dawnego Gimnazjum im. Stefana Batorego w Lublinie z 1911 roku

Budynek dawnego Gimnazjum im. Stefana Batorego przy ulicy Spokojnej 1, 1911 rok, autor nieznany

Czy w okresie popowstaniowym powstawały szkoły zawodowe?

W 1866 roku Zgromadzenie Kupców otworzyło Szkołę Niedzielno-Handlową przeznaczoną dla dzieci kupieckich. Uczono w niej nie tylko języka polskiego, niemieckiego i obowiązkowego rosyjskiego, ale także arytmetyki, geografii, prowadzenia ksiąg rachunkowych i towaroznawstwa. W 1906 roku placówka przeobraziła się w Niższą Szkołę Handlową i kształciła już nie tylko przyszłych handlowców, ale także rzemieślników. Od 1928 roku patronami budynku przy ulicy Bernardyńskiej zostali główni fundatorzy – Juliusz i August Vetterowie. W 1902 roku Zgromadzenie Kupców uruchomiło ośmioletnią szkołę średnią handlową kończącą się egzaminem dojrzałości.

Gmach Szkół Ekonomicznych im. A. i J. Vetterów w Lublinie

Gmach Szkół Ekonomicznych im. Augusta i Juliusza Vetterów w Lublinie, fot. Joanna Zętar

Jak prezentowało się lubelskie szkolnictwo z chwilą odzyskania niepodległości?

Nie najlepiej, podobnie jak w pozostałych częściach kraju, dlatego bardzo szybko zajęto się odbudową zrębów polskiej edukacji. W 1917 roku za organizację systemu nauczania na ziemiach polskich odpowiedzialny był inspektorat szkolny. Na przełomie 1917 i 1918 roku w Lublinie działały 24 szkoły powszechne, co byłoby dobrym wynikiem, gdyby nie fakt, że kształcono zaledwie połowę miejscowych dzieci! Większość szkół nie miała własnych lokali i wynajmowała ciasne izdebki w domach prywatnych, nieprzystosowane do celów edukacyjnych. Poziom nauczania w lubelskich szkołach nie był wysoki, bo jedynie kilka realizowało program siedmioklasowy. Sytuację komplikował fakt, że w lutym 1919 roku wprowadzono przymus szkolny, czyli obowiązek nauki dla wszystkich dzieci w wieku szkolnym. Należało teraz znaleźć fundusze na budowę nowych gmachów, wykształcenie i opłacenie kadry nauczycielskiej. To dlatego zarządzenie naczelnika zaczęto wprowadzać w życie w Lublinie dopiero w 1923 roku.

Czytaj więcej>>>

>>> szkolnictwo w dwudziestoleciu międzywojennym

>>> artykuł o szkolnictwie w dwudziestoleciu międzywojennym w 30. numerze „Scriptores”

>>> „Ognisko Nauczycielskie” - pismo o szkolnictwie

Relacja świadka historii - Zbigniew Suwałowski opowiada o szkole na Kalinowszczyźnie

Jak poradzono sobie z brakiem budynków szkolnych?

Początkowo dzieci uczyły się w salach miejscowych gimnazjów, na co uzyskano zgodę w 1924 roku. Wynajmowano też lokale prywatne, a nauczanie prowadzono na kilka zmian, czasami nawet na trzy. Z braku funduszy budowa nowych szkół posuwała się powoli. W 1925 roku powstały zaledwie dwie: na Czwartku i Kośminku. W 1927 roku socjaliści powołali przy magistracie Wydział Oświaty i Kultury, który miał usprawnić system oświatowy w mieście. W roku szkolnym 1938/39 w mieście istniało już 45 szkół powszechnych, powstało 10 nowych budynków, a uczyło się 99 proc. dzieci i młodzieży. W Lublinie istniały także szkoły prywatne, które kształciły głównie bogatsze, żydowskie dzieci, oraz szkoły specjalne (1921) dla dzieci kalekich i chorych.

W jakiej kondycji znajdowało się szkolnictwo średnie?

W 1918 roku w Lublinie istniało 12 prywatnych szkół średnich (męskich i żeńskich) i 3 prywatne gimnazja żydowskie, w tym utworzone w 1916 roku żeńskie i męskie gimnazjum Szymona Szpera. W 1919 roku upaństwowiono gimnazja im. Stanisława Staszica i Jana Zamoyskiego, a w 1921 pierwsze żeńskie gimnazjum Unii Lubelskiej. Począwszy od 1924 roku, aż do wybuchu wojny w mieście istniało 17 szkół średnich. Były to szkoły w większości humanistyczne, choć zdarzały się także realne (matematyczno-przyrodnicze – im. Juliusza i Augusta Vetterów, Jana Zamoyskiego) i klasyczne (Biskupie). Reforma jędrzejowiczowska z 1932 roku zmieniła trochę ich organizację, w miejsce gimnazjów ośmioklasowych wprowadziła czteroletnie gimnazjum kończące się tzw. małą maturą i dwuletnie liceum kończące się tzw. dużą maturą. We wszystkich nauczano w języku polskim. Była to już typowa szkoła polska.

Julia Hartwig opowiada o latach szkolnych spędzonych w Gimnazjum im. Unii Lubelskiej 

Kto mógł chodzić do szkoły średniej?

Każdy, kto miał dobrze sytuowanych rodziców. Szkoły prywatne nie należały do najtańszych (to w gestii rodzin uczniowskich leżało utrzymanie placówek), a państwowych było bardzo mało. Do gimnazjów przyjmowano na podstawie egzaminów organizowanych po ukończeniu klasy czwartej szkoły powszechnej. W szkołach prywatnych edukacja kończyła się egzaminem dojrzałości zdawanym przed komisją złożoną z nauczycieli szkół państwowych. Dzieci z rodzin najzamożniejszych, zwłaszcza ziemiańskich, uczęszczały do prestiżowej szkoły im. Stefana Batorego, a także gimnazjum Juliusza i Augusta Vetterów, oraz Władysława Kunickiego. Do Biskupiaka, będącego także internatem, przyjmowano zazwyczaj dzieci wiejskie i małomiasteczkowe. Poważanie wśród miejscowej ludności miały szkoły państwowe: imienia Jana Zamoyskiego i Unii Lubelskiej.

Klasa gimnazjalna u Urszulanek

Klasa w gimnazjum prowadzonym przez siostry urszulanki na zdjęciu z 1928 roku, autor nieznany

Czy istniało wówczas szkolnictwo zawodowe?

Tak, ale szkół tego typu było stosunkowo mało (w Lublinie jedna) i w większości były prywatne. Żeńska Szkoła Zawodowa, przemianowana na Państwową Szkołę Przemysłowo-Handlową Żeńską, mieściła się przy ulicy Spokojnej. Uczennice szkoliły się w zakresie krawiectwa, introligatorstwa i handlu. Męskie szkoły zawodowe, w tym Rzemieślnicza Szkoła im. Stanisława Syroczyńskiego, kształciły ślusarzy, tokarzy, kowali i odlewników. Handlu uczono przede wszystkim w otwartym w 1923 roku „Hadesie” (Gimnazjum Handlowym Męskim, powstałym z inicjatywy Zgromadzenia Kupców), a muzyki w Szkole Muzycznej im. Stanisława Moniuszki. W systemie edukacji nie zapomniano także o młodzieży pracującej. Dla nich organizowano bezpłatne zawodowe szkoły wieczorowe. Od 1933 roku istniała w mieście Publiczna Szkoła Dokształcająca Zawodowa im. Gabriela Narutowicza.

Kto kształcił nauczycieli lubelskich szkół?

Seminaria nauczycielskie. Seminarium Nauczycielskie Żeńskie im. Grzegorza Piramowicza mieściło się przy ulicy Królewskiej 12, a Państwowe Seminarium Nauczycielskie Męskie im. Juliusza Słowackiego przy ulicy Narutowicza 2. Dla nauczycieli kształcących w starszych klasach szkół powszechnych w 1923 roku zorganizowano Państwowy Wyższy Kurs Nauczycielski w Lublinie, a w 1928 roku utworzono Państwowe Pedagogium im. Ewarysta Estkowskiego, gdzie nauka była bezpłatna, a przyszli nauczyciele mogli kształcić się w kilku specjalizacjach – filologii polskiej, germańskiej i historii. W 1926 roku otwarto Korespondencyjny Wyższy Kurs Nauczycielski.

Wydawnictwo Błysk

Wydawnictwo Państwowego Seminarium Męskiego im. J. Słowackiego autorstwa J. Pietrzyka i W. Brydy (ze zbiorów Biblioteki Narodowej, www.polona.pl)

Gdzie uczyły się dzieci żydowskie?

Na mocy małego traktatu wersalskiego z 1919 roku w miastach miały powstawać szkoły powszechne z językiem mniejszości. Takich szkół było jednak niewiele. Uczniowie żydowscy uczyli się w szkołach prywatnych albo w tzw. szabasówkach, w których wykładano w języku polskim i realizowano typowy wówczas program nauczania, jednak respektowano zasady judaizmu (zajęć nie prowadzono w soboty). W Lublinie taką placówką była hebrajskojęzyczna Szkoła Powszechna „Tarbut” otwarta w 1925 roku. Oczywiście problem pojawił się w kręgach ortodoksyjnych. Zastanawiano się, jak pogodzić chederową edukację religijną ze świecką. Zdecydowano, że młodzi chłopcy będą dzielić dzień na dwie części i jedną spędzać w szkole, a drugą w chederze. Dziewczynkom wiodło się lepiej – uczono je w szkołach powszechnych. Oprócz szkół elementarnych w Lublinie istniały także żydowskie szkoły średnie. W 1916 roku otwarto dwa gimnazja, które w 1925 roku połączono w jedno koedukacyjne i nazwano szkołą Szperowej. Począwszy od 1919 roku istniało obok nich gimnazjum humanistyczne, osobne dla chłopców i dziewcząt. Po likwidacji szkoły Szeperowej w 1933 roku utworzono prywatne gimnazjum „Kultura”.  

Ciekawostka: Czy w międzywojennym Lublinie istniały przedszkola?

Tak. Były tu nawet dwa seminaria przygotowujące młode wychowawczynie do pracy. Lubelskie przedszkola przeznaczone były przede wszystkim dla dzieci z rodzin biedniejszych, robotniczych, które nie miały czasu i pieniędzy, aby zaopiekować się i zadbać o prawidłowy rozwój swoich pociech. Gmachy rozlokowywano głównie w dzielnicach przemysłowych, na Kośminku, Bronowicach i Wieniawie. Zapotrzebowanie na przedszkola było duże, a ich liczba w Lublinie stale rosła. W 1919 roku było ich 7, a w 1930 już 17. 

Czy były tu wówczas uczelnie wyższe?

W grudniu 1918 roku powstał Uniwersytet Lubelski (od 1928 roku znany jako Katolicki Uniwersytet Lubelski). Co prawda, wszystkie prawa przysługujące uczelniom powszechnym w kraju otrzymał dopiero w 1938 roku, ale i do tego czasu radził sobie całkiem nieźle. Katolicka uczelnia była stale dofinansowywana z kapitałów prywatnych. W 1922 roku zyskała siedzibę przy Alejach Racławickich, a w roku szkolnym 1938/39 68 wykładowców kształciło aż 1400 studentów na wydziałach: teologicznym, prawa kanonicznego i nauk moralnych, prawa i nauk ekonomiczno-społecznych, a także nauk humanistycznych. Absolwenci Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego zasilali kadry sądownicze, administracyjne i nauczycielskie w mieście. Nie była to jedyna uczelnia wyższa w Lublinie. W 1926 roku przy Alejach Racławickich powstało kolegium jezuickie Bobolanum, zrównane w prawach z innymi uczelniami w 1929 roku. W 1938 roku nauki pobierało tu niemalże stu uczniów i nie wszyscy byli Polakami. Z edukacji w Bobolanum korzystali także Niemcy, Czechosłowacy, Rumuni i Łotysze. Błędem byłoby sądzić, że uczelnie lubelskie były prowadzone jedynie przez duchownych katolickich. W mieście żyli przecież ludzie innych wyznań i narodowości, zwłaszcza Żydzi. To dlatego w 1930 roku przy ulicy Lubartowskiej otwarto Uczelnię Mędrców Lublina, Jeszywas Chachmej Lublin, szkolącą rabinów. Za jej powstanie odpowiedzialny był Majer Szapiro, działacz polityczny i twórca wielu uczelni rabiniczych w kraju, który zobligował całą europejską diasporę do pokrycia kosztów budowy. Trzeba wiedzieć, że lubelska uczelnia talmudyczna była jedną z największych, a może nawet największą taką instytucją w ówczesnym świecie, z jej oferty edukacyjnej korzystali żydowscy studenci z całej Europy! Uczelnia dysponowała ponadto ogromnym, bardzo cennym księgozbiorem. Niestety większość woluminów zniszczyli hitlerowcy w czasie II wojny światowej.

Otwarcie Jeszywas Chachmej w Lublinie, fotografia

Otwarcie Jeszywas Chachmej Lublin 24 czerwca 1930 roku, fot. Stanisław Magierski

Czy w czasie II wojny światowej władze niemieckie zamknęły lubelskie szkoły?

Nie wszystkie. Pozostawiono szkoły powszechne (podstawowe) i zawodowe, bo na brak specjalistów nie można było sobie wówczas pozwolić. Szkoły powszechne początkowo nie doznały represji wojennych, ale odczuły je na własnej skórze już w 1940 roku. Odebrano uczniom podręczniki historii, geografii i języka polskiego i zwolniono niemal połowę wszystkich pracujących nauczycieli. Nakazano usunąć z klas elementy symboliczne i patriotyczne, zakazano wypożyczania książek z bibliotek szkolnych. Program nauczania realizowano na zmiany, bo szkoły, niedogrzane z permanentnego braku węgla, zaadaptowano na potrzeby wojska. Na efekty nie trzeba było długo czekać. W listopadzie 1941 roku 70 proc. lubelskich dzieci nie chodziło do szkół, bo… nie miało w czym! Brakowało ciepłej odzieży i obuwia. Między 1940 a 1945 rokiem działała w mieście żydowska szkoła powszechna, w której posługiwano się językiem polskim, choć z założenia miał to być jidisz. Lepiej radziły sobie szkoły zawodowe. W 1940 roku wskrzeszono działalność szkół vetterowskich, otwierając dwuletnią Prywatną Szkołę Handlową im. Augusta i Juliusza Vetterów dla uczniów, którzy skończyli gimnazjum, oraz roczną Szkołę Handlową Specjalną dla absolwentów liceum ogólnokształcącego. Rok później utworzono Pedagogium Handlowe im. Augusta i Juliusza Vetterów. Przed zamknięciem uchroniły się także Szkoła Malarstwa i Rysunku Janiny Miłosiowej i Żeńskie Gimnazjum i Liceum Wacławy Arciszowej.

Czytaj więcej>>> relacja świadka - Liceum im. Wacławy Arciszowej

Co stało się ze szkołami średnimi i wyższymi?

Te z perspektywy okupanta były zbędne. Nie było potrzeby kształcenia inteligencji w kraju, w którym urzędnikami i osobami na stanowiskach byli Niemcy, a pamięć o historii mogła prowokować do patriotycznych wystąpień. Zamknięto szkoły średnie, Pedagogium Ewarysta Estkowskiego, Katolicki Uniwersytet Lubelski, Bobolanum, zdewastowano jesziwę. Nauczanie musiało zejść do podziemia. Już w 1939 roku powstała Tajna Organizacja Nauczycielska (TON), która nadzorowała powstawanie w mieście tajnych kompletów. Kierownictwo TON-u powierzono Władysławowi Petrykiewiczowi (działaczowi Związku Nauczycielstwa Polskiego), a po jego zamordowaniu – Wiktorowi Helmanowi. Funkcję kuratorium sprawowało Biuro Okręgowe Oświaty i Kultury kryp. „Łazy”. Edukacją w podziemiu zajmowali się nauczyciele przedwojennych gimnazjów: Unii Lubelskiej, Zamoyskiego, Staszica, a tajne komplety prowadziły urszulanki i prywatna szkoła Michaliny Sobolewskiej. W naszym mieście istniało łącznie aż 85 tajnych kompletów!

Czytaj więcej>>> Hanna Wyszkowska – uczennica tajnego gimnazjum sióstr urszulanek

Dziedziniec Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego

Katolicki Uniwersytet Lubelski na zdjęciu z 1938 roku, fot. Elżbieta Izdebska-Margul

Co w takim razie stało się z lubelskim środowiskiem inteligenckim?

Już w listopadzie 1939 roku spadły na nich ciężkie represje w ramach przeprowadzanej przez okupanta akcji „Inteligencja”. Lubelscy nauczyciele, prawnicy, urzędnicy, duchowni i pracownicy Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, a nawet niektórzy studenci zostali zaaresztowani. Część z nich rozstrzelano lub wysłano do obozów koncentracyjnych. To w ramach Sonderaktion Lublin (nazwanej tak już przez polskich historyków) ostatecznie zamknięto Katolicki Uniwersytet Lubelski i zlikwidowano szkolnictwo średnie. Szacuje się, że w całym dystrykcie lubelskim zaaresztowano wówczas ok. 2 tys. pracowników umysłowych i duchownych, w tym rektora Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego ks. Antoniego Szymańskiego, prezesa Sądu Okręgowego w Lublinie Stanisława Bryłę, ordynariusza diecezji lubelskiej ks. biskupa Mariana Fulmana czy sufragana lubelskiego ks. biskupa Władysława Gorala.

Ciekawostka: Czy w Lublinie upamiętniono Sonderaktion Lublin?

Tak. W 2001 roku przy ulicy Kalinowszczyzna odsłonięto pomnik upamiętniający rozstrzelanie 12 osób z terenu Lubelszczyzny, do którego doszło 21 grudnia 1939 roku na cmentarzu żydowskim przy ulicy Siennej. Na tablicy wyryto nazwiska osób zamordowanych.

Czy po wojnie starano się odbudowywać lubelskie szkolnictwo?

Tak. Niemal od razu zdecydowano się wskrzesić szkolnictwo wyższe. Rok akademicki na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim zainaugurowano 12 listopada 1944 roku. I choć władze komunistyczne starały się zniszczyć uczelnię za wszelką cenę (zamykano poszczególne wydziały, zniechęcano studentów, ograniczano liczbę przyjęć na pierwszy rok), uniwersytetu nie tylko nie zamknięto; dalej utrzymywał kontakty ze światem nauki w Europie Zachodniej i Ameryce. W tych trudnych czasach na wydziale filozofii Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego wykładał sam Karol Wojtyła, późniejszy papież Jan Paweł II. Lata 80. XX wieku przyniosły odwilż w polityce władz. Uniwersytet zaczął się rozwijać, powstały nowe wydziały i budynki, przyjmowano coraz więcej studentów. W czasie gdy trwały prace nad reaktywacją Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, władze komunistyczne postanowiły otworzyć państwowy uniwersytet, który zasiliłby województwo w kadry naukowe. Czternastego października 1945 roku oficjalnie rozpoczęto rok akademicki na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Uczelnia oferowała wydziały, takie jak: lekarski, przyrodniczy, rolny, weterynaryjny, farmaceutyczny i prawa (od 1949 roku, po zamknięciu wydziału Prawa i Nauk Społeczno-Ekonomicznych na KUL-u). Wspierana przez władze, bardzo szybko zaczęła się rozwijać i tworzyć nowe kierunki studiów. W niedługim czasie powstały nie tylko liczne zakłady i pracownie, ale także znane nam dziś miasteczko akademickie. W 1950 roku z wydziałów lekarskiego i farmaceutycznego utworzono autonomiczną Akademię Medyczną (dziś Uniwersytet Medyczny), a w 1955 roku z wydziałów weterynaryjnego, rolniczego i zootechnicznego – Wyższą Szkołę Rolniczą (następnie Akademię Rolniczą, dziś Uniwersytet Przyrodniczy).
W 1953 roku powstała jeszcze jedna uczelnia wyższa. Początkowo funkcjonowała pod nazwą Wieczorowej Szkoły Inżynieryjnej, w 1965 roku została zamieniona w Wyższą Szkołę Inżynieryjną. Od 1964 roku kształciła studentów na wydziałach: mechanicznym, elektrycznym i budownictwa lądowego. W 1969 roku rozpoczęto prace nad tworzeniem miasteczka akademickiego, z czasem powstały też nowe budynki i pracownie. W 1977 roku Wyższą Szkołę Inżynieryjną przekształcono w Politechnikę Lubelską.

Jak nauczano w szkołach okresu PRL?

Nieco inaczej niż dziś. Stawiano bardziej na wychowanie niż przekazywanie konkretnych informacji. Szkoła miała zatem wykształcić obywateli lojalnych i oddanych władzy socjalistycznej i ZSRR. Proces sowietyzacji rozpoczęto mniej więcej około 1947 roku. Rok później rosyjski był już obowiązkowym językiem w szkołach, w 1949 roku rozpoczęto proces usuwania religii z programów edukacyjnych (zakończony w 1961 roku). Szkoła miała być całkowicie świecka, wręcz antykatolicka. Pomoc w rusyfikacji młodych niósł Związek Młodzieży Polskiej. Uczniowie niemal byli zmuszani do wstępowania w jej kręgi, jeśli chcieli dostać się na uczelnię wyższą lub znaleźć pracę w zawodzie. Treści nauczania były przesycone ideologią socjalistyczną, a programy – zwłaszcza na gruncie przedmiotów takich jak historia, język polski i wiedza o społeczeństwie – oparte na zasadach materializmu dialektycznego. Przykładowe tematy zajęć to: Rewolucja Październikowa w Rosji. Utrwalenie i rozbudowa ustroju socjalistycznego, Walka z uprzedzeniami narodowościowymi, rasowymi i wyznaniowymi na podstawie wyjątków z twórczości współczesnych pisarzy postępowych polskich, radzieckich i innych (...) czy Ścieranie się wpływów dwóch ideologii-mieszczańskiej i proletariackiej. Na maturach pojawiały się tematy wypracowań typu: Rozwiń słowa Władysława Gomułki „Mickiewicz nie był i nie będzie sztandarem reakcji”. Uczniowie uczestniczyli też w imprezach propagandowych, organizowanych często podczas krajowych uroczystości religijnych lub patriotycznych. Uczęszczanie do bezpłatnej szkoły, położonej nie dalej niż cztery kilometry od domu, było obowiązkiem każdego dziecka w wieku od 7 do 17 lat. Dzieci młodsze uczęszczały do przedszkoli i żłobków. Pierwsza taka placówka w naszym mieście powstała w 1947 roku na Kalinowszczyźnie. W 1961 roku przeprowadzono reformę oświaty. Wprowadzono jednolitą ośmioklasową szkołę podstawową, czteroletnie liceum ogólnokształcące, a także cztero- i pięcioletnie technika i licea zawodowe. Nauka w preferowanych przez system szkołach zawodowych i szkołach przyzakładowych kształcących robotników, pracowników fizycznych i rolników trwała, w zależności od specjalizacji, od dwóch do trzech lat. Na przykład przyfabryczny Zespół Szkół Zawodowych, w skład którego wchodziło Technikum Mechaniczne, Zasadnicza Szkoła Zawodowa i Średnie Studium Zawodowe, powstał przy Fabryce Samochodów Ciężarowych (FSC) w Lublinie.

Klasa w szkole podstawowej nr 8 przy ulicy Lipowej w Lublinie

Klasa w Szkole Podstawowej nr 8 w Lublinie na zdjęciu z 1953 roku, autor nieznany

Najkrócej mówiąc...

Lubelskie szkolnictwo przez wieki pełniło zasadniczą rolę w kształtowaniu nowych pokoleń. Uczyło pisać i czytać, edukowało inteligencję, kadry pracownicze, przygotowywało do studiów wyższych. Lublinianie pobierali nauki na polskich i zagraniczynych uniwersytetach i niejednokrotnie stawali w szeregu z najwybitniejszymi uczonymi epoki. Lubelska edukacja miała także ciemniejsze strony. Przy pomocy odpowiednio sterowanej edukacji zaborcy osłabiali w ludziach patriotyzm i wolę odzyskania niepodległości. Okupant niemiecki chciał germanizować, a rosyjski – rusyfikować.

Czytaj więcej>>> szkoły w Lublinie