Byłem dobry w cymbergaja - Leszek Szczepański - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Był taki okres, że prawie codziennie pozostawałem po lekcjach, żeby pograć w cymbergaja, bo tam były ławki. Wszystkie ławki miały wyrżnięte bramki, mniej więcej dziesięciocentymetrowej szerokości. Potem się przetrzymywało paznokciami, czy ta piłeczka wpadnie do bramki, jak ten przeciwnik strzelał, czy też nie wpadnie. Mój ojciec przed wojną zbierał trochę bilonu, a to były srebrne, dwuzłotówki, pięciozłotówki, tego było w domu dużo. Ja to wszystko wyciągnąłem na ogromne puchary dla zwycięzców turnieju w cymbergaja. Uważałem, że to jest bardzo fajne, że to warto dać kolegom. Sam niezły byłem, jednym z najlepszych w cymbergaju. Grywaliśmy chyba przedwojenną złotówką i przedwojennym grosikiem. Złotówka, to był gracz, a grosik, to była piłka....
CZYTAJ DALEJ