Budowa stadionu na Wieniawie i czyny społeczne - Leszek Szczepański - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Mieszkałem na Leszczyńskiego, czyli na Wieniawie, ale to jeszcze przed wojną i z tamtych okresów pamiętam jakieś strzępy, niewiele. Ale wiem jedno - w tym miejscu, w którym był basen, był kiedyś targ i tam, na ten targ, przychodziła moja mama, bo mieszkaliśmy niedaleko, może 150 metrów, może 200. I zaopatrywała się w jakieś świeże jajka, w kurę, zwykle brała koguta, pamiętam, zawsze wpisywała w zeszyt "kogut, złoty czterdzieści pięć", powiedzmy. Bo jajka kosztowały tam półtora grosza czy ileś. Ale to było jeszcze przed wojną. W czasie już powojennym, kiedy byłem uczniem gimnazjum i liceum Staszica, postanowiono wybudować tam stadion Lublinianki. I jak zawsze wtedy, wiele rzeczy robiło się w ramach takich czynów społecznych. Tak to się wtedy nazywało. Wiem, że poszliśmy do skrzyżowania ulic...
CZYTAJ DALEJ