Z pracy w lotnictwie musiałem przejść do pracy cywilnej - Stanisław Mrozik - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Po zakończeniu wojny, z uwagi na to, że przed wojną ukończyłem szkołę pilotów szybowcowych i silnikowych, to od razu zgłosiłem się do Departamentu Lotnictwa Cywilnego. I stamtąd dostałem skierowanie do Aeroklubu Lubelskiego w Świdniku. I tam kontynuowałem dalsze, wyższe szkolenia pilotażu, szczególnie silnikowego. Szybowcowego już było mniej, mogę powiedzieć, że mało, a więcej silnikowego. I latając w Świdniku dostawałem benzynę na roczny przydział. I co roku musiałem te godziny wylatać. A w tych godzinach latających był narzucony plan Departamentu Lotnictwa Cywilnego. Jakie zadania trzeba wykonywać, żeby udoskonalać to latanie. A oni szykowali nas, takich jak ja, do szkół lotniczych do Dęblina albo do LOT-u wybierali. Ja niewiele z tego skorzystałem, korzystałem tyle, że latałem co roku....
CZYTAJ DALEJ