Dyrektor Anatol Jamiński dostał „kopniaka w górę” - Czesław Tarkowski - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Był internat, była stołówka. W stołówce, to jak w stołówce, to był okres powojenny, to niełatwo było o produkty. Jadło się tam różne rzeczy, pamiętam, że niektórzy opisali, żeśmy tam brukiew jedli, że marchew, że tamto, że owo, ale pamiętam, że najważniejsze, że zawsze coś tam zjedliśmy, bo było i śniadanie, był obiad i kolacja .Chociaż pamiętam, że w [19]45 roku często podawali nam dorsza. Rybę dorsza. Ten dorsz nam tak obrzydł, że myśmy powiedzieli: „Koniec!”. Ustawiliśmy się w kolejce i nie chcieliśmy wziąć tych dań, bo to trzeba było sobie wziąć w okienku, no i pójść sobie do stołu zjeść. Przyszedł dyrektor, wtedy dyrektorem był Jamiński, Anatol Jamiński, no i żeby brać te dania. Pamiętam, że pierwszy stał Gucio Motyka, taki bardzo odważny chłopak. Pyta się dyrektor: „Dlaczego ty nie bierzesz tego dania, tej...
CZYTAJ DALEJ