Judenrat w Lublinie - Chawa Goldminc - fragment relacji świadka historii [TEKST]
W Lublinie [Judenrat] to był na Grodzkiej. Ja pamiętam go, ja pamiętam, co się stało. Żydzi dawali kontrybucje. Dawali, dawali... i już nie było co dać. Nie można było chodzić w kołnierzyku futrzanym, bo się było zastrzelonym Żyd... nie wolno było chodzić… nic, nie miał żadnego prawa. To potem oni chcieli coś, nie wiem, czy dziewięć kilo złota. Dokładnie nie pamiętam. Już nie było od kogo brać. Bogatych już nie było, bo kto mógł to uciekł, a kogo złapali, to zabili. To przyszli do Judenratu, do gminy żydowskiej, żeby dali. I nie mieli co dać. To oni wyjęli wszystkich urzędników i dyrektora, postawili koło schodów gminy żydowskiej. Zastrzelili trzynaście osób. To ja pamiętam. Ja byłam tam, bo był pogrzeb. Już więcej nie było gminy i na tym się skończyło....
CZYTAJ DALEJ