Getto w Lublinie - Aleksander Grinfeld - fragmet relacji świadka historii [TEKST]
Mojego ojca polityką było starać się nie wejść do dzielnicy żydowskiej. Myśmy zostali szczęśliwie i przypadkowo na Krótkiej do roku [19]40. Szczęśliwym trafem kiedy weszli ci, którzy wypędzali z mieszkań, spotkali jakichś Niemców, którzy mieszkali gdzieś na górze w tym samym domu i oni powiedzieli im: – Tutaj nie ma Żydów. I oni poszli dalej. Przypadek. Potem myśmy się przeprowadzili na Rynek do mieszkania babci, a potem wyrzucili nas stamtąd dalej na Grodzką. Jak myśmy byli w getcie, mieszkaliśmy razem z rodziną mojej matki. To ja pamiętam, że dyskutowali, kiedy dać jeść. Pamiętam jeszcze to powiedzenie: „Obiad jest podstawą dnia”. To znaczy, żeby główny posiłek podawać w godzinach południowych mniej więcej....
CZYTAJ DALEJ