Ucieczka z getta lubelskiego - Aleksander Grinfeld - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Wepchnąłem [strażnikowi] 20 złotych. To mniej więcej było [tyle, ile] kosztowało pół bochenka chleba czy coś takiego. To było prawie nic, ale było ciemno i [dla niego] było ważne, że on dostaje coś. Mógł mi na pożegnanie posłać kulę w plecy. W domu, w którym mieszkaliśmy na Rynku, była stróżowa, która miała trzech synów. I ja chciałem prosić, żeby jeden z nich ze mną pojechał do Radomia. Tylko żeby siedział w pociągu koło mnie, nawet nie żeby rozmawiał. To nie doszło do skutku. Potem wyszedłem – to już była godzina policyjna – od tej stróżowej i poszedłem piechotą aż na dworzec. Niemcy mieli dziesiątki formacji w rozmaitych mundurach. Oprócz wojska, policji były dziesiątki formacji i widziałem, jak szedłem na dworzec, rozmaite mundury po drodze. Cywilów prawie nie widziałem, bo to była Wigilia i...
CZYTAJ DALEJ