Życie w getcie w Lublinie - Aleksander Grinfeld - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Ja pamiętam, że na początku – może to było jeszcze w [19]39 albo w [19]40 roku – konfiskowali radioaparaty. Konfiskowali w ten sposób, że pod karą śmierci – na ile ja pamiętam – żądali, żeby im te radioaparaty przynieść. Nie konfiskowali w ten sposób, że chodzili od domu do domu i brali, trzeba było im przynieść. Była konfiskata futer. To było prawdopodobnie w zimie [19]40/[19]41, ja i moja matka, w wigilię Bożego Narodzenia wyszliśmy z getta – wtedy jeszcze getto nie było zamknięte – ubrani w dwa futra, moja mama w jedno futro, ja w drugie, ojca. Poszliśmy do mojego kolegi, Ukraińca, i zostawiliśmy mu [te futra]. Nie mam żadnych wątpliwości do dzisiejszego dnia, że gdyby on wiedział, że ja żyję, to by na pewno to zwrócił. Ale on miał zupełnie inne życie, wiem, że poszedł na politechnikę do Grazu w Austrii, a co było dalej, to...
CZYTAJ DALEJ