Powrót do Lublina w 1946 roku i poznanie losów rodziny - Samuel Gradel - fragment relacji świadka historii [TEKST]
W [19]46 roku wróciliśmy i pojechaliśmy do Lublina, i widzieliśmy, co się dzieje, że nikt nie został. Do tego Spółdomu nie można było podejść, bo tam w czasie wojny było Gestapo, a po wojnie było NKWD czy GPU. Nie wiem, jak oni się nazywali. Myśmy coś słyszeli już w [ZSRR], ale niedokładnie, nic nie było [pewne]. Nie wiedzieliśmy dokładnie jak, co. Myśmy jechali [do Polski] pociągiem, [to były] te tiepluszki, takie wagony towarowe. Tak jak to było w „Doktorze Żywago”, widać, jak oni tam jadą. Zajechaliśmy aż do Rozwadowa. Ten pociąg szedł do Wałbrzycha, myśmy gdzieś w Rozwadowie wyszli. Z bratem przyjechaliśmy do Lublina. To było w marcu [19]46. Szliśmy piechotą od stacji kolejowej do Lublina. To było daleko, nie mieliśmy grosza. Były jakieś pieniądze w Lublinie, jakieś złote, były coś niedużo...
CZYTAJ DALEJ