Listy z wojennego Lublina - Samuel Gradel - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Był jakiś czas, że można było [wysyłać listy]. Od czerwca [19]40 do maja [19]41 [roku] posyłali te listy. [Przychodziły] od rodziców, od siostry, z domu. Oni jeszcze mieszkali w mieszkaniu w Spółdomie. Najwięcej pisali, że się [martwią], dlaczego nie dostają listów od nas. Moja matka pisała tak. Ja myślę, że moja matka sobie przypominała, jak to było za czasów carskich, jak się szło na Sybir, jak szli [z] tymi szmatami na nogach. Ona pisała: – Bałam się tego, jednak to się stało. U nas jest wszystko w porządku. Co u was? Dlaczego nie piszecie? Nie wszystkie listy dochodziły. To oni tylko to pisali, ale o sobie nic. Nic. Jest w porządku. Ojciec niby to pracował na poczcie. Mówi: – Ja pierwszy jestem, co dostaję listy, i szukam, i nic nie ma od was. I tylko to, tylko to....
CZYTAJ DALEJ