Życie religijne rodziny - Bronisława Friedman - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Dwa domy od nas, Krakowskie Przedmieście 34, o ile się nie mylę, była taka bóźnica domowa u Forszteterów, to pamiętam. To było na pierwszym piętrze. I w każde święto moi rodzice chodzili tam do bóźnicy i ja jako sześcioletnia dziewczynka, zawsze mnie brali za rękę i tam chodziłam z nimi. Dużo nie rozumiałam, ale widziałam, że się modlą. [Szabas był obchodzony] normalnie, jak w każdym domu. Ale jak chcieliśmy się wybrać na wycieczkę to jechaliśmy. Rodzice ze strony mojej mamy nawet szklanki wody się nie napili, bo byli bardzo nabożni. A u nas w kuchni była chrześcijanka, to to było trefne dla nich. Co prawda mieliśmy naczynia i mleczne, i mięsne, ale oni byli tacy nabożni, że u nas nie jedli. To ja pamiętam. My u nich tak, a oni u nas nie....
CZYTAJ DALEJ