Dom rodzinny przy Krakowskim Przedmieściu 30 i najbliższa rodzina - Bronisława Friedman - fragment relacji świadka historii [TEKST]
To było mieszkanie trzypokojowe. Rodzice z córkami mieszkali w tym samym pokoju. Był duży stołowy, to znaczy salon, i biuro, jeden pokój służył jako biuro. Mój ojciec był przedsiębiorcą budowlanym, to zawsze jak klienci lub wspólnicy przychodzili to zawsze do jego biura. Mieliśmy służącą, Polkę, nazywała się Jasia i do ostatniej chwili ona była z nami. Bardzo miła osoba. Jak wyjeżdżaliśmy na wycieczkę lub na urlop, to zawsze jechała z nami. Miałam [w Lublinie] ciotkę – Sara Giewerc i Berisz – jej mąż. Na Lubartowskiej 15 mieli sklep galanteryjny. To była siostra mojego ojca, bardzo nabożna. Ona nawet nosiła perukę, a on chodził z brodą i pejsami, i jarmułką na głowie. Też bardzo nabożny. Co się z nimi stało? Nie wiem....
CZYTAJ DALEJ