Stan wojenny zastałem w Janowie Podlaskim - Jerzy Filipowicz - fragment relacji świadka historii [TEKST]
A jeszcze jedną rzecz powiem, àpropos stanu wojennego. Akurat w tym czasie jestem na kontroli w Janowie, dyrektor Kryształowicz mówi: „Słuchaj, ja słyszałem przez radio, że jakieś rozruchy gdzieś, coś, tego.” A to było gdzieś jedenastego grudnia. A ja miałem zadanie rano o piątej wstać, iść [sprawdzić], jak karmią zwierzęta - czy dobrze paszę dają, czy dobrze doją. Ja gospodarkę, te wszystkie rzeczy, oprócz ekonomii, miałem pod sobą. Więc ja idąc rano patrzę – szum, a od Bugu do Janowa jest jak stąd do Kościuszki, do sanatorium, czyli niedaleko. Szum, a to jest dwunastego [grudnia], wiec ja myślę – przejdę się nad ten Bug. Patrzę a za Bugiem chyba ze sto czołgów zamaskowanych, jakieś duże kontenery z paliwem, czy z czymś, nie wiadomo. No i stoją tam, zamaskowani. Po co stoją? Wizyta? Wizyta...
CZYTAJ DALEJ