Podczas Powstania Warszawskiego miałem dużo szczęścia - Jerzy Filipowicz - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Co jeszcze pamiętam z czasów powstania. Otóż na ulicy Kaniowskiej było tak, że były zmiany, co parę godzin - osiem godzin jedna zmiana, osiem godzin druga. Siedziało się na barykadzie, pilnowało się i strzelało się do przeciwnika. Czy jak atak był, to się odpierało i tak dalej. W pewnym momencie - jestem w piwnicy, a leżałem pod takim oknem, jak to w piwnicy jest i - huk. Wszystko się wali. Cały budynek się wali i ściana tak na ukos, a ja pod tym leżę. Koledzy z przeciwka przygnieceni, a ja pod tym. Narazie kurz, nie mogę krzyczeć nawet, ale za jakiś czas dowiedzieli się i mnie wyciągnęli przez te okienko. Dobrze, że nie było zakratowane, bo byłby kłopot, musieliby wycinać, ale wyciągnęli mnie. Czyli to pamiętam, bo to mi uratowało życie. Jeszcze jeden przypadek. Na miejscu opanowanym przez Armię Krajową, przez nas,...
CZYTAJ DALEJ