Edukacja w przedwojennym Lublinie - Jochewed Flumenker - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Należałam do tych rodzin, którym powodziło się względnie dobrze. Średni poziom, ale niczego mi nie odmawiali. Najpierw chodziłam do freblówki, potem do szkoły, a w [19]38 roku dostałam maturę, byłam jeszcze rok w Warszawie na studiach, potem wróciłam do domu i 1 września [19]39 roku zaczęła się wojna. Jak byłam teraz w Lublinie, to zaprowadzili mnie do Unii, teraz jest na Narutowicza, ale przed wojną była na ulicy Kapucyńskiej. Na Kapucyńskiej była też szkoła polska pani Arciszowej, gdzie chodziło bardzo dużo Żydówek. To już było normalne gimnazjum z opłatą dość dużą, ale poziom też był wysoki, a specjalnie od Żydówek wymagało się bardzo dużo. Ale te, które tam były, stały naprawdę na wysokim poziomie....
CZYTAJ DALEJ