Trzeba było pójść i słuchać, jak ktoś czytał gazetę - Zofia Siwek - fragment relacji świadka historii [TEKST]
W pracy była dyscyplina, ale dyscyplina była rano. Rano o siódmej sprawdzali – czasami, od czasu do czasu, listę - i jeśli ktoś się spóźnił pięć minut nawet, to trzeba było pisać wyjaśnienie. Oj tam, bzdury się rozmaite pisało w tym wyjaśnieniu, ale nie często, chyba ze dwa razy [mi się zdarzyło]. Jeszcze w zakładach pracy w tamtych latach były tak zwane prasówki. Przez pewien okres miałam swoje laboratorium w budynku dyrekcji, co było w ogóle bzdurą zupełną, totalną, bo laboratorium powinno być w konkretnym zakładzie pracy, a nie w biurowcu. Tym bardziej laboratorium budowlane. No, ale było. Taki pomysł miał pewien pan. I wtedy chodziłam na te prasówki. One były nie codziennie, ale może raz w tygodniu, może dwa razy w tygodniu. W świetlicy. Trzeba było pójść i słuchać, jak ktoś czytał gazetę. Przecież...
CZYTAJ DALEJ