Hycel, czyli „czyściciel miasta” - Zofia Siwek - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Kiedy przyjechaliśmy do Lublina, to w Lublinie był hycel. Nazywany był hyclem albo czyścicielem miasta. Obydwie nazwy są takie nie bardzo ładne. Łapał psy bezpańskie, a psów było dużo. Jeździł takim pojazdem zaprzężonym w konia. To była taka buda cała zakryta, drewniana, z jakimiś drzwiczkami. Łapał te psy na lasso - taki kij z pętlą. Czasami z tej pętli pies zdołał mu umknąć. I na naszej posesji był jeden pies, nazywał się Bera. Kiedyś kazali nam wszystkim schować się w domach i nie wychodzić na zewnątrz. Okazało się, że to chyba milicja przyszła łapać tę Berę, bo ona chora była na wściekliznę. Kazali nam się schować, dlatego, że oni chcieli ją zastrzelić. Pies uciekał na ogród Wierzchowskiego, bo widocznie tam był przyzwyczajony biegać sobie, tam po tym ogrodzie, ale furtka była zamknięta i ten...
CZYTAJ DALEJ