Codzienność stanu wojennego - Zofia Siwek - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Stan wojenny był wielkim szokiem. Były wyłączone telefony w zakładach pracy. Dyrekcja mieściła się przy ulicy Granicznej, a zakład pracy na ulicy Gospodarczej, na Tatarach, z każdą sprawą trzeba było jechać. Ktoś zawsze był gońcem i musiał jechać. Na naszym zakładzie był strajk, nawet taką opaskę z tego strajku zachowałam. Ale to krótki strajk był - jedno czy dwudniowy, dlatego, że zaraz [była] jakaś tam ugoda z dyrekcją. No oczywiście strajk był o podwyżki. O podwyżki, może też o materiały, bo często [ich] nie było – a to cementu nie dowieźli, a to kruszywa nie dowieźli. A jak zabrakło materiałów, to były przestoje, a jak były przestoje, to były prace gospodarcze, porządkowe. Malowanie, odświeżanie. No, prac gospodarczych, to na zakładzie nie brakowało, dlatego, że kanały trzeba było czyścić, trzeba było...
CZYTAJ DALEJ