Szkoła podstawowa numer 24 - Zofia Siwek - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Do szkoły poszłam zaraz na jesieni. Ale „szkoła”, to może zbyt szumnie nazwana, bo w jednym budynku było parę sal, chyba ze trzy. Podłogi w tych salach były ropowane – ropą posmarowane chyba, dlatego, żeby się nie brudziło, albo żeby kurzu nie było. Druga część szkoły – mówię o szkole numer dwadzieścia cztery – była przy ulicy Karmelickiej. Tam też były zajmowane chyba trzy albo cztery pomieszczenia i to była taka szkoła w dwóch częściach. Dopiero po latach, pewnie w sześćdziesiątych latach gdzieś, może wcześniej, została wybudowana ta nowa szkoła przy ulicy Niecałej. W szkole odżywiali nas. Dawali nam śniadanie, kakao było albo mleko i bułka jakaś zawsze. I jeszcze, co było utrapieniem, to dawali nam tran. Ten tran trzeba było pić. Była pani woźna, która stała przy nas i każdemu dawała łyżkę tranu i kawałek chleba....
CZYTAJ DALEJ