Moje wspomnienia o mieszkańcach ulicy Niecałej - Zofia Siwek - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Sąsiedzi, to byli różni. Przychodzili, przyjeżdżali. Jedna rodzina, to przyjechała z Wąbrzeźna. Zwłaszcza ta pani tak zaciągała po niemiecku jeszcze bardzo – właśnie matka tych koleżanek, które mnie przedrzeźniały. Była też jedna rodzina, która przyjechała z Kresów. To była taka liczna rodzina, ten pan pracował w PCK. Bo nie powiedziałam jeszcze, że obok było pogotowie ratunkowe. On był sanitariuszem i uważał, że jak jest sanitariuszem, to już bardzo wiele wie, ma dużą wiedzę medyczną, jak lekarz. Był pacjent, który miał złamaną chyba nogę, czy rękę i lekarz mówił: „No to zabieramy pana do szpitala”. A ten sanitariusz mówi: „Tak, noga złamana. Trzeba do szpitala”. Zawsze potwierdzał diagnozę lekarza. PCK dostawało paczki z UNRRA. Wiem, że ta rodzina, ponieważ tam było siedmioro dzieci, a może...
CZYTAJ DALEJ