Ktoś zeskoczył z roweru i strzelił człowiekowi pod brodę - Zofia Siwek - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Ojciec [moich koleżanek] pracował w drukarni przy ulicy Zamojskiej, ten pan z Wąbrzeźna. I ponieważ on pracował zwykle w nocy, to rano spał, a po południu szedł do drukarni. Ale czasami pracował na taką zmianę, że w południe nie przychodził do domu i wtedy moja koleżanka szła i zanosiła mu jedzenie. Pewnego dnia poszłyśmy razem na Buczka, Buczka to Zamojska. Ta drukarnia była na wysokości kiosku – idąc w stronę 1-go Maja, to po lewej stronie, tak w podwórku. Jeszcze to podwórko jest. Wracałyśmy drugą stroną, pod górę, w stronę ulicy Bernardyńskiej I też na wysokości kiosku, tego drugiego, który jest po lewej stronie, idąc w stronę ulicy Bernardyńskiej, na tej wysokości, kiosk tam od zawsze był, teraz jest co prawda inny, pierw był taki jakiś malutki kiosk. My dochodzimy do tego kiosku i nagle przy krawężniku ktoś rzucił...
CZYTAJ DALEJ