Komunikacja miejska w powojennym Lublinie - Zofia Siwek - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Jeśli chodzi o komunikację w Lublinie, w tych latach powojennych mało było samochodów. Były takie autobusy węgierskie, nie pamiętam nazwy, ale to były takie autobusy, gdzie kierowca był odgrodzony od pasażerów. Miał taką szoferkę osobno, wchodził do autobusu innymi drzwiami, a ludzie innymi. Za jego kabiną była taka ławka, jechało się tyłem do kierunku jazdy. A później były tak zwane „stonki”, to chyba już były polskie autobusy. Ale były małe, takie jakieś pękate, krótkie. No to do „stonki” naprawdę trudno się było dostać. A potem już były te samochody SAN z Sanoka i trolejbusy. Pierwszy trolejbus to była „piętnastka”, [jechał] od dworca na Aleje Racławickie. A do domu z Bronowic i na Bronowice – bo ja pracowałam na Bronowicach, to w...
CZYTAJ DALEJ