Dom sierot przy ul. Grodzkiej - Edward Skowroński-Hertz - fragment relacji świadka historii [TEKST]
No, matka była zajęta. Też pracowała w tym domu sierot razem z Dobrzyńską. [Ona] była tego odpowiedzialną, główną [osobą]. A [mama] była zastępczynią. I tam było… to było na Grodzkiej, na ulicy Grodzkiej, ja sądzę. Tak, to było na Grodzkiej i było tam osiemdziesiąt, zdaje się, dziewięćdziesiąt dzieci. Mieli ich nawet więcej. Tak, byłem [tam]. Byłem kilka razy. Co ja mogłem? To było trochę daleko od nas. Od Niecałej do Grodzkiej, to trochę daleko było wtedy. Ale wiem, że kilka razy chodziłem. Jak było jakieś święto albo coś urządzali dla dzieci, no to przychodziłem. Ja byłem najmłodszy. Starsi bracia już nie mogli tak, nie chodzili. To ja. Jest u nas duża różnica lat też. Co ja mogę powiedzieć [o tym domu sierot]? Bardzo mało. Wiem, że był, i że tam...
CZYTAJ DALEJ