List od Żyda - Zofia Siwek - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Jednak ten strach, to był chyba zawsze. Żeby ktoś potem się nie zemścił. Po wojnie, to były lata już pięćdziesiąte, przyjechała do nas kuzynka z Bełżyc, o tym samym nazwisku [Szwajgier] – to córka stryjka. I przywiozła list. Od jakiegoś Żyda z Francji. Tylko, że było napisane nazwisko: Szwajgier Szewc i ulica była Lubelska, a my mieszkaliśmy na Zapłociu. Więc temu Żydowi pomyliły się dwie osoby. Stryjek z moim tatą. I nie wiadomo, o kogo jemu chodziło. Czy jemu chodziło o stryjka, czy chodziło o mojego tatę. I ten list, nie wiem, dlaczego wzbudził popłoch jakiś. „Wyrzuć to! Wyrzuć! Wyrzuć!” Chciałam ten list wziąć - bo ja już byłam może nawet po maturze – i odpisać. Przeczytać, po prostu ten list, to, co ten człowiek chciał, może chciał po prostu dowiedzieć się, czy jeszcze żyją. Nie pozwolili. „Wyrzuć to! Wyrzuć...
CZYTAJ DALEJ