Bełżycka kaszanka i czulent - Zofia Siwek - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Naszą taką potrawą była kaszanka. Takiej kaszanki, jak w Bełżycach to chyba nikt nie robi. A dlaczego tak mówię? Bo kiedyś – i to były lata już osiemdziesiąte – zrobiłam i przyniosłam do pracy kaszankę na gorąco. To były chyba czyjeś imieniny, bo kiedyś w pracy robiło się imieniny – i jeden pan, który ze mną pracował, je tę kaszankę i mówi tak: „Wie pani co, taką kaszankę, to tylko raz jeden w życiu jadłem. Wie pani gdzie?” Ja mówię: „Wiem, w Bełżycach”. A on mówi: „Skąd pani wie?” Ja mówię: „No, bo to jest bełżycka kaszanka” I tą kaszankę to chyba tylko w Bełżycach tak robią. Nie spotkałam, nawet teraz w prywatnych sklepach, żeby ktoś tak zrobił kaszankę, jak była zrobiona kaszanka w Bełżycach. W Bełżycach jadło się kiełbasy. Dużo. Bo byli tacy, którzy robili kiełbasy doskonałe -...
CZYTAJ DALEJ