W Bełżycach byli Żydzi, ale nie pamiętam nazwisk - Zofia Siwek - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Urodziłam się dwa lata przed wojną. W Bełżycach. To było miasto powiatowe, które miało szkołę, posterunek policji, pocztę, kościół. W czasie wojny był tam chyba ośrodek zdrowia, od kiedy pamiętam, to straż ochotnicza była. Był także areszt przy ulicy Lubelskiej. Tak, że to było takie miasto powiatowe, nie takie byle jakie. U nas w domu były hodowane gęsi. Ja tych gęsi już nie pamiętam albo może nie chcę pamiętać. W każdym razie, mama mówiła, że w piątek Żydówki przychodziły zawsze po te gęsi, żeby na szabas mieć. Więc tam ludzie z Żydami chyba żyli w zgodzie. Na [naszej] ulicy, to Żydzi nie mieszkali. Żydzi mieszkali raczej w rynku. Te mieszkania żydowskie, to były w rynku, te ich budyneczki takie. Czy potem było getto w Bełżycach, to nie wiem....
CZYTAJ DALEJ