Psczelarstwo w PRL-u, to była przepaść - Andrzej Karłowicz - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Polsce jest dużo gospodarstw pasiecznych, takich po dwieście, trzysta, czterysta rodzin i oni już dysponują porządnym sprzętem, tym bardziej, że też pszczelarze dostają pomoc z Unii na zakup właśnie takich rzeczy, jak sprzęt, jak przyczepki do przewozu pszczół na pożytek. No więc to też się rozwija. Ale wtedy [w PRL-u między pszczelarstwem w Polsce i Austrii], to była przepaść. Dla nas to było w ogóle, jako dla dzieci komuny, to była taka rzecz niepojęta, że późnym popołudniem awaria linii technologicznej - no i co teraz? -„A, gut gut”. Rano wstajemy, nie ma gospodarza. Okazało się, że linia była produkowana chyba we Włoszech na francuskiej licencji i on po prostu wsiadł w samochód, pojechał do Włoch, żeby tę część kupić. Bo mówi: „Zanim oni mi to sprowadzą, zanim mi to przyślą, to ja szybciej pojadę i sam to...
CZYTAJ DALEJ