Wywózka na Sybir - Icchak Carmi - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Nas zawieźli na Sybir. Przejechaliśmy Ural, przejechaliśmy Omsk, Nowosybirsk, Tomsk. W Tomsku przesiedliśmy się na pociąg, który wiózł nas jakieś sto kilometrów do stacji Aris. Na tym w ogóle kolej się skończyła, nie było dalej szyn, nie było szosy, nie było niczego, była rzeka. To była rzeka Czułym, to był dopływ jednej z największych rzek syberyjskich, Ob. Tam nas wsadzili na statek i wieźli jeszcze jakieś dwieście kilometrów w głąb tajgi. Mam wrażenie że kilka kilometrów od tego miejsca, gdzie ja byłem jeszcze stopa ludzka nie stanęła. To była tajga, która się ciągnęła aż po pas polarny, aż po koło polarne. I tam były obozy więźniów politycznych rosyjskich. Ale nas nie traktowali jako więźniów. Nadali nam nazwę – spiec pierselenci, znaczy „specjalni przesiedleni”....
CZYTAJ DALEJ