Opuszczenie lubelskiego getta i próby ratowania rodziny - Ewa Eisenkeit - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Kiedy było wysiedlenie, mnie nie było w Lublinie, bo ja wyszłam [z getta] 14 marca, a 16 zaczęło się wysiedlenie. Ja chciałam ratować rodzinę, zrobiło się to zamknięte getto przede wszystkim, [Niemcy] wzięli z Łodzi ludzi, ze Złoczewa, z Sieradza i z Kalisza i do getta w Lublinie pakowali, w zimie to było. I w getcie było 60 tysięcy wtedy Żydów. Och, nie mogę mówić o tym… Zaczął się tyfus plamisty i umierali – po 100, 180 ludzi codziennie, młodzi ludzie, dzieci, w wieku średnim… Ja powiedziałam do mojej mamy, że ja chcę wyjść z getta przez druty, może będę mogła przejść i pójdę na wieś. Na wsi, w małych miasteczkach można [było] mieszkać jeszcze, to było w 42 roku, w marcu, początek marca. Mama płakała, żebym nie szła, bała się, że mnie zabiją. Ja do mamy powiedziałam: „Albo was wszystkich uratuję, albo ja...
CZYTAJ DALEJ