Życie religijne w przedwojennym Lublinie - Ewa Eisenkeit - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Moi rodzice w sobotę wieczór chodzili do teatru i na spacer, to pamiętam, to zawsze było. [Jak] byłam mała, to zawsze z mamą chodziłam w święta [do synagogi Maharszala]. Takiej synagogi jak ta to już nigdy nie będzie – parę tysięcy ludzi weszło i każdy miał swoje krzesło. To nie była rabinowska synagoga, ale dla wszystkich ludzi. [Plac pod budowę jesziwy oddała] kuzynka mojej mamy, Ajchenbaum [się nazywała]. Bardzo bogaci byli. [Jesziwę otworzono], zdaje się, w [19]30 roku. Ile ja miałam lat w [19]30 roku? Miałam 11 lat, to ja nie chodziłam do jesziwy. Ja wiem, gdzie stała. Mój wujek Bajtel dał do jesziwy okna, pościelowe oddał. Dużo ludzi dało, Amerykanie dali, Żydzi amerykańscy dali bardzo dużo....
CZYTAJ DALEJ