Polski Czerwony Krzyż w powojennym Lublinie - Ewa Eisenkeit - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Kiedy ja przyszłam do Lublina i doszłam do jednego pana, to ja powiedziałam: „Nie potrzebuję panu mówić, kim ja jestem, niech pan nic nie wie”. Bez butów chodziłam, boso, w Lublinie. „Jestem Żydówką. Czy pan może mi powiedzieć, gdzie mogę przenocować tej nocy”. To on powiedział: „Najlepiej niech pani idzie do Czerwonego Krzyża. Tam kto przychodzi, nie zależy jakiej wiary, co mają, oni to dadzą”. Był tam lekarz, lekarka była, wszystko. Po drodze ja widziałam – byłam na Narutowicza, gdzie jest teatr, naprzeciwko jest kościół – było napisane: kto nie ma gdzie jeść, co jeść, to proszę przyjść, my mamy wszystko. Co mamy, dajemy tym ludziom. Ja weszłam, byłam bardzo głodna, nachodziłam się tyle. To mieli stoły – kawałek chleba i trochę zupy. Oni sami nic nie mieli. Miłosierne siostry. I prosili nawet, mówili mi: „Może pani...
CZYTAJ DALEJ