Próby ratowania rodziny z lubelskiego getta - Ewa Eisenkeit - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Kiedy bracia pracowali u dziedzica, ja tam poszłam, chciałam zobaczyć, gdzie oni są, to wszystko. To mnie się pytali – w mieście nic do kupna nie można było dostać – czy mam wełnianą chustkę, czy mam to, tamto. To ja sobie myślę, ja mogę zarobić. A stąd to ja kupię masło, sery, wszystko dla rodziny. Tak było. Zaczęłam handlować. Nawet nie pamiętam, do ilu wiosek ja chodziłam. Gdzie tylko mnie się udało, ja tam chodziłam. Później już nie mogłam. Te druty kolczaste. Ach… [Z getta wychodziłam] na rogu, gdzie jest jesziwa. Naprzeciwko była komendantura, Niemcy tam byli. Ale ja przebierałam się, żebym wyglądała jak wiejska dziewczyna – szeroki fartuch, chustkę na głowę. I miałam szalinówkę taką, szal. Poszłam szosą, nikt mnie nie zatrzymał. Nikt nie wiedział, kim ja jestem. Chciałam ratować moją...
CZYTAJ DALEJ