Życie w lubelskim getcie - Ewa Eisenkeit - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Nam w domu nie było źle. Myśmy mieli dosyć pieczywa, wszystkiego. I do sprzedania nawet. Ale nie każdemu, co miał piekarnię, dali [pozwolenie], nie. Mój wujek miał, siostra mojego ojca. Brat ojca nie miał, mieszkał na Nadstawnej. On miał też [piekarnię], dużo piekł zawsze. To tam piekli, mój ojciec tam też był. W nocy pilnowali, czy ktoś idzie. I to pieczywo przyszło do nas przez parkan, [getto] było otwarte wtedy. I przyszli ci, co sprzedawali przed wojną pieczywo w tych ładnych dobrych miejscach, i oni kupili. Tak że nam nie brakowało, myśmy jeszcze rozdali biednym. Tylko nabiał, to wszystko było bardzo drogie, nie można było kupić. Kiedy ja zaczęłam handlować, myśli pan, że moi rodzice chcieli, żebym ja poszła? Nie....
CZYTAJ DALEJ