Pobyt w lubelskim getcie - Ewa Eisenkeit - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Na początku getto było otwarte, można było wszędzie jechać i iść. W mieście już nie można było nic dostać –z jedzenia, ze wszystkiego –nic nie było. To ja poszłam na wieś, żeby kupić tam. Mnie się pytali: „Może pani mnie przynieść chustkę wełnianą?” To ja sobie myślę –ja mogę zarobić. Przyjechałam, ja wiedziałam, kto ma. Sklepów nie było, ale [ludzie] mieli u siebie w domu. I zaczęłam handlować. To poszłam rano, przed siódmą, w pół do siódmej rano, piechotą poszłam, szosą, a później zakręciłam na wieś. Sprzedawałam, co oni chcieli –przywiozłam, oni mnie zapłacili. Ja wróciłam, kupiłam tam garniec mleka, kupiłam ser. Co więcej potrzeba? Nas dziesięcioro ludzi było w domu, ośmioro dzieci i jeszcze mniejsze też siostrzyczki były. Raz ja idę, chcę iść szosą, wychodzę z tej wsi, był [tam] sklep, młodzi ludzie kupowali tam, napitki...
CZYTAJ DALEJ