Życie i praca na emigracji w Stanach Zjednoczonych - Morris Wajsbrot - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Początki [mojego życia w Stanach Zjednoczonych] były bardzo niedobre, ponieważ każda migracja nie jest przyjemna. Bo wiadomo, póki się człowiek przyzwyczai, nie zna języka, nie ma nikogo. I to zacząć budować z niczego. Zacząłem pracować w fabryce elektrycznej parę lat. Później kupiłem do spółki sklep ze wspólnikami, supermarkiet. I później się rozeszliśmy i ja kupiłem oddzielnie z moim zięciem drugi sklep. Znaczy nie był duży, to jakieś dziesięć tysięcy square feet [stóp kwadratowych]. I prowadziłem go do aż poszedłem na retired, znaczy na rentę. Już jestem piętnaście, szesnaście lat na rencie. Pracuję społecznie dla organizacji naszych lubelskich Żydów. Wybrali mnie na prezydenta, już będzie jakie dwanaście lat czy dziesięć nawet....
CZYTAJ DALEJ