Żydowska szkoła powszechna na ul. Lubartowskiej i nauczycielka pani Dobrzyńska - Sarah Tuller - fragment relacji świadka historii [TEKST]
W domu było tylko, to co się mówi domowe. Wtedy nie wierzono, że dzieciom [trzeba] uczyć się czytać wcześniej, bo tam się je zepsuje. Tak, że chodziłam do szkoły. W Polsce wtedy były specjalne szkoły dla Żydów, szkoły powszechne. Ale Żydzi byli osobno i Polacy osobno. Jak powiedziano, powodem było to, że Żydzi nie szli do szkoły w sobotę, a Polacy nie szli do szkoły w niedzielę. Dlatego nie można mieć razem szkoły. Tak, że żydowskie dzieci szły do szkoły powszechnej w niedzielę. A polskie dzieci nie chodziły w niedziele [do szkoły], ale jak tylko chcieli, to było otwarte dla nich, żeby przyjść, bo ksiądz da wam lekcje religijne. Jak szli, to szli do kościoła. I kościoły były wybitnie antysemickie. Kościoły, to była inna sprawa. Te orphanage, domy dla dzieci, były pełne dzieci od...
CZYTAJ DALEJ