Mieszkanie na ulicy Narutowicza w Lublinie - Sarah Tuller - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Narutowicza była cudna, bardzo szeroka, piękna ulica. Jedyna rzecz, że tam była na parterze piwiarnia i ta piwiarnia była naturalnie raczej głośna, więc co niedzielę tam albo ktoś został zabity, albo zbity i było bardzo wesoło, tak że jako małe dziecko już ja byłam przyzwyczajona trochę do ludzi, co biją. To mnie strasznie przestraszyło, szczególnie w niedziele ja nie chciałam wyjść z domu. Jak się mama pytała: „Chodź, idziemy na spacer” powiedziałam: „Nie, ja nie chcę iść na spacer. Ja chcę siedzieć w domu” Ja pamiętam do dzisiejszego dnia jak ja płakałam i dostawałam tantrum –ja nie chciałam wyjść z domu. Ale nigdy nie powiedziałam matce dlaczego. Czy nie mogłam się wypowiedzieć dlaczego czy nie wiedziałam dokładnie dlaczego –to mnie teraz bardzo ciężko powiedzieć. Ale wtedy, jak pamiętam, że ja nienawidziłam...
CZYTAJ DALEJ