Propozycje ze strony Służby Bezpieczeństwa i rosnące poczucie osaczenia podczas ukrywania się - Janusz Krupski - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Zacząłem kontaktować się z osobami z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, między innymi z dyrektorem Biblioteki Andrzejem Paluchowskim. Późną wiosną, na początku lata 1982 r. z Lublina i z KUL-u zaczęły do mnie docierać informacje o tym, że władze KUL-u rozmawiały z władzami stanu wojennego na temat zatrzymanych i ukrywających się studentów i pracowników KUL-u. Ukrywający się studenci – ja byłem wtedy doktorantem – mogliby pójść do domu. Służba Bezpieczeństwa proponowała coś takiego, niczego w zamian nie żądając. Należało rozumieć to tak, że nie będzie się kontynuowało działalności, natomiast propozycja była taka: nie chowajcie się, idźcie do domu, nic do was nie mamy. Powiedziałem, że ja z takiej propozycji nie skorzystam, bo gdyby taka propozycja była skierowana do wszystkich...
CZYTAJ DALEJ