Ukrywanie się w Lublinie w pierwszych tygodniach stanu wojennego - Janusz Krupski - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Jedna ze studentek Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego powiedziała, że zna panią samotnie mieszkającą na osiedlu LSM, która zatrzymałaby mnie na noc, i tam późnym popołudniem czy wieczorem się udałem. Okazało się, że ta pani o niczym wcześniej nie wiedziała, ale kiedy przedstawiłem się i powiedziałem kim jestem, to powiedziała, że mogę się u niej na jakiś czas zatrzymać. Przez najbliższy czas nawiązywałem kontakty z tymi znajomymi, którzy nie zostali zatrzymani i zastanawiałem się, co robić. Ale co było rzeczą istotną, ilekroć wychodziłem z mieszkania na ulicę, żeby się przejść, to spotykałem różnych znajomych, którzy się bardzo serdecznie ze mną witali. Ponieważ wiedziałem, że jestem poszukiwany, że mogę spotkać w Lublinie nie tylko moich dobrych znajomych...
CZYTAJ DALEJ