Własny zakład kuśnierski - Leokadia Górniewska - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Po wypadku córki w 1986 roku nie mogłam uczyć w szkole, dlatego otworzyłam własną działalność. Miałam już jedną maszynę. Kupiłam ją w Pruszkowie, kiedy mieszkaliśmy tam w domu męża. Jak przyjechaliśmy tutaj, to przywiozłam tę maszynę ze sobą. Potem potrzebne maszyny dokupowaliśmy prywatnie. Kiedyś było bardzo dużo klientów. Pamiętam, jak sprowadziliśmy się tutaj z mężem, to ludzie zamawiali sobie kolejkę z rocznym wyprzedzeniem. Wtedy było duże zainteresowanie, wprost nie do uwierzenia. Klienci dojeżdżali samochodami. Ludzie przyjeżdżali ze swoimi skórami. Ci, którzy hodowali nutrie (one są bardzo ładne) czy króliki, przynosili swoje skóry i z nich wykonywało im się usługi. Mówili, że chcą kurtkę czy futro. Raczej nie miałam takich sytuacji, żeby klient nie przyszedł z...
CZYTAJ DALEJ