Brak bezpośrednich kontaktów ze Służbą Bezpieczeństwa po porwaniu - Janusz Krupski - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Od momentu porwania [w styczniu 1983 r.] właściwie ani razu w sposób bezpośredni bezpieka nie dała o sobie znać. Jednak byłem świadom tego, że ciągle towarzyszy mi zainteresowanie ze strony tych służb. Tylko raz, już po ślubie, gdy zamieszkałem u teściów na ul. Egejskiej w Warszawie, przyszła do mieszkania milicja, ja otwierałem drzwi, poprosili mnie o dowód i zapytali gdzie pracuję. Powiedziałem, że nigdzie nie pracuję, bo nie mam odpowiednich papierów do tego. No i oni powiedzieli: „Jak pan nie podejmie pracy i jak pan się nie zamelduje – bo byłem niezameldowany w Warszawie – to może pan wyjechać na Żuławy”. Wtedy tak lżono, że „pasożytów” będą wysyłać na Żuławy, ale jakoś mnie tam nie wyprawili. Zameldowałem się na okres czasowy na ul. Egejskiej w Warszawie tylko raz, chyba na trzy miesiące, a...
CZYTAJ DALEJ