Okres rekonwalescencji po porwaniu - Janusz Krupski - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Kurowałem się przez szereg miesięcy po porwaniu. Tylko przy pierwszej zmianie opatrunku, kiedy oderwał się kawał skóry, straciłem przytomność i na kilka dni już byłem zupełnie nie do użycia. Miałem dobrą pomoc lekarską w Warszawie ze strony pana prof. [Janusza] Szajewskiego, toksykologa, który pracował w Szpitalu Praskim. Kiedy do niego przyjechałem, to powiedziałem mu, że nie mam żadnych papierów, żadnych dokumentów, żeby się wylegitymować, tak jak to w szpitalu trzeba robić, a on powiedział: „Nie są mi potrzebne pana papiery, tylko pana zdrowie”. Diagnozując tę sytuację, powiedział mi, że miałem dużo szczęścia, że fenol nie dostał się w jakiejś znaczącej ilości do organizmu, bo nastąpiłoby wtedy wewnętrzne zatrucie i trzeba by...
CZYTAJ DALEJ