Początki w zawodzie na ulicy Zielonej - Zygmunt Łazarz - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Kamasznictwo jeszcze mi pomogło w tym czasie. Przy ul. Zielonej akurat był warsztacik taki. Tam był szewc i ja zacząłem tam dłubać, pracować u niego, że tak powiem, po cichu, po fajrancie. [Korzystałem tylko] z lokalu, szewc troszkę dalej siedział, tam sobie, na stołeczku jeden i jeszcze jeden, a ja tak blisko okna, przy oknie, bo potrzebowałem [mieć] widno – czy to, żeby skroić, czy żeby szyć, A że u niego to tam świtkiem i wieczorkiem mogłem porobić, to robiłem swoje. Ciągle swoje, to kamasznictwo. Bo, co ja wtedy miałem? Ubrania te, co na sobie, a ramiączko to na ścianie. I tyle miałem. Nic więcej nie miałem. I dlatego tak się wziąłem [za pracę]....
CZYTAJ DALEJ